- Jechałam na spotkanie na 9.00. Wyszłam z domu o 6.00, bo miałam do pokonania pewien dystans, a żeby dobrze przygotować się do spotkania, chciałam być na miejscu pół godziny wcześniej.
Na parkingu okazało się, że mój samochód pokrył się warstwą lodu. Lód był typu sklejającego, co spowodowało, że drzwi otworzyły się po znacznym szarpnięciu.
Uruchomiłam silnik i rozpoczęłam poszukiwania skrobaczki do szyb, która przecież gdzieś być musi...Minęło 10 minut... Jako kobieta, która żadnej pracy się nie boi, oskrobałam szyby opakowaniem od płyty CD z muzyką jakiejś hiszpańskiej divy. Dla spokoju ducha nazwiska nie pomnę.
![]() |
| tapetus.pl |
Dotarłam w nieziemskiej mgle na stację benzynową. Tam okazało się, że nie działają drzwiczki od wlewu paliwa. Telefon do męża rozwiązał problem połowicznie - musiałam kupić rozmrażacz do zamków, wypsikać szczeliny wokół drzwiczek i odmówić modlitwę do św. Autostradiusza. Modlitwa pomogła po około 10 minutach i udało mi się zatankować. Z pełnym bakiem wyruszyłam dalej, słuchając uważnie pani z nawigacji.
Ślizgawica i mgła jak w Londynie czasów Kuby Rozpruwacza nie ułatwiały zadania. Po półtorej godzinie jazdy przestałam babie od nawigacji ufać, gdyż kolejny raz kazała mi skręcić w drogę, którą można było również nazwać leśnym duktem.
Zatrzymałam się, odpaliłam komputer, sprawdziłam, czy na pewno wstukałam w nawigację dobrą nazwę (ufff..) i na mapie z lat przednawigacyjnych sprawdziłam mniej więcej, w jakich rejonach kraju się znajduję. Na szczegóły nie można było liczyć. Zorientowałam się, że jadę kolosalnym objazdem, zwiedzając po drodze zachodnie połacie kraju, których i tak nie mogłam podziwiać, bo mgła umożliwiała mi widzenie wyłącznie świateł tira jadącego przede mną i nic poza tym.
Dotarłam na miejsce spotkania w ostatniej sekundzie, nie miałam czasu na żadne przygotowania, zdążyłam tylko zrobić siusiu (dziękuję losowi, że nie mam przerostu prostaty) i w tym momencie zaczęło się moje spotkanie.
Trzy godziny?! 116 kilometrów?!

kobieto dziękuje Ci pięknie za instrukcję skrobania płytą cd, ponieważ nie mogę zlokalizować swojej skrobaczki...aktualnie odpalałam auto 10 minut, żeby sie szyby rozmrozili )))))
OdpowiedzUsuńDziś rano poszłam przygotowana. Wzięłam z domu zamknięcie od plastikowego pojemnika, w którym przechowuje się żywność z lodówce.
UsuńRano pojechałam do Oszą po zakupy i dopiero teraz dotarło do mnie, że nie kupiłam skrobaczki. Czy jak kiedyś będę stateczną, mądrą i odpowiedzialną kobietą?!
Czy jak kiedyś będę stateczną, mądrą i odpowiedzialną kobietą?!
UsuńAle PO CO???
Stateczne, madre i odpowiedzialne kobiety wioda bardzo nudny tryb zycia i na pewno nie pisza blogow. Wybij sobie ten pomysl z glowy nawet workiem plastikowym z braku mlotka i wiecej nie zadaj takich pytan.
Obawiam się, że mój mąż wolałby, żebym chociaż przez jakiś czas w ciągu dnia nie gubiła wszystkiego... ;-)
UsuńZrób kalkulację kilometro-mgło-godzin i policz ile wcześniej powinnaś wyjechać, żeby mieć jeszcze czas na kawkę przed spotkaniem.
OdpowiedzUsuńKalkulator ten użyj w następnym mgłoprzypadku.
P.S. a nie uważasz, że my tu w PZ jesteśmy jakoś mgłonaznaczeni?
Ufff... Czyli nie jestem jedyną osobą w Wielkopolsce, która zaczyna wierzyć w celowe zamgławianie?! ;-) Biorąc pod uwagę wczorajszy gigantyczny księżyc uważam, że oblewanie Wielkopolski wiadrem biało-szarej mazi było nie na miejscu... Jeśli za te ileś lat, gdy księżyc znowu wzejdzie wielki jak naleśnik z woka, będzie taka mgła jak wczoraj, przestanę mieć podejrzenia. Przejdę do oskarżeń ;-)
UsuńOdnośnie do kalkulatora: pomysł rewelacyjny! Należy zbadać stopień nieprzepuszczalności mgły, ilość kilometrów do przejechania oraz promień koła, które zatoczę, jadąc zgodnie z nawigacją. I ilość lasów po drodze, bo moja nawigacja miała wielką ochotę na grzybobranie...
Usuńja już używałam skrobaczki w ubiegłym miesiącu i bynajmniej nie mieszkam w Suwałkach :D na szczęście mam ją zawsze pod ręką żebym się nie zdziwiła.
OdpowiedzUsuńTeż miałam. I też używałam jej całkiem niedawno. Wszystko tak samo jak u Ciebie, tylko nie zgadza się moment "pod ręką"... ;-)
Usuńkurcze to mnie teraz zaskoczyłaś ... muszę sprawdzić czy moja nadal jest pod ręką ... może też wyparowała
UsuńTeraz nie wiem, czy raczej trzymać kciuki, żeby Twojej też nie było, czy raczej, żeby właśnie była... ;-)
Usuńlepiej trzymaj żeby była bo ja już i tak mam pod górkę. Jestem taka niska że nie widzę końca maski z przodu więc parkuję na "oko" albo jak mówią "czuja" a czujników bynajmniej nie posiadam. Więc jak do tego jeszcze będę miała iglo na szybie to marnie to widzę ...
UsuńTe mgle to pewnie Ruskie Ci zadaly, uwazaj jeszcze na wysokie brzozy :)))
OdpowiedzUsuńBrzoza to gatunek nieomalże wyklęty ;-)
UsuńPołowa starej literatury opierała się na symbolice polskiej brzozy, a teraz strach nawet spojrzeć na taką ;-)