Im więcej maili Kalina wysyła dziennie, tym więcej robi w nich najdziwniejszych pomyłek.
Na przykład zamiast wklejać swój podpis, wkleja temat lekcji z 4b.
Albo nie dołącza załaczników.
A czasem dołącza załącznik, ale nie ten, co trzeba.
Niekiedy myli, jakie lekcje wysyłać którym uczniom.
Czasem zamiast uczniom, wysyła jakiegoś maila nauczycielom.
I myli plan lekcji, ponieważ hasło "Jaki dziś dzień? Nie wiem: środa albo lipiec" jest Kalinie niezmiernie bliskie.
Kalina obserwuje to zjawisko i patrzy, czy się za to na siebie gniewa, czy mówi sobie w duchu "oj, oj Kalino, musisz się postarać, bo to wymaga poprawy".
I ku swojemu zadowoleniu, Kalina nie ma do siebie o to pretensji. A nawet bawi to Kalinę niezmiernie, gdy mail do pewnej Zuzi został zakończony:
Pozdrawiam serdecznie,
Spacer po Poznaniu.
Szanowny Spacerze po Poznaniu, Ty powinieneś mieć sekretarza. Lis wysyła setki maili w tygodniu i nie myli. Bierz lisa. Dobry lis.
OdpowiedzUsuńLisu!
UsuńPrzybywaj!
Swoją drogą to cudowna nazwa: Spacer po Poznaniu.
Można tak nazwać psa. Zdrobnienie to Spacuś, ale pełne imię - na medal :-)
to musiałby być jamnik z bardzo długim ogonem. albo dżdżownica. dla małego, okrągłego psa takie imię mogłoby go przytłoczyć i rozciągnąć.
UsuńRacja, to imię dla długiego psa. Jamnik idealny. Hmmm...ciekawe, czy można nazwać psa spacerem po Warszawie
Usuńproponuję wybrać basseta - jest jeszcze dłuższy niż jamnik - może wystarczy i na Warszawę!
UsuńEwentualnie proponuję trzy pekińczyki: Spacer, Po oraz Warszawie...
UsuńWarszawa jest duża. Pies musi mieć duże łapy. Pekińczyk to może być na spacer po Konstancinie, a nie po wielkim mieście.
Usuńpewnie - mrówkojad byłby lepszy na spacer po Warszawie. Albo jeżozwierz. może trochę pożyłby na ulicach starej Pragi i Targówka... byle nie żyrafa, bo ona zaczepiałaby uszami o trakcję...
UsuńOko- w samym centrum można czasem zobaczyć dwa ostronosy na smyczy. Na Woli widuję świnię wietnamską. Też smyczy. Lisy też bywają. Mrówkojad wcale by mnie nie zaskoczył. Żyrafa owszem, bo po spacerze ciężko by ją było wepchnąć do windy, żeby wrócić do domu.
UsuńGdyby źyrafa miała wycięty otwór w suficie windy i nie mieszkała na ostatnim piętrze - dałoby się transport windą zorganizować...
Usuńna żyrafie takie imię trzeba byłoby pisać wzdłuż szyi i wyglądałaby jak neon - reklama klubu nocnego, albo kasyna. może lepiej niech nie jeździ windami i obżera się zielonością. niektórzy wyprowadzają na spacer żółwie, a potem porzucają je w miejskiej fosie. zwierzątka zaadaptowały wysepkę lęgową na dom i radzą sobie doskonale. czy są tam krokodyle, to nie wiem, ale któryś z wędkarzy złowił w rzece nieopodal piranię, inny zgubił boa, czy pytona, który wędrował samopas do stolicy. Czekam, aż ktoś wyprowadzi na spacer tygrysa i będzie go ujeżdżał z wysokości zwierzęcego żołądka.
UsuńPrzeczytałam wszystkie nasze komentarze i dochodzę do wniosku, że jesteśmy leciutko odrealnieni (czytaj: wali nam w dekiel), ale za to w jaki ładny sposób! Ileż w nas jest wyobraźni!
Usuńkocham Cię Lisie. bez uzasadnienia. czy to wystarczające alibi?
UsuńPS - Kalina skradła mnie sobie już dużo wcześniej.
Tak publicznie? Jeszcze zepsujemy Kalinie opinię. Będą gadać na mieście, że jej blog to miejsce schadzek! :D
UsuńSchadzajcie! Nie krępujcie! Schadzajcie ile wlezie!
Usuńto jest webinarowe zmęczenie materiału ;) ale jakże urocze :)
OdpowiedzUsuńa gdzie jest post zupą ?? zniknył
UsuńSprawdzę gdy dorwę komputer. 😁
UsuńPlus niebycie pedantyczną 🤔😁
OdpowiedzUsuńech nie przejmuj się Kalino, chyba nikt nie został oszczędzony w tej materii he he
OdpowiedzUsuńA wysyłasz linki do nieistniejących testów? To moje ostatnie osiągnięcie 😉
Usuń