Kalina obserwuje siebie - matkę.
Bardzo się matka-Kalina zmieniła. Dorosła. Dojrzała. Nabrała ciszy w usta. Nabrała spokoju w ciało. Nabrała cierpliwości.
- No chyba mi nie powiesz, że nie krzyczysz na swoje córki?! - powiedziała niedawno koleżanka do Kaliny.
Nie krzyczy Kalina. Kiedyś zdarzało się, gdy Kalina nadrabiała brak rozumu nadmiarem głosu. Teraz Kalina wie, że gdy krzykiem coś osiągała, natychmiast wszystko traciła. Na długo.
Bo najwięcej traci ze swojego środka ten, co krzyczy. Siebie wykrzykuje. Bezpowrotnie.
Widzi Kalina po tych, co ciągle krzyczą na innych, że już nic nie mają. Tylko krzyk.
Kalina się starzeje dlatego mądrzeje. Myślałam, że się w usta wodę nabiera a nie ciszę ... taką wodę do płukania zębów na ten przykład :D
OdpowiedzUsuńNajważniejszy jest efekt: w obu przypadkach nie powie się nic niestosownego 😉
Usuńno brawo Kalina)))
OdpowiedzUsuńi ja już wiem swoje. choć mnie jeszcze czasami emocje ponoszą...
Ponoszą. Jeszcze czasem ponoszą. Ale już nie unoszą tak daleko jak dawniej.
Usuń"Nadrabiać brak rozumu nadmiarem głosu" <3 Chyba to sobie zapiszę na okładce kalendarza.
OdpowiedzUsuńWierzę, że gdy ktoś coś mówi prawdziwie, nie musi krzyczeć. Wykrzykujemy cudze prawdy.
UsuńU mnie jest dom ciszy, chociaż jest Sophia - służy jej, nam też. :) piękna i mądra jesteś Kalino :*
OdpowiedzUsuńNasz dom też jest cichy. A najbardziej się cieszę z tego, że stał się domem niespiesznym. Zrozumiałam że jestem odpowiedzialna za ciągłe poganianie. Przestałam. Nikt się nie spóźnia, nie biega w chaosie. To był mój problem, a nie dzieci...
Usuń