W mojej szkole uczy się około 250 uczniów. Ich rodzice mogą bawić się na weselu wraz z innymi 148 osobami, jeść w restauracji, chodzić do kościoła, siedzieć u fryzjera i kosmetyczki, ale nie mogą wejść z dzieckiem na teren szkoły po świadectwo.
Dzieci mogą trenować piłkę nożną w klubie, ale nie mogą przyjść do szkoły oddać podręczników i opróżnić szafki.
Wybiórczy ten wirus, albo nic nie rozumiem.
w mojej szkole uczy się 800 rozumiem, że to wiekszy problem...
OdpowiedzUsuńte dzieci mogą jechać na kolonie, mogą kąpać się w basenach, mogą leżeć na zatłoczonej plaży tuż obok przyjezdnych ze Śląska...
Łatwiej mi było zaakceptować zamrożenie wszystkiego niż chaotyczne bezmyślne rozmrażanie...
Usuńbardzo wybiórczy. w autobusie co drugie miejsce wolne, ale stać można dowolnie gęsto - widać stojących wirus się nie ima.
OdpowiedzUsuńTo ważna informacja! Wystarczy stać u dentysty i wuala!
UsuńU nas wracamy do szkół. Normalnie maszeruję 14 września na swój wydział. Jeszcze nie wiem, czy się cieszę :P
OdpowiedzUsuńPewnie to duża oszczę∂ność tak uczyć się w domu.
U mojej córki zajęcia zdalne do lutego...
Usuń