-Na minutę przed rozpoczęciem spektaklu przez mój rząd przepychał się mężczyzna ok 190 cm wzrostu, z ogromną nadwagą. Obok mnie było miejsce wolne i już oczami wyobraźni widziałam, jak siedzę podczas całego przedstawienia, zepchnięta przez niego w kąt własnego fotela. Tymczasem minął mnie i poszedł dalej.- Lucky you...
- Doszedł do końca rzędu, wszedł w rząd przede mną, zaczął przepychać się z powrotem, zatrzymał się przy fotelu przede mną i tam usiadł. Zasłaniał mi całą scenę. Nawet gdy usiłowałam wychylać się na boki, nie mogłam nic zobaczyć...
- Tacy ludzie nie chcą być traktowani gorzej niż inni i nie zgadzają się na dyskryminację, poprzez sadzanie ich gdzieś z boku, albo zmuszanie do kupowania podwójnego biletu.
- I ja ich doskonale rozumiem! Nie chcą i już. Ale gdzie jest prawo tych z niedowagą?! Ja przez niego byłam na spektaklu fonicznym. Część wizualna utknęła w pojemności jego osoby...
Dobrze, że to nie była pantomima ;)
OdpowiedzUsuńUmiesz pocieszyć, Ove! :-)))
OdpowiedzUsuńJa tak mam prawie za kazdym rszem, jak pójde do kina. Wszedzie dookola ludzie normalnego wzrostu, a przede mna wielkolud, albo nawet para wielkoludów, która na dodatek sie do siebie tuli, zlepiajac sie w jedna, wielka, wszystko zaslaniajaca mase. Nie wiem, czym sobie na to zasluzylam. W kazdym razie to jeden z dwóch powodów, dla których wlasciwie przestalam chodzic do kina. (Drugi to dubbing. Tu wszystko leci z dubbingiem, przez co kazdy film zamienia sie w horror, a ja nie lubie horrorów)
OdpowiedzUsuńMoje kondolencje, Diable. Po niemiecku dobrze ogląda się filmy o Hitlerze, ale jak w tym języku tolerować np. Romeo i Julię, nie wiem.
UsuńDubbing bywa błogosławiony. Pamiętam, że Winnetou made in DDR był w Polsce dubbingowany :)
czasem lektor zmienia sens filmu. Gdy niskim, zmysłowym głosem mówi "kocham cię", podczas gdy wizja z uporem maniaka twierdzi, że to kobieta...
Usuń