- Jesteśmy epoką psychologów, coachów i trenerów osobistych. Z reklam krzyczą do nas drukowanymi literami, że każdy z nas może wszystko. Że wystarczy tylko oddać się pod opiekę owego coacha/trenera i można zostać Casanovą, Obamą i Curie-Skłodowską jednocześnie. Jeśli tylko chcesz, możesz być aksamitną damą o zrównoważonej osobowości, albo torpedą rozpychającą się łokciami w drodze do sukcesu. Każdy trener tylko czeka, żeby swoją metodą psychologiczną włączyć w tobie uśpioną opcję tego, co właśnie chcesz osiągnąć. Bo przecież każdy z nas może wszystko!- Czy ty się czegoś napiłaś, co jest zabronione?
- Nie. Po prostu rozmawiałam z coachem/trenerem i dowiedziałam się, że moje problemy ze zbyt zamkniętą postawą na spotkaniach można z łatwością wypracować i moja gestykulacja będzie bardziej odpowiadała intencjom wypowiedzi.
- O cholera...
- No właśnie! I tylko nie wiem, jaka gestykulacja byłaby tu stosowna...
Stosowna gestykulacja to podanie coachowi miękkim gestem pliku banknotów za jego bezcenne porady.
OdpowiedzUsuńNie pomijając "naturalnego" uśmiechu "od ósemki do ósemki"...
Usuń;-)
Oczywiście. Uśmiech nr 4.
UsuńTo niesamowite, że psychologowie sądzą, że muszą być cały czas uśmiechnięci... We mnie to wywołuje rodzaj zaniepokojenia... Gdy widzę bezustannie napiętą jakąś grupę mięśniową, natychmiast zastanawiam się, co się dzieje z pozostałymi mięśniami ;-)
UsuńOj, cos czuje, ze chodzi raczej o gestykulacje wymagajaca zwiazania rak sznurkiem za plecami, niz dopracowywania ;)
OdpowiedzUsuńPalce połączone, dłonie frontem do klienta, wszystko na wysokości żeber. A ja jak zwykle odwrotnie: żebra frontem do klienta, palce na wysokości i dłonie połączone... ;-)
UsuńAle to świetnie, że jest beznadziejnie, bo przynajmniej mamy nad czym popracować - jak mawiają współcześni trenerzy ;-)