- Miałam kiedyś faceta, który pracował w szpitalu.
- Był lekarzem?
- Nie. Rehabilitantem.
- No i co?
- Nic. Koniec historii.
- Jasna cholera. Ja się nastawiam, że wreszcie jakaś klapka ci się w mózgu otworzyła i przemówisz ludzkim głosem, a...
- I tak byś się nie zorientowała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miejsce na "myśli nieuczesane":