wtorek, 13 kwietnia 2021

przeziębienie

Starsza córka Kaliny jest chora (ropa w migdałach, zaczerwienione gardło, ropny katar, gorączka).

Wbrew radom znajomych, córka Kaliny poszła do lekarza. Lekarka zbadała ją i stwierdziła przeziębienie. Nie przepisała żadnego lekarstwa. Poradziła iść do domu i odpocząć. Zdaniem lekarzy w kraju odległym, takie choroby mijają bez leczenia. 

Kalina bije się z myślami. Kalina wie, że w Polsce na "takie przeziębienie" dostaje się antybiotyk. 

- Sama nie wiem - powiedziała Kalina wieczorem do córki. - Może to jest tajemnica tego, że w tym kraju ludzie mniej chorują... Nie dostają antybiotyków na każdą dolegliwość i dzięki temu leki są tam skuteczne, a układ odpornościowy człowieka bardziej sprawny.

- A może problem leży gdzie indziej? Ludzie mniej tu chorują, bo oni mają inną definicję choroby - odpowiedziała umęczona gorączką córką.

Co racja, to racja: każdy kij ma dwa końce, a każda moneta dwie strony. A niektóre nawet trzy. 

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

szczęścia

 Już wiem, co sprawia mi zawsze ogromną radość:

gdy wieczorem nastawiam budzik, a na telefonie pojawia się informacja, że budzik zadzwoni za ponad 9 godzin.

Mój niezbędny czas szczęścia to ponad 9 godzin.


niedziela, 11 kwietnia 2021

pokłady

Cały czas chciałabym odpoczywać. Wychodzą ze mnie pokłady przemęczenia psychicznego i fizycznego. Gdy mam jakieś konieczne zajęcie, znajduję w sobie energię. Gdy mam chwilę przerwy, opadam z sił i tracę motywację do wszystkiego.
Wiem, że w ten sposób moje ciało odreagowuje wysiłek ostatniego półrocza. Ale ta wiedza i tak nie pomaga. 

Boli mnie biodro i bark. Wypadają mi włosy, pogorszyła się cera, pobolewa ząb. Moje ciało wystawia mi fakturę za niedbanie o nie. Cena plus VAT.


czwartek, 8 kwietnia 2021

nieunormowana

Szkoła Kaliny jest specyficznym miejscem.
Kalina uczy między innymi dzieci, które wychowują się w niesprzyjających okolicznościach. 
Dzieci, których rodzicom odebrano prawa rodzicielskie. 
Dzieci, które nie mają rodziców, chociaż oni prawdopodobnie gdzieś żyją. 
Dzieci, których sytuacja prawna jest nieunormowana. 
Dzieci osób, które przebywają w zakładach karnych. 

I Kalina obserwuje, jak bardzo zmienia się człowiek, który ma do czynienia z bezmiarem nieszczęść, zgotowanych dzieciom przez dorosłych. Przeważnie rodziców. 
Jak bardzo zmienia się Kalina, pracując z takimi dziećmi? 
Bardzo. 
Przede wszystkim zmieniła się lista priorytetów Kaliny. Pozycja "wymagać" zniknęła z niej zupełnie. Pozycja "zadbać" zajmuje wszystkie miejsca na liście. 
Ile potrzeba delikatności i życzliwości, żeby powiedzieć uczniowi, że źle zrobił zadanie domowe? A powiedzieć to samo chłopcu, który jako czternastolatek po raz pierwszy w życiu ma do czynienia z internetem, nie umie obsługiwać telefonu, a policja odebrała go od matki na skutek interwencji sąsiadów? 

środa, 7 kwietnia 2021

mokrego

Bardzo chcę mieć w domu psa. Brakuje mi mokrego nosa, spacerów, kudłatego przycisku do kołdry, szurania pazurami, rozchlapanej wody wokół miski, podnóżka, ogrzewacza do nerek i smrodu mokrej kury po spacerze w deszczu.


wtorek, 6 kwietnia 2021

krymskich

Zadzwonił wczoraj do mojego męża. Jego żona miała drugi w ciągu dwóch dni atak paniki. Nie mogła oddychać, nie mogła mówić, potrzebowali natychmiastowej pomocy.

Jej atak minął i udało mi się namówić ją na wyjście z domu. Chodziłyśmy wokół sąsiednich bloków dwie godziny. Omówiłyśmy wszystkie prawdy życiowe, skutki i przyczyny pandemii, problemy egzystencjonalne, teorie powstanie kosmosu, historię wojen krymskich, teorie spiskowe dotyczące lądowania na księżycu, metody walki z komarami na obszarach narażonych na malarię i inne kluczowe,  podstawowe sprawy, o jakich rozmawia się w chwilach największego załamania. Pośmiałyśmy się z siebie prawdziwym, głośnym śmiechem. 

Znamy się od 25 lat, nasi mężowie przyjaźnią się od 35, więc mamy świadomość, że i tak nasze rodziny wiedzą o sobie wszystko, a nawet jeszcze więcej. Tu nie ma mowy o żadnych tajemnicach ("naprawdę wiesz, że moja babcia była księgową w firmie sprzedającej rękawiczki?"). 

Doprecyzowałyśmy, co myślimy na temat ludzi, robiących zapasy przed świętami. Ustaliłyśmy indywidualne listy priorytetów na najbliższe dni, podziękowałyśmy sobie wzajemnie za udzielenie pierwszej pomocy w nagłych wypadkach psychicznych i rozeszłyśmy się do domów zmarznięte i zmęczone. 


poniedziałek, 5 kwietnia 2021

wojskowych

Nie rozumiem, dlaczego do działań, związanych z walką z pandemią, nie zatrudnia się wojskowych. 

Mamy przecież setki, jeśli nie tysiące, wykształconych, zaorderowanych, szkolących się na całym świecie za cudze pieniądze oficerów wojska. Oni powinni się znać na zarządzaniu w kryzysie. Są ekspertami od transportu, logistyki, przemieszczania sił i środków, działania w niedoborach kadrowych, budowania tymczasowych szpitali i zarządzania nimi, współpracy z innymi jednostkami.

Dlaczego to nie oni teraz są odpowiedzialni za transport chorych, wydawanie poleceń o przesuwaniu kadr? Kto, jeśli nie oficerowie wojska, ma umiejętności, związane z komunikowaniem się, sprawnym przekazywaniem informacji i zarządzeń? 

Jesteśmy ofiarami tego, że zarządzają nami ludzie bez umiejętności, wiedzy i doświadczenia, ale na wczesną emeryturę wysyłamy całe tabuny wojskowych, którzy z założenia mają te umiejętności, które wydają się teraz kluczowe. 

W szpitalu covidowym szeregowi żołnierze zajmują się pilnowaniem bramy wjazdowej i noszeniem paczek chorym. Uważam, że to pan porucznik z panem pułkownikiem powinni teraz w gabinecie dyrektora szpitala rozwiązywać problem braku karetek, transportu leków, ustalaniem zasad przekazywania informacji pomiędzy szpitalami, organizowania rąk do pracy i przeprowadzaniem akcji typu "w szpitalu zabrakło tlenu". Teraz dowodzenie powinni przejąć ludzie, którzy są przygotowani do podejmowania szybkich decyzji, są nauczeni wydawania rozkazów a nie zarządzeń, umieją delegować obowiązki i całe swoje zawodowe życie spędzili na przygotowywaniu się do organizowania wielkich, obliczonych na tysiące osób, akcji. 

A co robią teraz polscy zawodowi żołnierze? Narzekają, że było już kilka ciepłych dni, a oni muszą chodzić do pracy w mundurach. Serio. Znam jednego. 


książkom

Wiele lat temu zalogowałam się na "Biblionetce" i systematycznie wpisywałam tam przeczytane książki oraz moje ich oceny. Po kilku latach przypomniałam sobie o tym i wróciłam do starego zwyczaju. To naprawdę bardzo miłe, przypomnieć sobie, które książki kiedyś mnie zachwyciły.

Zauważyłam jednak, że coś się zmieniło. Wystawiam teraz w Biblionetce znacznie wyższe oceny książkom niż kiedyś. Dlaczego? Stałam się mniej wymagająca? Jestem w stanie zachwycić się każdym napisanym zdaniem?

Nie, wcale nie. 

Rozwiązanie jest banalnie proste:

Jakiś czas temu poprosiłam kilka osób, żeby poleciły mi książki, które będą mi się podobały. Były to osoby, które znam z różnych obszarów mojego życia, między innymi pani z wydawnictwa, w którym wydawane są moje książki; wrażliwa polonistka; "odzawsza" przyjaciółka; internetowa przyjaciółka; kobieta, którą podziwiam; kobieta, która ma niezwykle otwarty umysł. 

Teraz poszukuję w bibliotece książek polecanych przez nie. Dzięki temu poznaję różnorodną, niezwykłą literaturę, po którą sama nigdy bym nie sięgnęła. 

I się zachwycam.

niedziela, 4 kwietnia 2021

zrośnie

Teściowa Kaliny miała wypadek i jest połamana. Połamana fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. 

Wczoraj Kalina przygotowała dla teściowej i teścia podstawowy zestaw "przetrwać święta" i wieczorem przekazała teściom stosowny ekwipaż (jedno pomalowane jajko, słoik bigosu i mały sernik - takie święta są ideałem dla Kaliny, jej córki i jej męża).

Oczywiście przypadkowo przejeżdżaliśmy obok teściów. Mąż Kaliny zadzwonił do swoich rodziców w ostatniej chwili ("jesteście w domu? akurat przejeżdżam w pobliżu i muszę wejść na siku"), ponieważ wcześniejsze ustalenie odwiedzin wiązałoby się z postawieniem teściów w stan gotowości bojowej, a tego chcieliśmy uniknąć.

Na miejscu okazało się, że teściowa źle założyła ortezę i złamana ręka może się zginać, odginać, wyginać i przeginać. Wszędzie luzy, orteza przesuwa się w każdą stronę. Koszmar. 

Kalina jest jedyną osobą na świecie, z którą teściowa nigdy nie wchodzi w dyskusje, więc Kalina przejęła dowodzenie i tak pozapinała rzepy na ortezie, że teściowa wygląda teraz jak owinięta folią spożywczą. Enyłej ręka jest unieruchomiona, co daje nadzieję, że jednak się zrośnie. 

sobota, 3 kwietnia 2021

o tym

Przeczytałam gdzieś, że krytykę przeważnie słyszy się od ludzi, którzy radzą sobie gorzej.
Przemyślałam to.
Przypomniałam sobie kierowane do mnie krytyczne uwagi, głupkowate pytania i komentarze.
Coś w tym jest.
O tym, jak źle opiekuję się mamą usłyszałam tylko od osoby, która wobec swojej mamy wykazała poważne zaniedbania.
O tym, jak niepoprawnie zachowują się moje dzieci usłyszałam od osoby, która ma bardzo poważne problemy z własnymi dziećmi.
O tym, że moja córka zdecydowała się tak szybko opuścić rodzinny dom usłyszałam od osoby, która ma co prawda dorosłe dzieci blisko, ale ich relacje są bardzo złe.
O tym, że wykonuję pracę dla nierobów i nieudaczników usłyszałam od osoby, która ma bezustanne konflikty ze swoimi współpracownikami i nie ma przyjaciół wśród osób, z którymi pracuje.
O tym, że mam bałagan w szafie usłyszałam od osoby, która ma bałagan w życiu.

Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś, że gdy ktoś na mnie krzyczy, to tak naprawdę krzyczy o sobie.

Chciałabym to wszystko pamiętać w odpowiednich momentach. 

piątek, 2 kwietnia 2021

szkolnych

Młodsza córka Kaliny pisała niedawno próbny egzamin ósmoklasisty. Są już wyniki. Podobno średnia krajowa ulokowała się gdzieś w piwnicy. Młodzież wypadła fatalnie. Pandemia zbiera żniwo w postaci intelektualnej zapaści młodego pokolenia.

Kalina i jej mąż nie kontrolują na bieżąco szkolnych poczynań córki. Do dziennika elektronicznego zaglądają rzadko i raczej niechętnie, dlatego wyniki próbnych egzaminów córki wprawiły Kalinę i jej męża w osłupienie.

 - Nie sądziłam, że nasza córka aż tak dobrze radzi sobie w szkole - zaczęła przemowę Kalina, patrząc na męża.

- W połowie to moja zasługa - odpowiedział mąż Kaliny, nawiązując do spornego tematu.

- Myślałam, że już ustaliliśmy raz na zawsze, że dzieci zawsze dziedziczą zalety po matkach. - Kalina zrobiła obrażoną minę.

- W połowie - powiedział mąż, który myśli, że się zna.


czwartek, 1 kwietnia 2021

szczęście

Życie to drobne kawałki, płynnie przechodzące jeden w drugi.

Na przykład zrobienie obiadu to kawałki "wyjąć z lodówki", "przygotować patelnię", "stać przy kuchence", "nałożyć na talerze". 

A teraz te kawałki się porozchodziły. I żeby coś zrobić, trzeba je ze sobą najpierw powiązać.

Kalina wyjmuje z lodówki potrzebne do obiadu produkty i czuje, że brakuje następnego kawałka. Musi przywiązać kolejny fragment, żeby udało się przygotować patelnię. Wiązanie ze sobą kawałków wymaga uwagi, siły i energii. I trwa. Zatem stoi Kalina w kuchni z produktami ułożonymi na blacie i stara się odnaleźć kolejny kawałek. I z mozołem go przywiązuje.

Czasem okazuje się, że Kalina przywiązała zły kawałek. A czasem dobry.

"To wszystko minie" - mówią buddyści.

"I całe szczęście" - myśli Kalina.



środa, 31 marca 2021

miauczeniem

Mama Kaliny miała kotkę Jadwinię.

Wróć.

Kotka Jadwinia miała mamę Kaliny. 

Wychowała ją (kotka mamę) jak należy. Mama kładła się spać o godzinie wyznaczonej miauczeniem, ponieważ Jadwinia lubiła około 19 być już w łóżku. Noc zaczynała, leżąc mamie na brzuchu, podczas gdy mama czytała sobie w łóżku. Potem Jadwinia przemieszczała się nieznacznie, zajmując pozycję perukową - kładła się tuż nad mamy głową, przyciskając swoje ciałko do mamy głowy. Rano Jadwinia budziła mamę, liżąc ją po twarzy. Taka symbioza. Obopólne korzyści. Żadnych strat.

Od czasu gdy mama zaczęła zajmować łóżko ortopedyczne z płotkiem, Jadwinia zaprzestała nocnych przytulasków z mamą, ponieważ Jadwinia jest kotką podłogową i nie wskakuje na nic, co jest zbyt wysokie. Wejdzie na sofę, ale na stół już nie. Wskoczy na parapet tylko wtedy, gdy stoi przy nim krzesło (zawsze stało przy oknie, specjalnie dla Jadwini i nikt na nim nie siadał).

Po śmierci mamy rozpoczęłam poszukiwania domu dla Jadwini. Kryteria dla potencjalnej rodziny adopcyjnej były wysokie: żadnych innych zwierząt w domu, żadnych małych dzieci, bezpieczny balkon, rodzina niewyjazdowa. Wydawało się, że szanse są marne. Aż tu wczoraj - niespodzianka. Zadzwonił do mnie ksiądz, który odwiedzał mamę co miesiąc. Mama nie była osobą nadmiernie religijną, ale miała swoje zasady, zwłaszcza pod koniec życia. Ksiądz zdobył mój numer telefonu od mojej koleżanki. Spytał, czy mógłby zaopiekować się Jadwinią, ponieważ niedawno stracił kota, a Jadwinię bardzo polubił. 

Dziś zawiozłam Jadwinię księdzu. Myślę, że mama byłaby zachwycona takim rozwiązaniem. Bardzo lubiła tego księdza. Zwykły, normalny, skromny człowiek, który naprawdę potrafił z mamą rozmawiać. No i kocha koty. 

Ksiądz stwierdził, że poradzi sobie z obcinaniem kocich pazurów. Nie dowierzam. Wiem, jak zachowuje się Jadwinia, gdy dzieje się coś nie po jej myśli. No cóż. Być może szramy na twarzy księdza szybko się zagoją, a tych na ciele nie będzie widać.



niedziela, 28 marca 2021

mama

A gdy umiera najlepsza mama na świecie ziemia się nie rozstępuje, nie grają aniołowie, nie słychać salw armatnich, nie ma zaćmienia słońca. 
Księżyc w pełni oświetla drogę do nieba. Do ziemi.
I serce Kaliny pęka na sto maleńkich kawałków. W ciszy pęka. 
I teraz płacze Kalina. 
I płacze mąż Kaliny, który miał z mamą Kaliny świetne, synowskie relacje.
I płaczą wszyscy, z którymi mama Kaliny przyjaźniła się, z którymi się śmiała i którymi opiekowała się przez całe życie.
Pa, mamo. Bądź. 

sobota, 27 marca 2021

dzień

Zawęziłam horyzonty. Odłożyłam lornetki. Nie patrzę daleko, nie patrzę w przyszłość.

Opiekunka mamy Kaliny wyjeżdża z Polski 1 kwietnia. Za radą pań z hospicjum Kalina nie szuka nowej osoby. Padają określenia "jest źle", "stan jest bardzo ciężki". 

Jeszcze kilka tygodni temu Kalina wstawała rano i myślała "Oby to tylko nie było dzisiaj. Dzisiaj jest taki zły dzień". Od kilku dni Kalina wstaje rano i myśli "Oby to tylko było dzisiaj. Dzisiaj jest taki dobry dzień...". 


piątek, 26 marca 2021

przyjaciółka

Zadzwoniła do mnie przypadkowo, tzw telefon torebkowy. Odebrałam. Usłyszałam jej głos, gdy z kimś rozmawiała. Mówiła o mnie. Powiedziała: "Moja przyjaciółka ma umierającą mamę". Mówiła poważnym, pełnym współczucia głosem. Słychać było, że ma łzy w oczach i łamie jej się głos.

Zrobiło mi się ciepło na sercu. To wspaniałe, usłyszeć, że ktoś mówi o mnie "moja przyjaciółka". To wspaniałe, że ktoś przeżywa ze mną odchodzenie mojej mamy. To wspaniałe, że telefon sam z siebie chciał mi o tym wszystkim powiedzieć.

środa, 24 marca 2021

można

Życie jest wspaniałe i radosne. Problemy pojawiają się drobne i łatwe do rozwiązania. Nie ma rzeczy ostatecznych i wszystko da się naprawić. Kolejna sprawa do załatwienia pojawia się wtedy, gdy poprzednie są już załatwione.

Pomarzyć można, c'nie?

sobota, 20 marca 2021

piątek, 19 marca 2021

sukienkę

 Kalina, w ramach podnoszeniu się na duchu, przeprosiła maszynę do szycia i z granatowej bluzki zrobiła sobie sukienkę, doszywając dół w podobnym kolorze.

Sukienka udała się bardzo, a Kalina się cieszy, że ma nowy ciuch z niczego. I przypomniało się Kalinie, że zdecydowanie lubi coś wytwarzać i jest to najlepsze lekarstwo na kalinowy marazm marcowy.


wtorek, 16 marca 2021

garncu

Kto wymyślił przysłowie "w marcu jak w garncu"? 

Czy ktoś widział garniec, w którym jest temperatura poniżej zera? 

Zrozumiałabym, gdyby "w marcu jak w garncu" oznaczało raz 20, raz 30 stopni. 

Ale minus trzy? ;-)