poniedziałek, 9 września 2024

liceum

Przez kilka lat nie miałam kontaktu z moim wychowawcą z liceum. Wspaniałym tłumaczem literatury anglojęzycznej. Ostatnio widzieliśmy się na jego spotkaniu autorskim, po którym poszliśmy na kawę. Był typem samotnika, mocno doświadczonego przez los. Fajny, mądry facet. 

Dziś postanowiłam do niego napisać i zaproponować spotkanie w gronie kilku osób. Najpierw zajrzałam do intertetu, żeby sprawdzić, co nowego wydał. I szok. Zmarł. 

Zrobiło mi się pusto. Był zaledwie kilka lat starszy ode mnie - zaczął pracę w liceum tuż po studiach. Wtedy wydawał mi się dość stary. Teraz myślę, że zmarł młodo.

niedziela, 8 września 2024

wzruszeniem

W garażu, pod starymi dywanami, zeszytami z przedszkola starszej córki i bardzo starym wydaniem Brzechwy (!)  znalazł się zeszyt z wierszami, które Kalina pisała, gdy była bardzo młoda.
Kalina czyta je teraz trochę ze wstydem, a trochę ze wzruszeniem.

To zupełnie co innego niż własna stara proza. 
Starą prozę czyta się, jak miłą powieść napisaną przez inną osobę, ale starą poezję czyta się trzęsącą się duszą. 

imieniu

Zastanawiam się nad imionami. 

Gdy byłam dziewczynką, moje imię było niezwykle popularne. Zawsze w klasie miałam dwie lub trzy imienniczki. Mam sporo koleżanek, które mają tak samo na imię. 

Teraz moje imię jest dość rzadkie. W mojej szkole nie ma żadnej dziewczynki o tym imieniu.

Są Julki, Zuzie, Weroniki, Wiktorie, Tosie, zdarzają się Basie i Zosie. 

Na zajęciach z ceramiki jestem jedyną osobą o tym imieniu. Większość uczestniczek to studentki albo osoby tuż po studiach. I ja. Cała siwa.




rodzinną

Kobiety z mojej rodziny nie nosiły kolczyków.
Zastanawiam się, czy to jakaś trauma, że bały się przekłucia uszu. Babcia i mama często przedstawiały mi wady noszenia kolczyków. Ciekawe, skąd je znały. Z opowieści starszych od siebie kobiet z rodziny? Czy też mężczyźni przekonywali je, że nie warto nosić biżuterii.

Długo zwlekałam i odważyłam się na zrobienie pierwszych dziurek w uszach rok temu. We wrześniu. Bardzo polubiłam kolczyki, ich zakładanie i zdejmowanie sprawia mi dużo radości. W marcu dorobiłam kolejne dziurki. W jednym uchu mam teraz trzy, w drugim jedną. Na tym planuję zakończyć. 
Wczoraj moja młodsza córka wróciła do domu z dwiema nowymi dziurkami w uszach. 
Przełamałyśmy traumę rodzinną. Mam nadzieję. 

czwartek, 5 września 2024

bzdury

Jest starszą kobietą, więc staram się być dla niej grzeczna, ale gada tak niemiłosierne bzdury, że bycie grzeczną przychodzi mi z trudem.

Dziś po raz  setny chwaliła się sukcesami swojej rodziny:

Moja córka jest przedszkolanką i dzieci bardzo ją lubieją. A mój wnuk poznał swoją dziewczynę w samolocie z Ameryki i od razu się zakochał. Bo on studiuje bankowość i rozporządzenia. A jego dziewczyna studiuje na dwóch kierunkach i ma teraz do zdania egzaminy. Nie dlatego, że nie zdała, nie, nie. Tylko jak umawiała terminy egzaminów to jej dni nie pasowały. A mój młodszy wnuk miał dziewczynę w gimnazjum. Z tej samej klasy. Ona była pupilką wychowawcy. Tylko że on nie dał jej prezentu na dzień kobiet i dziewczyna się od razu z nim obraziła.

Po tym musiałam natychmiast skończyć rozmowę, bo czułam, że zaraz się ze sobą obrażę, szczególnie że nie studiowałam nigdy rozporządzeń. A mojego męża poznałam na lądzie, co brzmi naprawdę bardzo nieromantycznie. 


piątek, 30 sierpnia 2024

błędach

 Rutynowa kontrola u chirurga i neurologa. I szok.

To, co uważałam za problemy po operacji, okazało się dość poważnym problemem. Pilne badania, instrukcja kiedy natychmiast jechać na SOR i konieczność wykluczenia krwawienia.

A ja jeszcze kilka dni temu wahałam się, czy nie wracać od września do pracy. 

I kolejny raz okazało się, że nie doceniam objawów, które mam. Nawet tego nie skomentuję, bo musiałabym napisać o sobie, że jestem głupia i nie uczę się na własnych błędach.

A nawet gópia jestem.


sobota, 24 sierpnia 2024

polecam

Ostatnie dni sponsorowały okulary do czytania i wygodna sofa.

Kalina przeczytała 3 książki:

- Wieloryb i koniec świata - polecam. Zwłaszcza dlatego, że była napisana przed 2015 rokiem. Aż trudno w to uwierzyć.

- Lekcje z pingwinem - polecam. Przyjemna, lekka, oparta na faktach. Na chwilę, w których nie ma miejsca na dramaty życiowe. Gdy tabliczka czekolady to za mało. 

- Pan Doubler zaczyna od nowa - polecam. Na kiepski nastrój, smutek, rów Mariański i inne takie sprawy. Lekka, nieco naiwna, łagodna. Trochę podobna do "Mężczyznymieniem Ove", którą też polecam. 


Kalina mieszka w małym bloku. Okna mieszkania Kaliny wychodzą na południe i na północ.

Jest to cudowne, bo mieszkanie jest bardzo jasne z tej strony, która powinna być jasna (pokoje dziewczyn i salon), a chłodniejsze i ciemniejsze są kuchnia i sypialnia. Ach, jak cudownie..

Tylko że nie widzi Kalina z okien zachodów słońca latem i to jest bardzo irytujące....


niedziela, 4 sierpnia 2024

matek

Wczoraj przyjaciółka zaproponowała Kalinie wyjazd do swojej mamy na tzw. działkę. Kalina wahała się i wahała, ale nie boi się przecież ani działek, ani matek. Pojechała. Na kilka godzin.

Wnioski z podróży:
1. wszystkie 80-letnie matki koleżanek Kaliny są takie same: urocze, troskliwe i ciepłe;
2. wszystkie działki 80-letnich matek są takie same: zadbane z miejscowymi elementami zaniedbania. Bo już kręgosłup nie pozwala i zawroty głowy i inne takie. To zaniedbanie widoczne jest tylko po wyraźnym wskazaniu palcem przez właścicielkę działki. Gdyby nie to, Kalina nigdy w życiu nie wiedziałaby, że zamiast cynii pełnokwiatowych zostały posadzone pomyłkowo zwykłe, a jabłonka powinna być przycięta. Że pomidory obrodziły latoś słabiej niż zwykle, a na turkach ucztują pomrowy. Że świerk miał być wycięty wiosną, a w pelargoniach same chwasty (istotnie, była tam kępka mniszka).

Kalina ochrzaniła przyjaciółkę, że ochrzania własną matkę. Kalina ochrzaniała swoją mamę identycznie, a teraz widzi, jakie to głupie było. Bo jeśli nieziemską przyjemność sprawia kobiecie opowiedzenie jakiejś historyjki ze swojej młodości, to niechże opowiada. Co to za różnica dla Kaliny, czy będzie rozmawiać o współczesnych nurtach w podhalańskiej poezji śpiewanej, czy o ucieczce z technikum w latach 50.? Pośmiać się można tak samo, zrelaksować i w widoczny sposób uszczęśliwić człowieka. 
I lubi Kalina dostrzegać podobieństwo między swoimi koleżankami a ich matkami. W ułożeniu mięśni twarzy, w spojrzeniu, nawet w gestach. 


środa, 31 lipca 2024

Wychodzą

Kalina i jej mąż co wieczór wychodzą na spacer. Wczoraj gapili się na pięknej łące na zorzę polarną (nie zawitała) i starlinki (nie przeleciały). Dziś pojechali na wyspę, na której stoi piękna, stara katedra. Chodzą, bo Kalina chce trenować jak pies przewodnik: w różnych miejscach, w różnych okolicznościach. A to w tłumie, a to po ciemku, a to w hałasie, a to w świetle nadjeżdżających samochodów. Chodzenie, patrzenie w górę i w dół,  obracanie się, schylanie. Różne męczące czynności. 

A gdy wracali, Kalina dostała jakiejś pomroczności. Jest teraz przykro Kalinie, bo czuje się, jakby cofnęła się w zdrowieniu o lata świetlne.

Jutro jedzie Kalina na badanie słuchu. Prawdopodobnie obrzęk dosięgnął trąbki Eustachiusza i zatyka się Kalinie ucho co chwilę. A dodatkowo słyszy Kalina stado szarańczy, kłócących się o to, która z nich najgłośniejsza. W jednym uchu słyszy. A przez to nie słyszy Kalina innych rzeczy. Tych raczej ważniejszych. 

Córki wyjechały razem na Kretę. Mało piszą i mało przesyłają zdjęć. I dziś surprise: zadzwoniły, że obie są chore. Jedna czuje się już lepiej, więc zaczęła nawet wychodzić z budynku. Druga ma bardzo wysoką gorączkę i leży cały czas w łóżku. Ta z gorączką ma mieć za tydzień usuwane migdały. Nie wiem, jak jej to powiedzieć, ale chyba migdały będą musiały poczekać...

piątek, 26 lipca 2024

minuta

Kalina położyła laptopa na kolanach i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop się wyłączył. Rozładowana bateria.

Kalina podłączyła laptopa do ładowarki i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop się wyłączył. Ładowarka nie była podłączona do prądu.

Kalina podłączyła ładowarkę do prądu i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop się wyłączył. Przedłużacz, do którego podłączyła Kalina ładowarkę, nie był włączony.

Kalina włączyła przedłużacz i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop się wyłączył. Przedłużacz nie był podłączony do prądu.

Kalina podłączyła przedłużacz i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop działa. Życie jest piękne.

Pytanie badawcze:

Jak to możliwe, że niepodładowany laptop po ponownym włączaniu działał aż tyle razy po minucie, skoro za pierwszym razem twierdził, że jest rozładowany?

Kurtyna :-D

czwartek, 25 lipca 2024

napastnik

 Widziałam program o historii sprzed lat. 

Młody mężczyzna z bronią maszynową wtargnął do amerykańskiej szkoły, oddał kilka strzałów, dotarł do sekretariatu i zaczął tam przedstawiać swoje żądania. Sekretarka przez radiowęzeł zarządziła alarm i zaczęła prowadzić rozmowy z napastnikiem. Ponieważ zadzwoniła na numer alarmowy, jej rozmowy z mężczyzną zostały nagrane. 

Była to jedyna napaść z bronią maszynową na amerykańską szkołę, która skończyła się bez ofiar śmiertelnych. A nawet bez rannych osób. 

Sekretarka osiągnęła wyżyny negocjacyjne. Udało jej się zyskać zaufanie mężczyzny, w przedziwny sposób zatroszczyła się o niego. 

Gdy po jakimś czasie do budynku weszła policja, młody napastnik leżał na brzuchu na podłodze z rękami na głowie a jego broń spoczywała na biurku sekretarki. Kobieta dokonała tego życzliwą rozmową, jednocześnie uzyskała jego zgodę na informowanie przez radiowęzeł uczniów i nauczycieli, że alarm nadal trwa i nie można opuszczać sal. 

Mam mnóstwo przemyśleń. Przemyśleń związanych z tym, jakie osoby promowane są w mediach, o jakich się pisze, jakie osoby opływają w bogactwo, będąc bożyszczami mas. 

Mąż opowiedział mi o pewnym programie telewizyjnym. Jedna osoba wybiera sobie na randkę partnera/partnerkę, oceniając nagie ciała kandydatów. Znam mojego męża dość długo i wiem, że ma niewiarygodne możliwości wymyślania tego typu historyjek, ale tym razem jego opowieść była niesmaczna. Powiedziałam mu, że jego wyobraźnia poszła za daleko. I wtedy pokazał mi jeden z odcinków. To dzieje się naprawdę. Naprawdę telewizje w różnych krajach pokazują takie programy: jedna osoba stoi przed nagimi ciałami kandydatów, przygląda się im, komentuje i wybiera partnera/partnerkę. Ktoś to wymyślił, ktoś napisał scenariusz, ktoś reżyseruje. Brak mi słów, żeby to skomentować.


piątek, 12 lipca 2024

czapki

Rośliny na balkonie Kaliny pochłaniają promienie słoneczne wiadrami. 

Wiadrami też pochłaniają wodę, 

Kalina układa się wygodnie na stareńkim drewnianym leżaku i wszystko to obserwuje. 

Kupiła sobie Kalina przezabawną czapkę do sauny i w niej przesiaduje na balkonie. Kalina musi chronić głowę przed słońcem, tylko niestety zapomniała zapytać, dlaczego. Czy problemem są promienie UV, czy też temperatura?

Na wszelki wypadek Kalina chroni się przed jednym i przed drugim. Grubaśna, śmieszna turkusowa czapka chroni czerep przed temperaturą i promieniami, 

- Może będziesz chodziła w słomkowym kapeluszu po babci? - spytał mąż Kaliny, który nie jest fanem czapki leśnego skrzata.

Niestety słomkowy kapelusz podrażnia skórę z blizną i daje nieprzyjemne wrażenia. Czapa skrzata wygrywa. The Oscar goes to Kalina w turkusie na łbie. 

Jutro  Kalina będzie pływać na SUP-ie na pustym, pięknym jeziorze w samym środku puszczy drawskiej. No, na prawie pustym, bo obok Kaliny będzie pływał mąż. Mąż nie lubi wody i pływanie na SUP-ie jest dla niego sporym poświęceniem. Docenia Kalina. Docenia. 

środa, 10 lipca 2024

dobra

 No dobra, już dobra... 

Trochę marudzi Kalina, ale też wie że ma w życiu dużo szczęścia. Chociaż czasem o tym zapomina. 

Dzisiaj ponad 30 stopni w cieniu. Nie narzeka Kalina, oj nie. Każdy upał jest lepszy niż zimowa lodowata wilgoć. 

W sobotę Kalina i jej mąż jadą nad jezioro popływać na SUP-ach. "Ty będziesz pływać tylko na siedząco" - zdecydował mąż Kaliny, ustalając regulamin wycieczki. Innych punktów w regulaminie nie ma. 

niedziela, 7 lipca 2024

abstrakcyjne

Kalina nie czuje się osobą, która jest chora, ani też osobą, która była chora. 

Doświadczenie choroby jest dla Kaliny zbyt abstrakcyjne. 

Kalina czuje się osobą, która dochodzi do siebie po operacji. Bez zbędnego wdawania się w szczegóły. Kalina nie chce myśleć o tym, co to była za operacja. Była zbyt poważna, żeby można było lekko żyć  myśląc o niej. 

Na głowie Kaliny odrastają włosy. Są krótkie i bardzo sztywne. Jak szczecina. Kalina chodzi w fikuśnie wiązanych na głowie chustach. "Znasz tych ludzi? Wszyscy patrzą na ciebie..." - spytała dziś przyjaciółka, gdy przechodziła z Kaliną obok kawiarni. Nie zna Kalina. To tylko ludzie tak reagują, gdy widzą kobietę w chuście. Dziwne, ale prawdziwe. 

Kalina ma uszkodzone mięśnie, co widać. Opuchlizny nie da się ukryć. Kalina nie może nosić normalnie okularów, bo nie mieszczą się na obrzmiałych tkankach. Nie może też normalnie jeść, bo żucie stało się dość kłopotliwe. 

Przeważnie nie boli. Ból pojawia się nagle, gdy Kalina szybciej się poruszy, gwałtownie przewróci się w nocy na drugi bok, szybciej wstanie. A czasem bez powodu. Zupełnie jakby ból chciał Kalinie przypomnieć, że Kalina jest teraz pomnikiem przyrody i należy ją chronić. Kalina raczej nie bierze już leków przeciwbólowych. Tylko czasami, gdy ból nie mija po kilkunastu minutach. Bo z nim nie da się żyć. Jest stresujący. Niepokojący. Inny niż zwykłe bóle głowy. 

Kalina nadmiernie reaguje teraz na mocne światło, na nagły hałas i niektóre zapachy. Mózg jeszcze nie doszedł do siebie po operacji. Podobno tak to z nim bywa. 

niedziela, 30 czerwca 2024

znalazł

Gdyby ktoś znalazł zagubioną motywację Kaliny, to uprasza się o zwrot. 
Nie była to duża ilość, ale teraz zniknęła zupełnie i od jakiegoś czasu Kalina ma chęć na nic. 

czwartek, 13 czerwca 2024

gorzej

Kalina widzi, w jak wielu sytuacjach kobiety są traktowane gorzej niż mężczyźni. 
Pielęgniarki, przedszkolanki, opiekunki społeczne, nauczycielki - nikt nie szanuje tych zawodów. Bo są "kobiece".

Koleżanka Kaliny była na rozmowie o pracę w ogromnej firmie rachunkowej. To budżetówka, obsługa publicznych placówek. Pracuje tam ponad 50 kobiet i jeden mężczyzna. 
W rozmowie o pracę uczestniczyły trzy panie i ten właśnie pan. Był gburowaty, zadawał pytania, ale nie słuchał odpowiedzi. 
Trzy panie były uprzejme, życzliwe. Znały się na księgowości. 
Pan był dyrektorem. Znał się na byciu burakiem.

poniedziałek, 10 czerwca 2024

powracających

Dziś pierwsze dłuższe wyjście z domu. 

Skończyło się ogromnym bólem, zawrotami głowy, zmęczeniem graniczącym z wyczerpaniem. Wejście do domu po schodach odbyło się przy motywujących komentarzach młodszej córki (mamo, jeszcze tylko kilka stopni i po płaskim do łóżka).

Powolutku - mówi sobie Kalina, gdy Kalina chciałaby gwałtownie wstać. Nie da się. Jeszcze nie.

Bolą podziurawione i pozszywane kości, boli skóra, bolą poprzecinane mięśnie, boli perspektywa zdejmowania szwów, boli konieczność jutrzejszej rozmowy z chirurgiem o nowych zasinieniach i opuchliznach.

Kalina nie ma czucia na sporym obszarze wokół rany. Bardzo nieprzyjemne uczucie. Jest szansa, że to minie. 

Wczoraj rano Kalina bardzo spuchła, a przy ranie pojawił się spory siniak w kształcie długiej, szerokiej kreski. Prawdopodobnie pękło jakieś większe naczynie krwionośne. Kalina przerażona. Rodzina natychmiast w pełnej gotowości, ustalają tryb postępowania. Dokładne zdjęcia do porównań, chłodzenie lodem. Kalina leży z pozycji półsiedzącej. Stres. Potworny stres. Mąż i córki Kaliny próbują zachować spokój. Kalina też. Dziś opuchlizna zmniejszyła się, siniak stał się bledszy. 

Jedna ze znajomych kobiet powiedziała Kalinie, że nie powinna się Kalina tym wszystkim za bardzo przejmować. Musi Kalina koniecznie poszukać poradnika "Jak nie przejmować się za bardzo, gdy ma się poćwiartowane ciało - poradnik dla powracających z bitwy pod Grunwaldem oraz dla osób po operacjach". Chwilowo Kalina czuje się, jakby należała do tej pierwszej grupy. 

niedziela, 9 czerwca 2024

cytując

Nie podoba się Kalinie, że w poprzednim poście przeklęła razy kilka, cytując.

Nie podoba się.

Chciałaby Kalina używać pięknej polszczyzny, pełnej wyraźnych, barwnych słów. Bo przecież można użyć całej listy cudownych polskich przymiotników w poprawnej lub niepoprawnej formie. A nawet rzeczowników, czy innych, za przeproszeniem, przydawek.


piątek, 7 czerwca 2024

wszechświat

Napisała do Kaliny jej przyjaciółka. Nie miały ze sobą kontaktu od czterech miesięcy.
Zawalił jej się świat, rozstała się z facetem, chce pogadać. Kiedy masz czas? - spytała.
- Przyjedź do mnie teraz - odpisała Kalina. - Jestem sama w domu. Dasz mi zastrzyk przeciwzakrzepowy. Tylko ostrzegam, że kiepsko tulę, bo mam 15-centymetrową bliznę po operacji.
- Boże. Jadę. Cholera. O kurwa. Kalina. Jadę. Przepraszam. Chuj z facetem. Jadę. Kalina. 

Przyjechała.
Dała zastrzyk. 
Potuliła obszary niebliznowe Kaliny.
Dostała przytulenie pofacetowe. 
Tak działa wszechświat.