Teatralna, nie mogę wejść na Twojego bloga - pojawia mi się info, że nie mam uprawnień i powinnam się z Tobą skontaktować, co niniejszym próbuję uczynić :-)
K.
Teatralna, nie mogę wejść na Twojego bloga - pojawia mi się info, że nie mam uprawnień i powinnam się z Tobą skontaktować, co niniejszym próbuję uczynić :-)
K.
Kalina wzięła dziś po raz pierwszy lek, przepisany z powodu bólu głowy. Lek należy brać codziennie, zaczyna działać przeciwbólowo po około 2 tygodniach. Ma działanie ośrodkowe, czyli na początku może wywoływać pewne dziwne objawy.
Kalina zapobiegliwie usypała połowę z kapsułki, żeby zacząć od mniejszej dawki. Połknęła Kalina i pojechała do ogródka. I się zaczęło. Niepokój na granicy lęków, zawroty głowy, dezorientacja.
Jakimś cudem dotarła Kalina do domu, padła na twarz na łóżko i w pełnym rynsztunku, leżąc na brzuchu, spędziła 2 godziny z poduszką na głowie, bo światłowstręt miała okropny. Po dwóch godzinach przepełzła pod kołdrę, z nadwrażliwością na wszystkie dźwięki udało jej się z trudem zasnąć i obudziła się po kolejnych 2 godzinach. Potem w pozycji leżącej spędziła czas do momentu, gdy lek przestał działać i wszelkie objawy minęły jak ręką odjął. Wirowanie ustało, poczucie zagrożenia minęło.
Jasna pogoda, jaki ludzki mózg jest niedostosowany, skoro jedną kapsułką można sprawić, że człowiek jest wyłączony z użycia na długie godziny.
Mąż Kaliny z szelmowskim uśmieszkiem spytał, czy Kalina zamierza kontynuować leczenie, czy jednak polubi swój ból głowy.
Nie ma bata. Polubi.
Taką jesień lubię. Słońce, troszkę deszczu, dość ciepło.
Przepiękne kolory, wciąż jeszcze zielone, ale już powolutku ustawiające się w kolejce do czerwieni.
Mąż skosił trawę w ogrodzie mamy - pierwszy raz w tym roku. Ogród wygląda jak pies po wyjściu od fryzjera. Inaczej.
Leży Kalina i kaszle. Saturacja cały czas powyżej 90. Jest ok.
W klasie Kaliny w tej chwili frekwencja wynosi 50%.
"Szykujmy się na zdalne" napisała koleżanka Kaliny, która od wczoraj walczy z 40-stopniową gorączką. Też ma dwie kreski na teście.
Według oficjalnych danych 4500 osób dziennie choruje. Lubię żarty, a rząd zaspokaja mnie w tej kwestii bezustannie.
I tylko nie rozumiem, jak to możliwe, że w kraju, w którym są światowej sławy naukowcy zajmujący się badaniami statystycznymi, nikt nie umie ekstrapolować danych.
Popłakała się Kalina, gdy dowiedziała się, że ma covida.
Od kilku dni zapalenie zatok dawało się we znaki, ale dziś kaszel przestał już brzmieć jak kaszel, tylko zaczął przypominać dźwięki huraganu Xenia uderzającego w skalne urwiska Madagaskaru.
Diagnoza - covid.
Recepta - łóżko.
Jedno jest pocieszające - Kalina poleży.
Oby nie za długo.
Mąż Kaliny bardzo często wyjeżdża, więc Kalina większość czasu spędza w domu tylko z młodszą córką.
- Mamo, co myślisz o tym, żebyś mi zrobiła kawusię? - spytała córka.
- Jaką?
- Taką pyszną jak zawsze.
Rozprawa naukowa pt. "Jak można pokazać mamie, że jest fajna, jednocześnie sprawiając, że zrobi ci kawę", rozdział ostatni.
Robię powidła.
Jasna pogoda, to jest nie do wytrzymania! Ten zapach wyciska mi z woreczka żółciowego wszystkie soki, ślina leje mi się litrami i jestem tak głodna, że kolejny raz jem "przekąskę", żeby jakoś wytrzymać...
Dlaczego, ach dlaczego to tak cudnie pachnie?!
Znam małżeństwo z 32-letnim stażem. Są parą od 37 lat. Są w sobie zakochani każdego dnia. Dbają o siebie i przyjaźnią się ze sobą.
Ktoś ich zapytał: Nigdy nie mieliście wątpliwości?
Spojrzeli na siebie z uśmiechem.
Nie, nie mieli. Nawet przez moment.
Kupili dom z ogrodem, oboje dużo pracują i z pracy wracają po 19.00
- To najszczęśliwsze chwile, gdy po 19.00 siadamy sobie razem w ogródku - powiedział on.
Można...
Kalinie jest wstyd, gdy ludzie myślą, że jest bardzo nieinteligentna.
Kiedyś Kalina powiedziała żartem, że w jej domu nie ma prądu zmiennego, bo przecież prąd jest w ścianie i to się nie zmienia, co jest dowodem na to, że prąd jest stały. Pewien znajomy Kaliny (fizyk) nie załapał żartu i wyśmiewał inteligencję Kaliny przez pół dnia. Aż wreszcie poprosił, żeby Kalina wszystkim wyjaśniła, na czym polega dualizm korpuskularno-falowy. Aż pękał ze śmiechu gdy to mówił. Niestety - źle trafił. Kalina w swoim życiu przechodziła fazę fascynacji fizyką kwantową i naprawdę wie i rozumie, co to jest dualizm korpuskularno-falowy. Wyjaśniła. Fizyk po jakimś czasie podszedł do Kaliny i powiedział, że jest zaskoczony. Mam nadzieję, że zapamiętał na długo.
- Nasze córki są bardzo grzeczne dla swoich dziadków - powiedziała Kalina do męża.
- A zostało ich już tylko dwoje - powiedział mąż, krojąc chleb.
Kalina zaskoczona przestała nalewać kawę. Dwoje? Jak to dwoje?
Kalina bezustannie zapomina, że jej rodzice już nie żyją. A gdy się Kalinie przypomina, życie staje w miejscu.
Kalina ma fobię pająkową o znacznym natężeniu.
Wszyscy, którzy mają fobie wiedzą i rozumieją, więc nie będę tłumaczyć na czym to polega ;-)
Ostatnio Kalina przeżyła dwie sytuacje pająkowe - obie jak z najgorszych koszmarów:
1. Kalina kąpała się w wannie a gdy zanurzyła głowę pod wodę okazało się, że na włosach Kaliny siedział wielki pająk, który spadł z włosów i zaczął pływać w wodzie. W jednej wannie z Kaliną.
2. Kalina podeszła do swojego samochodu i zobaczyła, że w środku, tuż pod głównym lusterkiem pająk wielki jak nietoperz zbudował sobie pajęczynę i siedzi na jej środku. Niestety miało to miejsce wcześnie rano. Kalina natychmiast wróciła do domu i obudziła męża, który półprzytomny, narzekając na ciężkie życie z żoną nielubiącą pająków musiał iść z Kalina na parking ubić zwierza. Sytuacja była poważna, bo gdyby pająk schował się gdzieś w samochodzie, Kalina straciłaby szansę na kierowanie swoim samochodem do czasu odnalezienia zwłok pająka...
Życie byłoby przyjemniejsze, gdyby nie pająki ;-)