Podczas oczepin panna młoda rzuciła wianek, pan młody muszkę, a jedyna oczepinowa zabawa była naprawdę wspaniałą rozrywką - reprezentanci obu rodzin układali słowa z liter, które mieli zawieszone na piersiach i na plecach.
Nawet muzyka zadowalała wszystkich.
I znowu - można :-)
Jak sie chce, to wszystko mozna. Wyglada, ze trafila sie Wam fajna impreza.
OdpowiedzUsuńWesela raczej nie kojarzą mi się dobrze, a to było inne. Miłe i nieudziwnione.
Usuńi ja trafiłam na takie mojego dziecka teatralnego. bez tego całego cyrku. opisywałam. pokazywałam zdjęcia...ale Twoje mi przypomniało wesele mojej przyjaciółki jakieś 16 lat temu w pięknym pensjonacie w górach sowich, sowia dolina chyba z takim właśnie jadłem i bez cyrku w ogóle, bo grał zespół naszej koleżanki z roku na przykład ))) i muza była wypasiona. i sporo przyjaciół szalonych a mało wujków...
OdpowiedzUsuńMusiało być fantastycznie!
Usuńchyba można pod ten opis podciągnąć moje drugie wesele :D kameralnie, bez wygłupów w restauracji ale muzykę przygotowaliśmy sami i sami puszczaliśmy. Zabaw nie było bo i nie było prowadzącego :) bawiliśmy się do 2 nad ranem tak dobrze, że zapomniałam bukietu. Kelner zadzwonił o 11.00 żeby nam o tym powiedzieć :) wcześniej nie chciał nas obudzić.
OdpowiedzUsuńCudne wspomnienia!
UsuńNabrałam ochoty na taki bankiet...
OdpowiedzUsuń