Chciałabym wszystko jednocześnie i nie mogę się zdecydować.
Z jednej strony chcę czytać lekkie, nieabsorbujące książki, ale z drugiej jestem zachwycona ciężką, wspaniałą, kunsztowną literaturą. Nadrabiam zaległości z ochdziesięciu lat życia - "Grek Zorba", "Kronika ptaka nakręcacza", Proust. Pomiędzy nimi poczytuję historię najsłynniejszych ludzkich skamieniałości, wykłady Feynmana i wielkie tomiszcze "Biologii". Obok łóżka czeka historia kobiecej załogi jachtu oceanicznego.
I tylko wizja dzwoniącego o 6:20 budzika zmusza mnie do zgaszenia wieczorem światła...
Mnie nic nie zmusza, oczy same mi sie zamykaja i czasem nie zdaze ksiazki odlozyc, wypada mi z reki i budzi. A wstaje o 5.30.
OdpowiedzUsuń5:30 to nie jest ranek. To jest środek nocy 😉
UsuńAle nadchodzi weekend, budzika nie ma, za to jest nadzieja, ze sie wyspie. I co? Ano jajco, budze sie jak zaprogramowana. :(
UsuńGdy jestem w stresie, mój wewnętrzny budzikozegar przestaje działać. Podczas wakacji budzę się codziennie o tej samej porze, ale nie jest to 5:30...
Usuńzazdroszczę...aktualnie nie mogę czytać. a koło mojego łóżka i na szafce tez kilkanaście pozycji a w czytniku Chamstwo nieruszone.
OdpowiedzUsuńTeż mam okresy nieczytania... Poradzić Ci coś absolutnie wyjątkowego? "Duch śniegów". W sam raz na zimowy odpoczynek
Usuńczytaj dwie naraz - jak zmęczy ta cięższa, to przesiadaj się na lekką. a kiedy nastrój zbyt frywolny - powrót w objęcia ciężkiego imadła.
OdpowiedzUsuńTak robię od zawsze :-)
Usuń