Opiekuję się kotem.
Kotką.
Agresywną, dość wredną, niekomunikatywną i nielubiącą dotykania.
Przychodzę, wsypuję pokarm, nalewam wodę, sprzątam kuwetę i wychodzę.
Wszystkie wady kotki stały się właśnie jej wielkimi zaletami, bo nie muszę jej dotykać, głaskać, rozmawiać z nią i słuchać uskarżania się na to, że siedzi sama w domu.
Teoria względności ma tu zastosowanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miejsce na "myśli nieuczesane":