W liczbie pojedynczej jesteśmy traktowane z należnym szacunkiem.
W liczbie mnogiej jesteśmy dołączone do bułek, tramwajów, krawężników i nici dentystycznych, podczas gdy mężczyźni nadal zajmują dystyngowane, osobne miejsce.
Ta kobieta
Ten mężczyzna.
Te tramwaje, te bułki, te wózki widłowe. Te kobiety.
Ale: ci mężczyźni.
słuszna uwaga. oraz jestesmy osmieszane w kontekście: posłanek, rezyserek, kierowniczek i nauczyciel brzmi dumnie i teatrolog ale juz nauczycielka i teatrolożka nieco mniej a kumulację stanowi przedszkolanka!!! zawód pomiatany i TYLKO dla kobiet, jak widać.
OdpowiedzUsuńPrawda...
Usuńtrzeba zmienić język. tylko jak to zrobić, żeby nie był on obcy?
OdpowiedzUsuńja myślę, że nie tyle słowa są ważne, co intencje, z jaką się je wymawia. Mówiąc Pan/Pani - można składać ukłon, albo pluć - i żadna forma nie będzie wystarczająca, by ukryć pogardę, czy zachwyt.
To prawda. Słowa plus energia.
Usuńe tam mam inne zdanie .Nawet wyrazy mezczyzna i kolega sa rodzaju zenskiego.;)
OdpowiedzUsuńW mojej głowie - nie. 🙄
UsuńJakby to powiedzieć, co język, to różnica.
OdpowiedzUsuńA poza tym, samotni oni tacy CI.
A my, te kobiety, mamy na pocieszenie wspólnotę TE. Nie jesteśmy same, są bułki, tramwaje, wózki widłowe, słowiki, truskawki, muzyki, wiersze, mitochondria i w ogóle wszystko. Wolę TE.
Mitochondriami mnie przekonałaś! 😁
UsuńChciałam jeszcze dopisać jelita, ale stwierdziłam, że i tak dużo.
UsuńJelita zna każdy. Mitochondria to tajemny szyfr. Słowo klucz, wskazujące na biologiczne zboczenie ;-)
UsuńPrzyznam się tu po cichu, że w liceum uczyłam się w klasie z profilem. biol.-chem. I czytywałam sobie "Biologię" Ville'go mojej Mamy.
Usuń