w Instytucie Meteorologii zatrudniają trzy panie. Co godzinę dzwonią do każdej z nich i pytają:
![]() |
| koniec-swiata.pl |
- Minus osiem, panie kierowniku.
- Dziękuję. Do usłyszenia za godzinę.
- Halo? Pani Krysiu, jak pani czuje?
- Minus jedenaście, panie kierowniku.
- Dziękuję, pani Krysiu. Zanotowałem. Do usłyszenia za godzinę.
- Pani Kasiu, jak pani czuje?
- Minus siedemdziesiąt trzy, panie kierowniku.
- Oh, bardzo dziękuję, pani Kasiu. Zapisuję: minus siedemdziesiąt trzy...
Potem kierownik wyciąga z tego średnią arytmetyczną i podaje do publicznej wiadomości:
Instytut Meteorologii informuje, że odczuwalna temperatura wynosi tyle i tyle.
Czy oczywiste jest dla wszystkich, że w moim wyobrażeniu pani Kasia tylko udaje, że jest panią Kasią? Tak naprawdę ma na imię Kalina...

trochę może z innej beczki ale mąż mój ślubny jest geografem i miał propozycję wyjazdu na Spitsbergen do bazy badawczej na 6 miesięcy. Nie pojechał bo mu zabroniłam. Podobno kto stamtąd wraca jest dożywotnim alkoholikiem, nie da się przetrwać bez wódki tak jest zimno ;)
OdpowiedzUsuńWarto na ten temat pogadać ze Skorpionem w Rosole. Ona zna stado polarników 😊😊
Usuńwystarczą mi opowieści kolegów męża ze studiów. Niektórzy żeby zgarnąć szybko sporą kasę wybrali się na te stacje na kontrakty. Generalnie MASAKRA !!! jak dla mnie to never za żadne pieniądze :)
UsuńDla mnie to też nie jest idealne miejsce 😉, jednak rozumiem, że ludzi tam ciągnie. Magia natury.
Usuńmagia natury podoba mi się np. noc polarna i byłabym ciekawa zobaczyć to na własne oczy no ale ... Norwegia zdecydowanie leży poza moimi dopuszczalnymi temperaturami urlopowymi ... raczej się nie wybiorę. Zdecydowanie wolę kraje poniżej Polski niż powyżej :D
UsuńOczywiste zwłaszcza, że w moim wyobrażeniu pani Kasia nazywa sie Teatralna.dla mnie odczuwalna zawsze minus pięćdziesiąt !!!
OdpowiedzUsuńI jeszcze nie leci wrzątek z kranu, więc nie można się doskwierczyć w wannie!
UsuńSłuchajcie, co z Wami jest? Gdzie się nie obejrzę to wszystkim zimno,, a ja jestem jedyną, której pot po brwiach ścieka.... W naszym living roomie jest 26 stopni, "meltam się po karpecie" i czuję, że 2 cm wzrostu mi z tego wszystkiego ubyło. A moja koleżanka Bułgarka i Landlord twierdzą, że zamarzają i wciągają na siebie po swetrze. To co jest z tym światem?
UsuńRaju, wróciliśmy do normalności, żadne tam tysiacpięćsetstodziewięćset, nie nie nie. Uściski
OdpowiedzUsuńWidać, że do mnie nie dzwonią! Czy ktoś może im udostępnić mój numer? Podniosłabym słupki co nieco. U mnie jest zawsze za gorąco. Teraz też. Śnieg zlazł był i zaczął się ukrop, od razu jakieś 7 stopni.
OdpowiedzUsuń