![]() |
| Wojewódzka Biblioteka Lublin |
Mąż zamieszkuje obecnie lokal szpitalny, co oznacza, że sama podejmuję decyzje domowe wszelkie. O kolekcji obrazów na ścianach już pisałam (ale chętnie się powtórzę, bo je uwielbiam!), ale niedawno dokonałam wręcz cudu decyzyjno-podejmowalniczego.
Otóż zatem więc:
Znajoma biblioteka przeprowadza się do innego lokum. Pakują cały księgozbiór i hejże do budynku, który olśni każdego, nawet niepiśmiennego. W związku z tym zmieniają również umeblowanie.
Postanowiłam skorzystać z okazji i spełnić marzenie odwieczne. I stało się: w moim samochodzie znajduje się stary katalog biblioteczny. Przywiozłam go własnymi, że tak powiem, ręcami. Ponieważ znajoma biblioteka mieści się w odległości 4 godzin jazdy samochodem od mojego domu, spędziłam dziś błogie 10 godzin za kierownicą (bo, jak wiadomo, jeżdżę wolniej niż inni, zwłaszcza gdy mam samochód wypakowany po dach ciężką, ogromną komodą-katalogiem).
Teraz jeszcze tylko muszę tę komodę jakoś wypakować, co wydaje się być niemożliwe, biorąc pod uwagę fakt, że do samochodu wpakowały ją wraz ze mną cztery osoby...
Na razie cieszę się z komody, cieszę się, że nie musiałam ani razu ostro hamować (bo wtedy katalog znalazłby się na moich plecach), cieszę się, że marzenia się spełniają, a martwić się o wypakowanie będę jutro. Skoro udało się go włożyć, prawdopodobnie powinno się udać go także wyjąć. W najgorszym razie będę już zawsze jeździć z katalogiem, zajmującym 2/3 wnętrza mojego samochodu. Ale to nic. Piękny jest. ;-)

Ekhm, czy o 18 to było? Nie widziałam kobiety o Twoim wyglądzie z katalogiem (na dachu) i 4 kobietami w środku - nie katalogu.Jedną z pań minęłam wewnątrz pobliskiego budynku odbierając młodszego z treningu... To Ty TU byłaś dziś??? :-)
OdpowiedzUsuńAch, istotnie, Wasza biblioteka właśnie się przeprowadziła. Cóż za koincydencja.
UsuńBiblioteka, do której jechałam, mieści się w odległej galaktyce Polski ;-)
Taka komoda jest moim marzeniem, więc za każdym razem, gdy jesteśmy w muzeum w Birr, tam jest właśnie taka, zastanawiamy się, jak ją wynieść, by nikt nas nie zauważył :) zazdroszczę, ale pozytywnie :*
OdpowiedzUsuńco do decyzyjności, nie wiem dlaczego, ale z wiekiem też mi się tak zrobiło, a kiedyś nie zastanawiałam się, tylko spełniałam swoje zachcianki. I tak, decyzyjność w mig jest fajna. Działaj buziaku.
Moja nie pochodzi z czasów Dickensa, ale jest już moja, więc najpiękniejsza! :-)
UsuńDla mnie może być z każdych czasów :) ważne, że najpiękniejsza
UsuńEkhm, czy o 18 to było? Nie widziałam kobiety o Twoim wyglądzie z katalogiem (na dachu) i 4 kobietami w środku - nie katalogu.Jedną z pań minęłam wewnątrz pobliskiego budynku odbierając młodszego z treningu... To Ty TU byłaś dziś??? :-)
OdpowiedzUsuńOpowiedz o kolekcji obrazów, proszę
OdpowiedzUsuńo kurde ... co Ty będziesz trzymać w tych szufladkach ? mam nadzieję, że nie przepisy kulinarne ;D
OdpowiedzUsuńKomoda znajdzie swój dom w pokoju córki. A tam: taśmy, gumki, pisaki, pędzle, nożyczki itp. Całe ich stada! 😉
Usuńaaaa znaczy biblioteczka organizer ... rozumiem ;D
UsuńTaki Departament ds. Wszelkich Drobiazgów 😉
Usuńjak z Harrego Portiera ;)
UsuńFajne:-) Ja bym tam trzymała drobne. Już mi brakuje słoiczków i wazoników na nie:-)
OdpowiedzUsuńA świnki skarbonki nie służą? 😉
UsuńTo fantastyczne!!! - taka komoda rzecz jasna, a nie proces decyzyjny ;)
OdpowiedzUsuńKomody zazdraszczam - oczywiście w tym pozytywnym sensie :D Kup piwo w Biedrze i pomachaj nim przed nosem sąsiadom z ławeczki przed blokiem. Piwo wydaj po wniesieniu komody :)
To w sumie miłe, że nie tylko ja bujam się z decyzjami w nieskończoność - ostatnio trzy tygodnie chodziłam koło kiecki, zanim w ogóle zdecydowałam się ją przymierzyć, a przymierzyłam ją tylko dlatego, że mi starsza siostra kazała, bo to już była ostatnia kiecka w moim rozmiarze. Po czym nadal się wahałam choć leżała idealnie. Kupiłam po tym jak siostra z Mężczyzną, widząc że kiecka mnie się podoba, wrzasnęli na mnie zgodnie: No kup ją sobie!!! ;)))
Pożycz, proszę, siostrę i mężczyznę... 😉
Usuńale ci zazdroszczę Kalina ale masz fajnie, ja też marzę o takim katalogu i jeszcze marzę o krzesełkach kinowych rozkładanych, szafce metalowej z szatni wuefowej, starej ławce szkolnej...
OdpowiedzUsuńKalinko, a co ty zrobisz z biblioteczną komodą u siebie w domu?
OdpowiedzUsuńo bosze bosze, zazdraszczam tak bardzo... !!!! Ale jak juz wypakujesz to cykniesz jakas skromna fote, prawda? Prooooosze?!
OdpowiedzUsuńA poza tym: gratuluje "cudu decyzyjno-podejmowalniczego" ! Brawo Ty! :)