piątek, 2 marca 2018

decyzji

Wojewódzka Biblioteka Lublin
Mąż twierdzi, że mam problemy z podejmowaniem decyzji, dotyczących moich przyjemności i rzeczy dla mnie. Wysunął tę hipotezę po tym, jak po trzech dniach zastanawiania się w końcu zdecydowałam się pójść raz jeszcze do porcelanowego lumpeksu w Danii i nabyć 6 sztuk chińskich przecudnych filiżanek po 4 euro każda. Na moich oczach filiżanki kupiła jakaś pani. Podobnie miała się sprawa z wieloma innymi rzeczami, które w sposób wręcz wzorcowy przeszły mi koło nosa.

Mąż zamieszkuje obecnie lokal szpitalny, co oznacza, że sama podejmuję decyzje domowe wszelkie. O kolekcji obrazów na ścianach już pisałam (ale chętnie się powtórzę, bo je uwielbiam!), ale niedawno dokonałam wręcz cudu decyzyjno-podejmowalniczego.
Otóż zatem więc:
Znajoma biblioteka przeprowadza się do innego lokum. Pakują cały księgozbiór i hejże do budynku, który olśni każdego, nawet niepiśmiennego. W związku z tym zmieniają również umeblowanie.
Postanowiłam skorzystać z okazji i spełnić marzenie odwieczne. I stało się: w moim samochodzie znajduje się stary katalog biblioteczny. Przywiozłam go własnymi, że tak powiem, ręcami. Ponieważ znajoma biblioteka mieści się w odległości 4 godzin jazdy samochodem od mojego domu, spędziłam dziś błogie 10 godzin za kierownicą (bo, jak wiadomo, jeżdżę wolniej niż inni, zwłaszcza gdy mam samochód wypakowany po dach ciężką, ogromną komodą-katalogiem).
Teraz jeszcze tylko muszę tę komodę jakoś wypakować, co wydaje się być niemożliwe, biorąc pod uwagę fakt, że do samochodu wpakowały ją wraz ze mną cztery osoby...
Na razie cieszę się z komody, cieszę się, że nie musiałam ani razu ostro hamować (bo wtedy katalog znalazłby się na moich plecach), cieszę się, że marzenia się spełniają, a martwić się o wypakowanie będę jutro. Skoro udało się go włożyć, prawdopodobnie powinno się udać go także wyjąć. W najgorszym razie będę już zawsze jeździć z katalogiem, zajmującym 2/3 wnętrza mojego samochodu. Ale to nic. Piękny jest. ;-)

19 komentarzy:

  1. Ekhm, czy o 18 to było? Nie widziałam kobiety o Twoim wyglądzie z katalogiem (na dachu) i 4 kobietami w środku - nie katalogu.Jedną z pań minęłam wewnątrz pobliskiego budynku odbierając młodszego z treningu... To Ty TU byłaś dziś??? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, istotnie, Wasza biblioteka właśnie się przeprowadziła. Cóż za koincydencja.
      Biblioteka, do której jechałam, mieści się w odległej galaktyce Polski ;-)

      Usuń
  2. Taka komoda jest moim marzeniem, więc za każdym razem, gdy jesteśmy w muzeum w Birr, tam jest właśnie taka, zastanawiamy się, jak ją wynieść, by nikt nas nie zauważył :) zazdroszczę, ale pozytywnie :*

    co do decyzyjności, nie wiem dlaczego, ale z wiekiem też mi się tak zrobiło, a kiedyś nie zastanawiałam się, tylko spełniałam swoje zachcianki. I tak, decyzyjność w mig jest fajna. Działaj buziaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja nie pochodzi z czasów Dickensa, ale jest już moja, więc najpiękniejsza! :-)

      Usuń
    2. Dla mnie może być z każdych czasów :) ważne, że najpiękniejsza

      Usuń
  3. Ekhm, czy o 18 to było? Nie widziałam kobiety o Twoim wyglądzie z katalogiem (na dachu) i 4 kobietami w środku - nie katalogu.Jedną z pań minęłam wewnątrz pobliskiego budynku odbierając młodszego z treningu... To Ty TU byłaś dziś??? :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Opowiedz o kolekcji obrazów, proszę

    OdpowiedzUsuń
  5. o kurde ... co Ty będziesz trzymać w tych szufladkach ? mam nadzieję, że nie przepisy kulinarne ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komoda znajdzie swój dom w pokoju córki. A tam: taśmy, gumki, pisaki, pędzle, nożyczki itp. Całe ich stada! 😉

      Usuń
    2. aaaa znaczy biblioteczka organizer ... rozumiem ;D

      Usuń
    3. Taki Departament ds. Wszelkich Drobiazgów 😉

      Usuń
    4. jak z Harrego Portiera ;)

      Usuń
  6. Fajne:-) Ja bym tam trzymała drobne. Już mi brakuje słoiczków i wazoników na nie:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. To fantastyczne!!! - taka komoda rzecz jasna, a nie proces decyzyjny ;)
    Komody zazdraszczam - oczywiście w tym pozytywnym sensie :D Kup piwo w Biedrze i pomachaj nim przed nosem sąsiadom z ławeczki przed blokiem. Piwo wydaj po wniesieniu komody :)

    To w sumie miłe, że nie tylko ja bujam się z decyzjami w nieskończoność - ostatnio trzy tygodnie chodziłam koło kiecki, zanim w ogóle zdecydowałam się ją przymierzyć, a przymierzyłam ją tylko dlatego, że mi starsza siostra kazała, bo to już była ostatnia kiecka w moim rozmiarze. Po czym nadal się wahałam choć leżała idealnie. Kupiłam po tym jak siostra z Mężczyzną, widząc że kiecka mnie się podoba, wrzasnęli na mnie zgodnie: No kup ją sobie!!! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożycz, proszę, siostrę i mężczyznę... 😉

      Usuń
  8. ale ci zazdroszczę Kalina ale masz fajnie, ja też marzę o takim katalogu i jeszcze marzę o krzesełkach kinowych rozkładanych, szafce metalowej z szatni wuefowej, starej ławce szkolnej...

    OdpowiedzUsuń
  9. Kalinko, a co ty zrobisz z biblioteczną komodą u siebie w domu?

    OdpowiedzUsuń
  10. o bosze bosze, zazdraszczam tak bardzo... !!!! Ale jak juz wypakujesz to cykniesz jakas skromna fote, prawda? Prooooosze?!

    A poza tym: gratuluje "cudu decyzyjno-podejmowalniczego" ! Brawo Ty! :)

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":