Teściowie mają pierwszą w życiu drukarkę.
Mój mąż przez telefon pomagał im ją obsługiwać.
Po godzinie zrezygnował. Nie dał rady.
Po kilkunastu minutach od zakończenia telefonicznego kursu zadzwoniła teściowa. Powiedziała, że udało jej się wydrukować pierwszą stronę, bo okazało się, że na przycisk z napisem "drukuj" to trzeba najechać kursorem i nacisnąć myszkę, a ona wcześniej tylko najeżdżała.
Wykluczenie technologiczne to się nazywa...
No co chcesz? Dała radę!
OdpowiedzUsuńMąż potrzebuje melisy. Hurtem 😁
Usuń