Gdy mój tata zachorował, wyjaśniłam córkom, co się z nim dzieje. Powiedziałam im wtedy, że nie ma lekarstwa, które mogłoby go wyleczyć i będzie miał tę chorobę do końca życia.
Dziś znalazłam laurkę, którą moja młodsza córka napisała wówczas dziadkowi (miała 7 lat):
"Kochany dziadku nie martw się że masz chorobę do końca życia".
Tata zachował tę laurkę do końca życia. Razem z chorobą, na którą zmarł.
Śnią mi się ostatnio mama i babcia w cudownych okolicznościach. I praca - w zdecydowanie mniej cudownych...
Przytulam kochana...
OdpowiedzUsuń