Zastanawiam, się, co myślą o sobie ludzie o osobowości narcystycznej. Upajają się dźwiękiem swojego głosu? Z upodobaniem patrzą w lustro, żeby zachwycić wzrok niegasnącą urodą? A może wolą spędzać czas w milczeniu, delektując się własnym intelektem...?
Ostatnie odrzucam. Wszyscy ludzie-narcyzy jakich znam uwielbiają gadać i mam ich już po dziurki w nosie. Nie podzielam ich zachwytu ich osobą.
Oni muszą pieścić się szumem własnych słów. Oczekują uwielbienia z uporem pchając się na cokół. Na brak zadowalającej atencji reagują poczuciem krzywdy i głośno "cierpią w milczeniu" z upodobaniem i bardzo umiejętnie stosując szantaż emocjonalny w stosunku do otoczenia. Szczęściarzem jest ten, kto może się od narcyza odciąć, gorzej, gdy masz taki egzemplarz w najbliższej rodzinie - życie w plecy. Pisząc najbliższej mam na myśli naprawdę najbliższą...
OdpowiedzUsuńNie wyobrażam sobie takiego kogoś w domu...
UsuńJa nie musiałam uruchamiać wyobraźni...
UsuńOżesz...
Usuńoch mam zaległości kurka wodna. Każdy z nas bywa albo nawet i jest narcyzem tylko bardziej albo mniejbardziej...i już chyba wolę to w nadmiarze, niż samobiczującego sie katolika, zakompleksionego po kokardy wieśniaka. nie moge ju7z słuchać o tej skromności ...katolskiej.
OdpowiedzUsuńOch, zakompleksieni robią mnóstwo szkód. To hamulcowi...
Usuń