U nas to się nazywało skakanie w kabla. Fajne było! Choć niektórzy kręcący wrednie "podrywali". Poziom master to było skakanie przez dwa kable kręcone równocześnie w przeciwnych kierunkach, szły na zakładkę :)
W holu szkoły i na korytarzu skaczą, brawo? A co będzie jak jakieś dziecko się połamie czy wtedy przyzna się szanowna pani nauczycielka, że to za jej pomysłem takiej zabawy dziecko złamało rękę? Przerwa to nie WF żeby dzieciaki ganiały i zmęczone i spocone przychodziły na lekcje!!! Rodzic
Czytam i oczom nie wierzę! Mamusia rozumiem szanownego Rodzica w dzieciństwie przykuwała za nóżkę do kaloryfera, żeby nigdzie nie polazł i krzywdy sobie nie zrobił? A gdzie dziecko szanownego Rodzica śpi? Bo z pewnych źródeł wiem, że najwięcej zgonów ma miejsce w łóżku... Łóżko to baaaardzo niebezpieczne miejsce!
Buahaha! Ciekawe, czy Rodzic troszczy się o swoje dziecko także wtedy, gdy jest ono z nim w domu, czy raczej tylko wówczas, gdy jest pod opieką nauczycieli... :-D
Ciekawe, że nie pamiętam, skąd się tę gumę brało. Po prostu na przerwach czy po, nagle się zaczynało. Któraś dziewczyna miała i się skakało. Mistrzynie aż do szyi. Średniaki odpadały przy udach. A przez długą linkę też fajowo, tylko że jak jeden zahaczy, to wszyscy od nowa muszą zaczynać. Fajny pomysł, Kalino!
He? Pierwsze slysze. W moim dziecinstwie skakalo sie przez skakanke albo gralo w gume. Jak to sie skacze w linke?
OdpowiedzUsuńDwie osoby trzymają końce liny i kręcą. Reszta wskakuje i przeskakuje. 😁
Usuńdzieciarnia zapamięta na długo, choć pewnie się nie przyzna.
OdpowiedzUsuńNiech mają wspomnienia inne niż smartfonowe
UsuńKalino u nas w skakankę )) bo najczęściej dwie związane były.
OdpowiedzUsuńTeż się zdarzało :-)
UsuńU nas to się nazywało skakanie w kabla. Fajne było! Choć niektórzy kręcący wrednie "podrywali". Poziom master to było skakanie przez dwa kable kręcone równocześnie w przeciwnych kierunkach, szły na zakładkę :)
OdpowiedzUsuńO, to to! Bosko było! Tylko nazwa mniej fabryczna a bardziej żeglarska u nas ;-)
Usuń:) skakałam w gumę, ale linka też jest świetna.
OdpowiedzUsuńW gumę też! Godzinami! :-)
UsuńW holu szkoły i na korytarzu skaczą, brawo? A co będzie jak jakieś dziecko się połamie czy wtedy przyzna się szanowna pani nauczycielka, że to za jej pomysłem takiej zabawy dziecko złamało rękę? Przerwa to nie WF żeby dzieciaki ganiały i zmęczone i spocone przychodziły na lekcje!!!
OdpowiedzUsuńRodzic
Do Rodzic: ??? "Wiktorio, nie kop pana, bo sie spocisz"...
UsuńCzytam i oczom nie wierzę! Mamusia rozumiem szanownego Rodzica w dzieciństwie przykuwała za nóżkę do kaloryfera, żeby nigdzie nie polazł i krzywdy sobie nie zrobił? A gdzie dziecko szanownego Rodzica śpi? Bo z pewnych źródeł wiem, że najwięcej zgonów ma miejsce w łóżku... Łóżko to baaaardzo niebezpieczne miejsce!
UsuńBuahaha! Ciekawe, czy Rodzic troszczy się o swoje dziecko także wtedy, gdy jest ono z nim w domu, czy raczej tylko wówczas, gdy jest pod opieką nauczycieli... :-D
Usuńlinki nie znam ale skakałam w gumę i to całą podstawówkę prawie ... aleśmy tej gumy rodzicom nakradli :D
OdpowiedzUsuńZa moich czasów guma była niezwykle ekskluzywnym towarem. Kto miał gumę ten był gość 😁
Usuńnooo za moich też ;D
UsuńCiekawe, że nie pamiętam, skąd się tę gumę brało. Po prostu na przerwach czy po, nagle się zaczynało. Któraś dziewczyna miała i się skakało. Mistrzynie aż do szyi. Średniaki odpadały przy udach.
OdpowiedzUsuńA przez długą linkę też fajowo, tylko że jak jeden zahaczy, to wszyscy od nowa muszą zaczynać.
Fajny pomysł, Kalino!
Stare, dobre zabawy... 😁
Usuń