Rozumiem, że dzieci z rodzin wielodzietnych i z jednym rodzicem dostają się priorytetowo do przedszkola, ale do liceum? Co ma wielodzietność do wyboru szkoły średniej? Czym różni się talent dziecka samotnej mamy od talentu dzieci z pełnej rodziny?
Nie mam nic przeciwko byciu niebiałym, niekatolikiem, homoseksualnym i samotnym. Nie mam też nic przeciwko byciu białym, katolikiem, heteroseksualnym po ślubie. Nie rozumiem tylko dlaczego jedna z tych opcji ma być wyróźniona i to akurat przy wyborze szkoły średniej.
a ja nie rozumiem, czemu ogół ma być tłamszony przez margines. mniejszości przekuły słabość w siłę i coraz częściej dostrzegam terroryzm słowny stosowany przez mniejszości. Rodzina nagle może się składać z dwóch tatusiów, albo mamuś, chociaż to przeczy prostej definicji, mówiącej, że rodzina, to związek mężczyzny z kobietą mający na celu prokreację i wychowanie potomstwa z szacunkiem dla społeczności otaczającej. (https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/rodzina;4011746.html) rozumiem, że istnieją mniejszości, które realizują własne cele, ale nazywanie związku dwóch kobiet, czy mężczyzn "rodziną" jest jawnym zamachem, skierowanym na zdecydowaną większość społeczeństw. tak samo, jak żądanie np. Lapończyka, żeby w centralnej Afryce budować osiedla igloo, bo to jest jego naturalne środowisko do życia. jest? niewątpliwie - tylko po jaką cholerę usiłuje tę naturę ściągać z bieguna na równik? barszcz Sosnkowskiego, rak azjatycki, czy ichnie mrówki, pszczoły, albo szopy pracze na pojezierzu lubuskim, to przejaw ludzkiej głupoty i braku świadomości. tolerancja - tak! pochwała? absolutnie nie! i nie może być tak, że pośród miliona zachowujących się podobnie - jedna, odmienna jednostka uzurpuje sobie prawo, by wymuszać na pozostałych akceptację. to jest gorsze od komunizmu. ale obecnie tak modne, że aż się boję czytać wiadomości.
Definicje tworzą ludzie. I można je zmieniać i udoskonalac. W kraju tutejszym akurat mamy taką definicje rodziny. A obraz pożądany to tatuś mamusia czwórka dzieci kościółek w niedziele. I obiadek u dziadków. Jak sto lat temu. Pytanie dlaczego każdy musi tak żyć bo inaczej jest przesladowany? Bity. Poniżany. Święte oburzenie wiernych białych heteryków z żonami nie ma końca Byt białego heteryka z Bogiem ojczyzną żoną w kraju tutejszym nigdy nie będzie zagrożony popatrz na marsze równości na żołnierzy chrystusowych ...
Oko, a w jaki sposób prawo do małżeństw dla homoseksualistów zakłóca Twoje prawa? W jaki sposób tłamsi Cię to, że dowolne dwie osoby nazywają się rodziną? Rodzina i małżeństwo to konstrukt kulturowy, dość przygodny zresztą.
każdy ma własną definicję. jeśli Tobie dwóch facetów z dzieckiem kojarzy się z rodziną, to gratuluję. w moich kategoriach, to oszustwo - usiłowanie zmiany światopoglądu z wykorzystaniem retoryki. być może władasz słowem lepiej od polityków, ale we mnie nic nie zmienisz. nie pozwolę na to absolutnie. uważam, że małżeństwo nie jest słowem, które da się odmienić w jakiejkolwiek tęczowej deklinacji. to próba sprowadzenia człowieczeństwa poza barierę przyrody - maszyny nie mają płci. i jeśli zaczną czuć do siebie miętę - proszę bardzo. ja również będę zaniepokojony.
A ja nie współczuję, każdy ma prawo myśleć i wyrażać swoje myśli. Moim zdaniem rodzina jest tam, gdzie jest miłość i szacunek, gdzie są warunki do tego, by potomstwu zapewnić jak najlepszy start w życiu. I nie mam tu na myśli wyłącznie warunków materialnych. A każdy kto podpiera swoje poglądy stereotypami i goni za stadem ( nieważne czy tęczowym czy poświęconym) wydaje mi się odrobinę zagubiony. Wracając do meritum - zadziwia mnie taki wymóg rekrutacyjny. I wkurza.
Nie angażuję się emocjonalnie w sprawy osób homoseksualnych. Jeśli są fajnymi ludźmi, jest ok. Jeśli są złymi - chcę ich unikać. Dotyczy to w równym stopniu osób heteroseksualnych, białych, czarnych, rudych, autystycznych, z depresją, zezem, brodą i w okularach.
Byłoby mi bardzo przykro, gdyby osoby homoseksualne, podkreślające wyższość związków homoseksualnych, chciały decydować o tym, czy to ja mogę adoptować dziecko. Pomyślałabym wtedy, że nie mają prawa moim życiem seksualnym oceniać mnie jako matki adopcyjnej. Myślę, że tak właśnie czują się osoby LGBT, które chcą adoptować dziecko.
W komunie dzieci robotników miały punkty a partyjniakow przywileje. Aktualnie rodzina wielodzietna katolicka ma przywileje, bo żyjemy w katolickim PRLu. Ja nie rozumiem dlaczego w kraju mlekiem i miodem płynącym gdzie nie ma już podobno różnic i biedy ble ble są jeszcze jakieś przywilejea skoro rodziny wielodzietne to taki raj i dostają wsparcie finansowe z każdej strony???
Podczytuję Twój blog Kalino i jestem nim zachwycona. Ale nie o tym. Czytam również komentarze i po raz kolejny stwierdzam, że ludzie którzy je piszą, odsłaniają się nad wyraz (komentujący na innych blogach również). I w wielu przypadkach, czytając ich komentarze, czuję straszne zdziwienie i rozczarowanie, bo nagle okazuje się, że Ci ludzie to homofobi, szowiniści, mający poglądy nieprzystające do współczesnych demokratycznych społeczności. A tak długo i sprytnie się maskują, że można o nich wypracować sobie zgoła odmienne zdanie. No cóż, jak się "drepce" i "drepce" w mentalnym i obyczajowym miejscu, to się średniowiecznym kmieciem pozostanie. A co do meritum posta- jestem zdumiona tymi punktami, kompletnie nie mam pojęcia, dlaczego tak, a nie inaczej je przyznają. I powiem szczerze, że też nie podoba mi się takie punktowanie.
Nie wiem czy to wojewódzkie, czy ogólnopolskie. Jest specjalna tabela z pytaniami o niepełnosprawność (swoją, rodziców, rodzeństwa) i właśnie niepełność rodziny.
jeszcze trochę i bycie białym katolikiem heteroseksualnym i żonatym stanie się odrażające.
OdpowiedzUsuńNie mam nic przeciwko byciu niebiałym, niekatolikiem, homoseksualnym i samotnym. Nie mam też nic przeciwko byciu białym, katolikiem, heteroseksualnym po ślubie. Nie rozumiem tylko dlaczego jedna z tych opcji ma być wyróźniona i to akurat przy wyborze szkoły średniej.
Usuńa ja nie rozumiem, czemu ogół ma być tłamszony przez margines.
Usuńmniejszości przekuły słabość w siłę i coraz częściej dostrzegam terroryzm słowny stosowany przez mniejszości. Rodzina nagle może się składać z dwóch tatusiów, albo mamuś, chociaż to przeczy prostej definicji, mówiącej, że rodzina, to związek mężczyzny z kobietą mający na celu prokreację i wychowanie potomstwa z szacunkiem dla społeczności otaczającej. (https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/rodzina;4011746.html)
rozumiem, że istnieją mniejszości, które realizują własne cele, ale nazywanie związku dwóch kobiet, czy mężczyzn "rodziną" jest jawnym zamachem, skierowanym na zdecydowaną większość społeczeństw. tak samo, jak żądanie np. Lapończyka, żeby w centralnej Afryce budować osiedla igloo, bo to jest jego naturalne środowisko do życia. jest? niewątpliwie - tylko po jaką cholerę usiłuje tę naturę ściągać z bieguna na równik? barszcz Sosnkowskiego, rak azjatycki, czy ichnie mrówki, pszczoły, albo szopy pracze na pojezierzu lubuskim, to przejaw ludzkiej głupoty i braku świadomości. tolerancja - tak! pochwała? absolutnie nie! i nie może być tak, że pośród miliona zachowujących się podobnie - jedna, odmienna jednostka uzurpuje sobie prawo, by wymuszać na pozostałych akceptację. to jest gorsze od komunizmu. ale obecnie tak modne, że aż się boję czytać wiadomości.
Definicje tworzą ludzie. I można je zmieniać i udoskonalac. W kraju tutejszym akurat mamy taką definicje rodziny. A obraz pożądany to tatuś mamusia czwórka dzieci kościółek w niedziele. I obiadek u dziadków. Jak sto lat temu. Pytanie dlaczego każdy musi tak żyć bo inaczej jest przesladowany? Bity. Poniżany. Święte oburzenie wiernych białych heteryków z żonami nie ma końca
UsuńByt białego heteryka z Bogiem ojczyzną żoną w kraju tutejszym nigdy nie będzie zagrożony popatrz na marsze równości na żołnierzy chrystusowych ...
Oko, a w jaki sposób prawo do małżeństw dla homoseksualistów zakłóca Twoje prawa? W jaki sposób tłamsi Cię to, że dowolne dwie osoby nazywają się rodziną?
UsuńRodzina i małżeństwo to konstrukt kulturowy, dość przygodny zresztą.
każdy ma własną definicję. jeśli Tobie dwóch facetów z dzieckiem kojarzy się z rodziną, to gratuluję. w moich kategoriach, to oszustwo - usiłowanie zmiany światopoglądu z wykorzystaniem retoryki. być może władasz słowem lepiej od polityków, ale we mnie nic nie zmienisz. nie pozwolę na to absolutnie. uważam, że małżeństwo nie jest słowem, które da się odmienić w jakiejkolwiek tęczowej deklinacji. to próba sprowadzenia człowieczeństwa poza barierę przyrody - maszyny nie mają płci. i jeśli zaczną czuć do siebie miętę - proszę bardzo. ja również będę zaniepokojony.
UsuńWspółczuję.
UsuńA ja nie współczuję, każdy ma prawo myśleć i wyrażać swoje myśli.
UsuńMoim zdaniem rodzina jest tam, gdzie jest miłość i szacunek, gdzie są warunki do tego, by potomstwu zapewnić jak najlepszy start w życiu. I nie mam tu na myśli wyłącznie warunków materialnych.
A każdy kto podpiera swoje poglądy stereotypami i goni za stadem ( nieważne czy tęczowym czy poświęconym) wydaje mi się odrobinę zagubiony.
Wracając do meritum - zadziwia mnie taki wymóg rekrutacyjny. I wkurza.
Nie angażuję się emocjonalnie w sprawy osób homoseksualnych. Jeśli są fajnymi ludźmi, jest ok. Jeśli są złymi - chcę ich unikać. Dotyczy to w równym stopniu osób heteroseksualnych, białych, czarnych, rudych, autystycznych, z depresją, zezem, brodą i w okularach.
UsuńByłoby mi bardzo przykro, gdyby osoby homoseksualne, podkreślające wyższość związków homoseksualnych, chciały decydować o tym, czy to ja mogę adoptować dziecko. Pomyślałabym wtedy, że nie mają prawa moim życiem seksualnym oceniać mnie jako matki adopcyjnej. Myślę, że tak właśnie czują się osoby LGBT, które chcą adoptować dziecko.
i w punkt Kalino i w punkt.
UsuńW komunie dzieci robotników miały punkty a partyjniakow przywileje. Aktualnie rodzina wielodzietna katolicka ma przywileje, bo żyjemy w katolickim PRLu. Ja nie rozumiem dlaczego w kraju mlekiem i miodem płynącym gdzie nie ma już podobno różnic i biedy ble ble są jeszcze jakieś przywilejea skoro rodziny wielodzietne to taki raj i dostają wsparcie finansowe z każdej strony???
OdpowiedzUsuńPodczytuję Twój blog Kalino i jestem nim zachwycona. Ale nie o tym. Czytam również komentarze i po raz kolejny stwierdzam, że ludzie którzy je piszą, odsłaniają się nad wyraz (komentujący na innych blogach również). I w wielu przypadkach, czytając ich komentarze, czuję straszne zdziwienie i rozczarowanie, bo nagle okazuje się, że Ci ludzie to homofobi, szowiniści, mający poglądy nieprzystające do współczesnych demokratycznych społeczności. A tak długo i sprytnie się maskują, że można o nich wypracować sobie zgoła odmienne zdanie. No cóż, jak się "drepce" i "drepce" w mentalnym i obyczajowym miejscu, to się średniowiecznym kmieciem pozostanie.
OdpowiedzUsuńA co do meritum posta- jestem zdumiona tymi punktami, kompletnie nie mam pojęcia, dlaczego tak, a nie inaczej je przyznają. I powiem szczerze, że też nie podoba mi się takie punktowanie.
Z tego zdziwienia zapomniałam zapytać, czy to tylko ta jedna szkoła tak postępuje, czy jest to ogólnopolski przepis?
UsuńNie wiem czy to wojewódzkie, czy ogólnopolskie. Jest specjalna tabela z pytaniami o niepełnosprawność (swoją, rodziców, rodzeństwa) i właśnie niepełność rodziny.
UsuńHmmmmmm... niepełnosprawność... moje zaskoczenie rośnie.
Usuńpriorytetowo do przedszkola idą dzieci niepełnosprawne wręcz biją się o takie z orzeczeniem bo mają na nie spore dotacje
OdpowiedzUsuń