środa, 19 maja 2021

grochy

Był alkoholikiem. Zniszczył życie swojej żonie i synom. Ostatnie lata spędził w DPS - jego pobyt tam opłacała rodzina. Zmarł. 

Każdy umiera. Po jednych płacze się łzami wielkimi jak grochy. Po innych nie. 

16 komentarzy:

  1. trudny temat. i opinie chętnie podążą ku skrajnościom.
    ale znam człowieka, który uważa siebie za alkoholika, a jednak jest szanowany przez liczną rodzinę, znajomych. i to raczej on wspiera pozostałych niż odwrotnie. zapewne stanowi wyjątek, ale gdybym miał pośród jego rodziny wybierać, z kim spędzę dowolny okruch czasu - pozostali nie mają najmniejszych szans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to faktycznie ciężki temat. Miałam kontakt z osobami uzależnionymi i moje refleksje są inne: przychodzi taki moment, że jedynym wyjściem z sytuacji jest ucieczka. Bez oglądania się za siebie. Odpowiedzialność niepijącej osoby dorosłej za resztę rodziny sprawia, że mija czas na negocjacje i słuchanie obietnic a przychodzi czas na ratowanie życia dzieci...

      Usuń
    2. to nie kłóci się z moim spostrzeżeniem. bo ja pokazałem wyjątek - są ludzie, z którymi warto trzymać, mimo ich wad. a z wadami (słabościami), to sama już wiesz - łatwo walczyć, a trudno kolaborować. choćbym wzniósł się na wyżyny intymnego narcyzmu, to i tak czuję, że słabości we mnie więcej, niż rozumu i jego pochodnych. i rośnie we mnie tolerancja dla słabości. wszak - rzeczą ludzką jest błądzić.

      Usuń
    3. Zastanawiam się, czy mogę się zgodzić, żeby alkoholizm uznać za słabość. To demon. Rozpacz. Tsunami.
      Słabością nie niszczy się siebie, rodziny.

      Usuń
    4. to nie jest słabość to jest choroba jak każda inna i jak się ją leczy to da się żyć w dobrych stosunkach z innymi ale jak się nie leczy to inna para kaloszy. Wtedy niszczy i chorego i jego najbliższych

      Usuń
    5. Niestety zaczyna się ją leczyć zwykle wtedy, gdy już doszło do totalnej katastrofy.

      Usuń
  2. Alkoholizm to jednak okropna choroba i zostaje się zazwyczaj z niczym.

    OdpowiedzUsuń
  3. temat rzeka i nie tylko o alkoholikach. Niestety dorosłe dzieci wszelkich rodziców którzy je zaniedbywali lub porzucili są zobowiązane płacić za DPS-y i to kwoty bardzo nie małe bo z reguły opłata tego rodzica jest tam najmniejsza. Wielka czasem niesprawiedliwość i brak szans prawnych na uniknięcie tego obowiązku niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są zobowiązani? To jest przymusowe?

      Usuń
    2. oczywiście. Osoba idąca do DPS-u ponosi odpłatność w wys. 70% swoich dochodów niezależnie czy ma emeryturę 4000 zł czy jest utrzymankiem MOPS-u i dostaje 600 zł. Resztę dopłaca rodzina (współmałżonek oraz dzieci). Jeśli pobyt w domu kosztuje 4500 zł a osoba płaci 420 zł (te 70%) to pozostałe 4080 zł musi pokryć rodzina. Są kryteria zwalniające z tych odpłatności ale tylko przy w miarę niskich dochodach. Generalnie normalnym pracującym ludziom jakaś odpłatność wychodzi. Jeśli jej unikają albo nie płacą sprawa idzie na drogę sądową i do komornika. Zdarza się że rodzic w DPS dawno zmarł a rodzina nadal spłaca dług. Do bezdzietnych i tych których rodzina ma trudną sytuację finansową dopłaca do pobytu miasto zameldowania.

      Przykład. Osoba bezdzietna której współmałżonek trafia do DPS nie może mieć dochodów wyższych niż 2100 zł netto żeby być w dopłaty zwolniona. Jak ma więcej będzie obciążona.

      Usuń
    3. Nie wiem, co napisać. Zatkało mnie.

      Usuń
    4. dopóki nie jest Ci ta wiedza potrzebna to się tym nie interesujesz bo i po co. Przykra prawda jest taka, że wiele osób nie trafia do DPS-u bo jak rodzina skalkuluje te dopłaty to woli rodzica mieć w domu i wynająć opiekunkę. Pobyt jest mega drogi a miasta wszelkimi sposobami próbują się pozbyć tych kosztów zrzucając na rodziny. Taka prawda, takie mamy w Polsce prawo.

      Usuń
    5. tak z innej beczki odnośnie alkoholików to podam przykład, że osobiście byłam kiedyś wzywana służbowo na świadka na sprawę sądową gdzie rodzice alkoholicy złożyli pozew o alimenty na siebie od swojej dorosłej córki. Powiem szczerze trochę nas z Sędziną kosztowało zachodu i nerwów żeby tych alimentów nie zasądzić

      Usuń
    6. Znowu poczułam, że żyję pod kloszem.

      Usuń
    7. a mogło Cię dotyczyć gdyby z mamą było coraz gorzej i już by nie pomogła opiekunka. Ale alimenty raczej Ci nie grożą no chyba że będzie rozwód z orzeczeniem Twojej winy to wtedy możesz je płacić mężowi jak by był w trudnej sytuacji ;)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":