środa, 1 listopada 2017

groby

- A jak tam Heniu? Żyje?

- .A potem dolewasz do tego pół szklanki bulionu.

obrazki.jeja
- Tak się cieszę, że wszystkie groby mamy tu pod nosem.

- Halo? No już jesteśmy. A wy?

- Proszę się przesunąć, bo samochód panią potrąci.

- No i gdzie parkujesz, debilu?

- Ustaw te cztery tu w rządku. Żeby było symetrycznie.

- A ci obok znowu zagrabili liście na naszą stronę.

- O, dzień dobry panie profesorze!

- Czy nie za duże te kwiaty kupiłam? W kwiaciarni wydawały się jakieś takie... mniejsze.

- No i znowu ciocia się nie dopasowała kolorem do naszych zniczy!

- No dalej. Już nie przedłużaj. Na Junikowie będą ale korki.



42 komentarze:

  1. :D To samo tu:
    http://koloryt.blox.pl/2008/11/swieto-zmarlych-cz1.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak... Święto zmarłych. Zmarli świętują.

      Usuń
  2. ha ha ha najlepiej lubię: ciocia się znowu nie dopasowała kolorem zniczy :D ale dobre jest też: daj ja postawię Ty nie umiesz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja ostatnia propozycja bije resztę na głowę. Wygrałaś!

      Usuń
    2. W rodzinie mojego byłego męża odpowiednie kolory są śmiertelnie ważne, jego siostra potrafiła zadzwonić wcześniej i się spytać jakiego koloru kwiaty zamierzamy kupić. :D No i ustawianie na grobie - do usranej śmierci potrafili przestawiać. Mąż postawił i potem kolejno jego siostra i matka przestawiały. To nie było śmieszne, to było tragiczne i żenujące. Na szczęście już tam nie chodzę.
      A poza tym, co coś wam powiem. Zmarłych tam nie ma, to tylko kamień. Nie trzeba jechać na cmentarz, żeby z nimi porozmawiać. Oni są wszędzie tam, gdzie o nich pamiętamy. Moich rodziców najwięcej jest w domu nad jeziorem, bo to było ich miejsce na ziemi. I jak tam jestem to ich czuję. Bardziej niż na cmentarzu.

      Usuń
    3. u mnie nie wolno wyrzucać starych zniczy bo teść kupuje wkłady i używa je w nieskończoność. Ale w tym roku wpadł na nowy pomysł ... zrobił z dużych starych zniczy ... wazony na kwiaty :D

      Moda grobowa to poważna sprawa nie należy się natrząsać :D

      Usuń
    4. Nakazy, zakazy, zasady i normy... I sami je sobie ludzie tworzą. Jakby nie było dosć wszędzie indziej, to jeszcze na grobie... 😀

      Usuń
  3. Cudnie Kalino!!! Nawet nie potrafie skomentowac tak mi sie morda raduje:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieczorem usłyszałam jeszcze jedno: Mamo, tu nie stawiaj, bo tu jest ślimaczek na grobie.

      Usuń
    2. Zaznaczam, że to nie ja byłam tą mamą ;-)

      Usuń
    3. No i dobrze, bo jak mozna swietowac Swieto Zmarlych smiercia niewinnego slimaczka. Absolutnie sie nie godzi:))

      Usuń
    4. Może przodkowiectego ślimaczka też są tu niechcący pochowani?

      Usuń
  4. Mnie się chora wyobraźnia włącza, gdzie ten bulion był dolewany w tych okolicznościach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam. Rewelacja!
      I z czego on był? ;-)

      Usuń
    2. Mysle, ze to byla po prostu okazja do wymiany przepisow kulinarnych. W sumie jak sie ma dobry przepis to kazde miejsce jest odpowiednim zeby sie nim podzielic:))
      A Wy zaraz kudlate mysli gdzie ten bulion i Z CZEGO??? :D :D

      Usuń
    3. Kudłate myśli, gdy bulion wołowy. :D

      Usuń
    4. Bądź myśli nielotne-ulotne gdy pierzem zalatuje :)

      Usuń
    5. Mogą też być myśli zakorzenione głęboko, jeśli bulion wegetariański. 😉

      Usuń
    6. Przypomnial mi sie kawal jak to wdowa po skremowaniu ciala meza wysypala sobie odrobine jego prochow na dlon i powiedziala "pamietasz jak zawsze sie upominales o blow-job, no to masz" i w tym momencie dmuchnela w prochy:)))
      Taki sposob na spelnienie zyczenia nieboszczyka bez bulionu;)

      Usuń
    7. U nas chyba nie wolno prochów do atmosfery wywiewać. Ale nie jestem pewna...

      Usuń
    8. Aj tam, aj tam - nie wolno. Dostajesz do ręki urnę z prochami i .... robisz z nią, co chcesz. Ja mam tatę cały czas u siebie. Tylko nikomu nie mówcie.

      Usuń
    9. też bym wolała mieć ojca na komodzie niż na cmentarzu :)

      Usuń
    10. Polly - ja z nim rozmawiam, serio. :)

      Usuń
    11. wierzę też bym rozmawiała :)

      Usuń
    12. Ja rozmawiam bez komody ;-)

      Usuń
    13. gadasz do ściany ??? :)

      Usuń
    14. Kalina, jasne, że można rozmawiać zawsze i wszędzie, ale u mnie jest tak, że kiedy przechodzę obok, patrzę: O! Tata. I zaczynam gadkę. ;)

      Usuń
    15. Od razu "gadasz"! Rozmawiam, a nie gadam! Jak można gadać do zmarłego? To bardzo źle brzmi!
      ;-)

      Usuń
    16. W mojej głowie jest zupełnie inaczej. Nie mogłam nawet dotknąć urny z prochami... Blokada jakaś, czy coś...

      Usuń
    17. rozmowa to jest dwóch osób a urna Cie nie odpowie czyli ... gadasz :P bo jednostronnie.

      Ja bym tam mogła. Mniej mnie odrzuca od urny jak od trumny. No ale urny trzeba sobie pilnować. Nam kiedyś z kaplicy przed pogrzebem ktoś ukradł ciotkę w urnie !!! znalazła ją policja w czyjejś piwnicy po 2 latach to były przygody ... przygody zaginionej urny :) nawet w gazecie o nas pisali ...

      Usuń
  5. Może czas najwyższy zmienić tradycję, przestać udawać, że to czas zadumy, podejść do spotkania cieniami przodków radośnie, opowiedzieć im jaki samochód kupił kuzyn, kto się wyprowadził z sąsiedztwa i dlaczego dobrze, że tej szui już nie trzeba oglądać, pożartować z kwiatków i wypić zdrowie wieczne z jakiegoś zacnego "znicza"? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaduma nie musi być sztucznie poważna. My sobie wspominamy śmieszne chwile z życia naszych zmarłych i robi się i wesoło i nostalgicznie zarazem... W jakiejś kulturze jest zwyczaj biesiadowania na grobach, ale to z pewnością w innej strefie klimatycznej 😉

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Meksykanie tak sobie organizują świętowanie z bliskimi zmarłymi.
      Poza tym znam przypadki kiedy wdowa odwiedzała swego zmarłego małżonka na cmentarzu, żeby mu czynić jeszcze wyrzuty i wyćwiary :)

      Usuń
    4. Rozwalila mnie ta wdowa z wyrzutami:)))
      Cyganie czy tam Romowie tez biesiaduja na grobach.
      Ale to nie sa jedyne przypadki, pamietam jako dziecko jak jezdzilam z ojcem na groby dziadkow na wies, to miejscowa ciotka zawsze miala kosz z walowka a wujek butleke za pazucha;))
      My "miastowe" wysiadalismy z autobusu "o golym pysku" i po dwoch godzinach odstania przy grobie miejscowa rodzina dbala zebysm znow nie wsiadali do autobusu glodni:))) Dla dzieci i mojego ojca, ktory nie pil byla herbata, nie wazne, ze zimna ale ciagle mokra:)))
      Kawalek kielbasy domowego wyrobu urwany i juz bylo przyjemniej:))
      I serio to przy kazdym grobie takie same obrazki, tak ze Polacy tez potrafia, moze nie pija "zdrowia" nieboszczyka ale kto to wie przy drugiej czy trzeciej kolejce roznie moze byc;)))

      Usuń
    5. Zdrowie nieboszczyka... A powinno być: Zdrowie? NIE BO STRZYKA. 😉

      Usuń
  6. W takich okolicznościach, tylko się napić :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciocia to totalna anarchistka jest, z tego wynika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdej rodzinie jest jakaś zakała (wnioskuję po grobach, naturalnie)

      Usuń
  8. i dlatego sobie odpuszczam i siedzę w domu a tutejszy cmentarz odwiedzam przed albo po tym wspaniałym czasie... przepychanek, parkowania, rewii mody, kwiatkowi zniczy.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":