wtorek, 31 października 2017

bagażem

Myślę o relacjach matka-córka.

Słyszę, jak dorosłe kobiety skarżą się na swoje matki. Czują się źle traktowane. Idą przez życie z bagażem złych wspomnień ze swojego dzieciństwa.

deser.pl
- A moja matka to nigdy mnie nie pochwaliła, zawsze tylko "postaraj się bardziej!"
- A moja matka mnie nie lubiła. Wolała mojego brata.
- A moja matka miała depresję i musiałam jej robić herbatę.
- A moja kiedyś wyrzuciła słonika z plasteliny, którego specjalnie dla niej ulepiłam.
- O, o! Moja też! Tylko nie słonika, ale szopkę bożonarodzeniową, zrobioną z rolki po papierze toaletowym! Po Wielkanocy ją wyrzuciła, jakby nie mogła zostawić na przyszły rok!

Słucham i myślę.
Jak cholernie łatwo jest być piękną i młodą córką z fochami, złymi humorami, okresem dojrzewania i złamanym sercem; i jak cholernie trudno być mądrą, wyrozumiałą, zawsze łagodną, wypoczętą, mającą czas i ochotę na rozmowę matką. Rozliczaną z każdego przewinienia. Bez prawa do łagodnego wymiaru kary.

18 komentarzy:

  1. Trudno. Bycie rodzicem jest trudne, wiadomo. Dzieci kochają rodziców bezkrytycznie, dopóki są dziećmi i stają się surowymi sędziami, gdy dorosną. A wiedzą bardzo wiele o rodzicach. I zawsze mają rację, jak wyborcy.
    Jak powiedział Pragmatyk, jeśli czegoś nie możesz zmienić, staraj się o tym nie myśleć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę po to, żeby poukładać we własnych szufladach. Tych w głowie 😉

      Usuń
  2. Powtarzam sobie: bądź mądrzejsza. Uśmiecham się za każdym razem i jakoś to się wszystko układa. Kisses

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wchodzę za szybę. Patrzę nie bezpośrednio. Słucham przytłumionych dźwięków.

      Usuń
  3. Mialam trudne relacje z moja Mama i tak naprawde to dopiero jak umarla zrozumialam dlaczego i zegnajac sie z nia podziekowalam jej za to, ze byla moja Matka.
    Wiem, lepiej byloby zrobic to za zycia, ale nie zawsze madrosc przychodzi w odpowiednim momencie, czesto rodzi sie w bolach.
    Dla mnie wazne, ze w ogole przyszla i wierze, ze gdziekolwiek ta moja Mama jest to rowniez sie usmiecha na mysl o tym.

    OdpowiedzUsuń
  4. no niestety ... każda matka ma coś za uszami. Moja przebiła to wszystko wyrzucając mnie z domu ha !!! już się nie gniewamy o to stare dzieje i generalnie rozumiem dlaczego tak postąpiła ale kwas pozostanie na zawsze ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężki kaliber wytoczyła...

      Usuń
    2. była zdesperowana liczyła, że zmienię zadanie ale niestety przegrała ;)

      Usuń
    3. No wiesz, skoro faktycznie się po tym wyprowadziłaś to znaczy, że obie macie silne osobowości. 😉

      Usuń
    4. no przecież mnie wyrzuciła to musiałam się wynieść :D nie odwołała tego

      Usuń
  5. Z moich obserwacji domowych wynika, że synem też łatwiej być niż matką. Ale spoko. Wychodzi mi, że co by ta matka nie zrobiła, to i tak ma pozamiatane.

    Na ten przykład mój kuzyn. Człek dorosły, a nawet już żonaty i dzieciaty, ma ciężkie pretensje do matki o... wychowanie bezstresowe. Faktem jest, że ma o co, bo był delikatnie mówiąc nieprzystosowany społecznie. Z czego sobie jako jednostka inteligentna zdawał sprawę i w celu naprawienia tegoż, zgłosił się sam na ochotnika do wojska. Bo chciał, żeby go ktoś wreszcie dyscypliny i życia między ludźmi nauczył.
    Ergo: daruj sobie Kalinko. Należy odpuścić na wstępie bycie mądrą, wyrozumiałą, zawsze łagodną, wypoczętą, mającą czas i ochotę na rozmowę matką. Co matka nie zrobiła zawsze coś sknoci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i naturalnie matka nie daje żadnych gwarancji 100%-owej satysfakcji ;-)

      Usuń
  6. Hm. Zamyśliłam się jak to jest w moim otoczeniu. Ja znam tylko jedną koleżankę, która narzeka na mamę. Pozostałe są im wdzięczne. Może łatwiej wybaczają, może mają krótszą pamięć, albo po prostu układało się zawsze między nimi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam dwójkę - syn i córka - i twierdzę, że relacje z córką są inne niż z synem. Synowie są łatwiejsi w obsłudze. To zdanie każdej mojej koleżanki, która ma tę samą sytuację.
    Moja mała córeńka dała znać bardzo wcześnie, że nie da sobie w kaszę dmuchać - darła się wniebogłosy jak szliśmy z synem na spacer, bo on uwielbiał prowadzić wózek. Boże jak ona się darła, musieliśmy uciekać do domu czym prędzej.
    Teraz ma 16 lat i wydaje mi się, że się dobrze dogadujemy. Ale powiem wam, że nie zawsze jest tak jak nam się wydaje. Lubię ją bardzo i cieszę się, że ją mam. Ja często wyjeżdżam, ale w dobie Internetu kontakt między nami nie jest problemem. Czasami myślę, że odkąd zaczęłam wyjeżdżać rozmawiamy ze sobą częściej niż kiedyś, kiedy byłam w domu codziennie.
    A moja mama - była fajną matką. Chodziła ze mną do opery, do muzeów. Jeździła po Polsce i pokazywała mi ciekawe miejsca. Tak, miałam fajnych rodziców. Z tatą jeździłam na ryby, siedziałam godzinami nie odzywając się, bo wiecie, jak się wędkuje to nie wolno gadać ani się ruszać, bo ryby się wystraszą. Lubiłam te wyjazdy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każda bliska relacja jest na swój sposób trudna. Bliskość wymaga pracy, wysiłku, starania, trochę odchodzenia od siebie i podchodzenia do kogoś innego. A to w którymś momencie wymaga wyłączenia silnika, wyjścia z samochodu, wzięcia głębokiego oddechu i ztozumienia, czy naprawdę chce się dalej jechać razem. Między matka a córką jest podobnie. Obojętnie jak się życie toczy, trzeba mieć przed oczami swoje priorytety. A walka o nie wiąże się czasem z poranioną duszą i pogryzionym sercem...

      Usuń
  8. ech to bolesny dla mnie temat a im dalej, tym bardziej, bo nagle matka została sama i zapragnęła zdemolować mi moją samodzielność i odrębność a na stare lata matka się poczuła jeszcze bardziej samotna i w dodatku uprawniona do ustawiania mnie na moje stare lata i wiecznego wtrącania i wytykania i żadań ...

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":