Kalina nie umie odmawiać. To poważny defekt systemów wewnętrznego sterowania.
czwartek, 17 grudnia 2020
piątek, 11 grudnia 2020
demencją
Mama Kaliny jest najfajniejszą staruszką z demencją ever. Nie pamięta, że tydzień temu wróciła ze szpitala covidowego.
- Ktoś z nas był chory na covid? - pyta przerażona mama, gdy dosłyszała strzępek rozmowy.
- Tak, ty mamo - odpowiada bezmyślnie Kalina.
- To dlaczego nikt mi tego nie powiedział?! Przecież mogłam kogoś zarazić! - odpowiada mama, a Kalina już wie, że opiekuńczość i troska o innych nie mijają z wiekiem.
dojrzewaniu
- Dzisiaj na lekcji porozmawiamy o dojrzewaniu - powiedziała Kalina, która lubi rozmawiać.
- Czy będziemy mówić o miesiączce? - spytał Jasiu, który często pyta.
- Ja jeszcze nie mam miesiączki - stwierdził Krzyś, który często stwierdza.
- A ja właśnie teraz mam miesiączkę - pochwaliła się Julcia, która lubi się chwalić
I jak tu nie lubić takiej pracy? :-)
środa, 2 grudnia 2020
PITa
Kalina dostała wezwanie do zrobienia korekty PITa.
Brzmi jak świetny żart.
Mogli również przysłać Kalinie wezwanie do zbudowania łodzi drążącej dziury w dnie oceanu. I też mogli dać tydzień na wykonanie.
Dziś Kalina podjęła walkę z systemem e-PIT i okazało się, że poległa już na wejściu. Trzy razy wpisała źle dane z poprzednich PITów i system uznał, że Kalina to nieKalina. Kazano spróbować jutro.
Skoro strona rządowa informuje, że nadejdzie jutro - warto żyć ;-)
niedziela, 29 listopada 2020
koronawirusem
Buddyści mówią: Kalino, nie myśl o przyszłości ani o przeszłości.
Kalina nie posłuchała. Myślała i myślała. Starała się i starała, żeby mama Kaliny nie zaraziła się koronawirusem. Najwyższe środki ostrożności. Maseczki. Dezynfekowanie wszystkiego. Dystans. Pracująca z dziećmi Kalina czuła się zagrożeniem dla mamy. Aż tu los pokazał Kalinie środkowy palec, umieścił mamę Kaliny w szpitalu i tam zaraził mamę koronawirusem.
Mama Kaliny przebywa aktualnie w szpitalu covidowym. Przechodzi chorobę fantastycznie. Kalina życzy każdemu choremu, żeby tak ją przechodził. Niestety neurotoksyczność wirusa nie była dla mamy Kaliny łaskawa. Pobyt w szpitalu, wirusowe toksyny, odosobnienie, sama choroba - wszystko to sprawiło, że mama Kaliny odpłynęła duchem do innej krainy. Wraz z duchem odpłynął cały intelekt, cała pamięć, całe wszystko.
Mama Kaliny nie wie. Nie wie kim jest, gdzie jest i dlaczego. Nie wie, kim są opakowane w kosmiczne kostiumy pielęgniarki. Nie wie, kim jest jej córka.
Buddyjskie "bądź tu i teraz" stało się dla mamy Kaliny celem i sensem życia. Niechcący.
Mama Kaliny w środę wychodzi ze szpitala. Dokładniej mówiąc: ciało mamy Kaliny w środę wychodzi ze szpitala. Gdzie jest duch mamy - Kalina nie wie. Prawdopodobnie tam, gdzie powinien być. Teraz.
czwartek, 29 października 2020
palce
Kalina zapomniała hasła do swojego bloga. Zdarza się, zwłaszcza Kalinom.
Zmotywowana przez Polly Kalina spróbowała założyć nowy blog i wtedy okazało się, że "samo się otworzyło". Nie ma co komentować. Życie.
Kalina żyje na kilka etatów. Pracuje w szkole, choć ostatnio nie ma w niej uczniów. Opiekuje się mamą, która jest w kiepskiej formie intelektualnej i sprawnościowej. Jest także mamą ósmoklasistki, która przygotowuje się sama do konkursu matematycznego i potrzebuje wsparcia. Jest też osobą, zajmującą się domem (tak, tak, wiem, nie ma w domu chleba. Ludzkość wytrzymała bez chleba kilka milionów lat, my też damy radę!).
A przede wszystkim Kalina stara się wrócić do swojej dawnej Kaliny. Do osoby, która umiała być spokojna, gdy chciała. Która wiedziała, co czuje. Która umiała dbać o siebie. Która czuła, gdy jest jej zimno. Która wiedziała, kiedy chce jej się siusiu, a kiedy powinna coś zjeść. Bo ostatnie miesiące sprawiły, że Kalina w amoku, pośpiechu, pędzie i mentalnym ścisku nie jadła, nie piła, nie spała, nie odpoczywała, tylko zawsze biegła, bo cel zawsze był z przodu. Kalina chudła i chudła, aż wreszcie została tylko fasada. Teraz Kalina wypełnia ją powolutku. Palce u stóp są już gotowe.
czwartek, 20 sierpnia 2020
korona
Córka Kaliny zakończyła kwarantannę. Wróciła po dwóch tygodniach zamknięcia do domu. Rodzina się powiększyła, ponieważ wraz z córką zamieszkała w naszym domu przyjaciółka córki - jej cała rodzina jest na kwarantannie albo izolacji i dziewczynka nie ma gdzie się podziać.
Czekamy na choćby pierwsze dobre informacje, że kwarantanna i izolacja w rodzinie dziewczynki się skończą a dziecko będzie mogło rozpocząć rok szkolny, mieszkając we własnym domu.
Do starszej córki przyjechał jej chłopak i podziwia polskie realia.
Wszyscy jesteśmy umęczeni: kwarantannowicze, chorzy, reszta.
Robimy wszystko, żeby teraz korona nie przyszła do nas do domu - jest nas obecnie w mieszkaniu sześcioro i jakakolwiek forma zamknięcia nie byłaby dobrym rozwiązaniem. A nawet sądzę - byłaby bardzo złym.
I teraz już wiem: każda osoba, u której testy wskazują na zakażenie koroną, musi natychmiast wyprowadzić się z domu, żeby blokada pozostałych członków rodziny trwała jak najkrócej. Nasza chora znajoma po dwóch tygodniach nadal jest chora, jej mąż i syn siedzą na kwarantannie trzeci tydzień, chociaż się od niej nie zarazili. Tak działa profilaktyka w polskim wydaniu.
Mąż Kaliny czytał opracowania naukowe, dotyczące osób, chorujących wcześniej na covid - u ponad połowy z nich diagnozuje się teraz depresję. Nie dziwi. Ciekawe, czy będą robione badania u znajomych ludzi chorych na covid. Podejrzewam, że też mają już depresję. Albo przynajmniej symptomy przemęczenia.
poniedziałek, 3 sierpnia 2020
pralce
sobota, 18 lipca 2020
biorę
Jeszcze strumyk. Strumyk obowiązkowo, z brzegami porośniętymi wielkimi kępami mchu. Paprocie. Kalina uwielbia paprocie. I oczywiście malwy. Malwy - obowiązkowo.
I miejsce na namioty, żeby znajomi mogli przyjeżdżać na wakacje.
I jeszcze jeże. Rodzinka jeży. Kalinę zachwycają jeże.
Gdyby ktoś miał taki do wydania, zapraszam!
W tym roku Kalina planuje odhaczyć z powyższej listy namiot i stadninę koni na horyzoncie.
Nie od razu Rzym zbudowano. Albo i Kraków.
piątek, 17 lipca 2020
rodzeństwa
wtorek, 7 lipca 2020
czary
Dziś na spacerze jedna z dziewczynek, urocza sześcioletnia Madzia, włożyła dłoń w pokrzywy. Spektakularne bąble na jej skórze nie wzbudzały żadnych wątpliwości - swędziło i bolało.
Kalina, nauczona przez życie, że jakakolwiek pomoc jest lepsza niż żadna, wyjęła z plecaka swoją butelkę wody z imbirem i miodem i oblała dłoń dziewczynki, wyjaśniając poszkodowanej i zebranemu gronu obserwatorów, że imbir jest bardzo zdrowy i pomaga na wiele dolegliwości.
Niezwykłe było to, że ślady poparzenia zniknęły w mig. Zupełnie, jakby woda z imbirem i miodem naprawdę była produktem, przeznaczonym do leczenia tego typu dolegliwości.
Dawniej mówiło się na to: czary.
Teraz wcale się nie mówi.
sobota, 4 lipca 2020
przemieszczeń
Teraz Kalina przenosi środek ciężkości z samochodu na rower.
Prawdziwa radość krótkich przemieszczeń ma dwa kółka.
niedziela, 28 czerwca 2020
potrzeby
piątek, 26 czerwca 2020
bezsensowne
No skąd?
Jeśli muszą uzupełnić jakieś bezsensowne papiery, dokumentację bez idei, sprawozdanie nic-nie-warte, to dlaczego poświęcają na to pół życia swojego i innych?
Nie rozumiałam.
Przecież takie rzeczy trzeba zrobić szybko, bez angażowania nadmiernych sił i środków.
Jeśli jakiś dureń chce ode mnie informację o ilości ptasich kup, znajdujących się co rano na masce mojego samochodu, to nie znaczy, że muszę przygotowywać ozdobne tabelki, wybierać czcionkę, rodzaj papieru i angażować w to pół ulicy.
A tak właśnie wygląda praca w szkole.
Jakiś dureń wymyśla papiery.
Nauczyciele je wypełniają, chociaż widać na pierwszy rzut oka, że papiery są tak bezsensowne, że nikt nigdy w życiu tego do niczego nie wykorzysta.
A dyrekcja przyczepia się do grubości linii, sposobu wyeksponowania tytułu, literówki w siedemnastej linijce.
Pytałam psychologa, o co w tym chodzi.
Wytłumaczono mi: każdy chce być kompetentnym szefem. Nie da się kompetentnie zarządzać stekiem bzdur, więc dyrekcja w sposób nieświadomy szuka obszarów, w których może zarządzać. Dlatego czepia się szczegółów.
Jesteś dyrekcją? Pomyśl! Jeśli twoi pracownicy już spytali psychologa, patrzą na ciebie jak Kalina na swoją dyrekcję.
środa, 24 czerwca 2020
zawsze
Nigdy nie zjedzą śledzia, nigdy nie pozwolą dzieciom oglądać kreskówek, nigdy nie zgodzą się, żeby ktoś za nie decydował, nigdy nie wejdą do meczetu, nigdy nie pojadą na Ukrainę.
Są też osoby, które "zawsze".
Zawsze kładą szczoteczkę włosiem na wschód, zawsze sprzątają kuchnię przed spaniem, zawsze pilnują, żeby ich syn mówił "dzień dobry" sąsiadom, zawsze kupują w tym sklepie, zawsze piorą ręczniki osobno i zawsze piją kawę z cukrem.
Kalina też z pewnością ma swoje "nigdy" i "zawsze", ale jej niekonsekwencja rozwala system.
I dlatego Kalina nigdy nie pilnuje, żeby robić coś zawsze.
mogą
niedziela, 21 czerwca 2020
w środku
niedziela, 14 czerwca 2020
zadzwonić
Kalina zadzwoniła. Telefon mamy zabrzęczał.
- Ktoś dzwoni - powiedziała mama Kaliny patrząc zaskoczona to na telefon, to na Kalinę.
- To ja dzwonię, mamo - powiedziała Kalina, usiłując zakopać głęboko swoje przygnębienie.
- To co ja mam teraz zrobić, Kalinko? - spytała zaskoczona mama, nie spodziewając się, że Kalina dzwoni do niej, siedząc tuż obok przy stole.
- Odbierz telefon - powiedziała Kalina.
- Ale jak?
- Tak jak zwykle.
Mama Kaliny po dłuższej chwili odniosła sukces i odebrała telefon.
- Halo? - powiedziała do słuchawki.
- Słyszysz mnie mamo? - spytała Kalina, trzymając swój telefon przy uchu.
- No słyszę cię, Kalinko, ale byłoby mi łatwiej rozmawiać z tobą bez tego telefonu - powiedziała mama, odsuwając od siebie telefon.
Kalina coraz częściej ma wrażenie, że naprawdę ciężko jest orzec, kto zwariował, a kto właśnie jest całkiem normalny...
czwartek, 11 czerwca 2020
nadrobić
To jest kompletnie chore.