- Przyjedź. Ale mam tylko tabliczkę czekolady.
Kalina ostatecznie spędziła popołudnie, masując niezwykle napuchniętą dłoń koleżanki - układ krążenia nie daje rady po operacji i palce zaczęły wyglądać jak serdelki.
Wypiły kawę, zjadły całkiem niedobre ciasto, które kupiła Kalina po drodze i nagadały się po kokardę.
- Powiem ci, bo muszę komuś powiedzieć - zaczęła koleżanka i otworzyła szufladę w swojej głowie z napisem "straszny wstyd".
Kalina zna ją za długo, żeby jakiś tam byle "straszny wstyd" mógł zmienić jej życzliwość.
Na pooperacyjnej dłoni można było zobaczyć zarys kostek, szuflada trochę się opróżniła, a większa cześć ciasta wylądowała w śmieciach. Obok strasznego wstydu. Typowa niedziela dwóch kobiet.
Dobra koleżanka z Kaliny <3
OdpowiedzUsuńChciałabym być dobrą koleżanką...
Usuń"Wielki wstyd" trafil we wlasciwe miejsce. Dobrze miec taka Kaline do robienia porzadkow wstydliwych.
OdpowiedzUsuńTo ciekawe, że to, co dla jednego jest wielkim wstydem, dla drugiego jest zaledwie wstydziuszkiem nic-nie-wartym.
Usuńo tak dobrze jest mieć drugą kobietę od wstydu i od ciasta i wina i pogaduch :-)
OdpowiedzUsuńOj, nawet trzeba mieć taką kobietę. Bez tego ani rusz ;-)
UsuńDobrze, że można sobie o tym pogadać, jak kobieta z kobietą z niesmaczym ciastem :P
OdpowiedzUsuń