wtorek, 5 marca 2024

traumą

Kalina dotarła do pracy z poczuciem, że ma gorączkę i dopiero w swojej sali na termometrze zaokiennym zauważyła, że jest plus 3 i to nie gorączka Kaliny, tylko zimnica zewnętrzna.
Cholera jasna.
Przecież był już kwiecień prawie! Niemal 20 stopni, cienka bluzka i pot na plecach podczas sprzątania działeczki!

Kalina będzie uczyła dziecko, które ma za sobą najgorszą z możliwych przeszłość. Historia jak z horroru. Dziecko nie może chodzić do szkoły, psychiatrzy orzekli, że z taką traumą musi kilka lat przyzwyczajać się do kontaktów z ludźmi. 
Jest agresywne, autodestrukcyjne, niezwykle wrażliwe na dotyk, ucieczkowe i aspołeczne. 
Gdy Kalina poczytała w dokumentach, co przeżyło, nie mogła słowa wydusić. Chciałoby się powiedzieć, że takie rzeczy się nie zdarzają, że to tylko scenariusz, powstały w głowie chorego twórcy. Niestety. Życie.

- Czy dobrze rozumiem, że moja rola polega na tym, żeby to dziecko rozwijało się intelektualnie, miło spędzało czas i miało kontakt z ludźmi, którzy go nie krzywdzą?
- Tak - odpowiedziała psycholog, która przygotowywała Kalinę przed pierwszą wizytą w miejscu zamieszkania dziecka. 

Zatem będzie Kalina "uczyła" przyrody najlepiej jak umie. Czytając książki, rysując, oglądając świat pod mikroskopem i przez szkło powiększające. Niech ten mały człowiek widzi, że są jakieś fragmenty świata, które nie są całkiem złe. 

PS. Kalina celowo używała określenia "dziecko", chociaż sama go nie lubi. W sercu Kaliny ochrona tego człowieka musi być jak największa i nie chce Kalina nawet tu nazywać go chłopcem lub dziewczynką. Chce Kalina pilnować klosza, który teraz dorośli próbują nad dzieckiem zbudować. 

4 komentarze:

  1. Madrze Kalina dziala. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <ało mam wiary, że jeszcze można coś zmienić w życiu człowieka, który tyle przeszedł. Obawiam się, że trauma jest nieusuwalna...

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":