Gdy w niedzielę rano Kalina podeszła do okienka w dyżurnej aptece, nie spodziewała się, że kupi jeden test, badający aż 4 choróbska. I dzięki temu testowi wie Kalina, że jej mąż nie ma teraz ani grypy A, ani grypy B, ani RSV, tylko znowu przytargał do domu koronawirusa... No ile można?!
Leży teraz mąż Kaliny w zamkniętym pomieszczeniu, podjada co mu Kalina podaje i kaszle. Kaszle jakby mu płuca do kolan opadły, Jakby nagrywał ścieżkę dźwiękową do filmu o huraganie Mekintosz.
Na szczęście spadła mu gorączka i już nie trzęsie się z zimna, mając 39'C.
I ponawiam apel o wiosnę.
wczoraj już mnie naszły same fatalne refleksje z tego powodu, że jeszcze trochę i wyginiemy z powodu covida, grypy typu A<B<C< i innych wirusowychdziadostw. Ja mam silne postanowienie trzymania się z daleka. I moich pracowników trzymam z daleka w razie W. Ja mam silne postanowienie UWAGA leżenia dwa tygodnie plackiem w przypadku choroby co by się nie działo. Serio. Życzę mężowi Kaliny zdrowia. I niech lezy i się wychoruje.
OdpowiedzUsuńJa właśnie leżę chora, tylko w osobnym pokoju, bo ja negatywna jestem ;-)
Usuńnie jest prawdą, że straciliśmy odporność, normalnie przed covidem chorowałam dużo częściej, tylko niestety w dupie mamy doświadczenie covidowe. nie wszyscy ale jednak.
UsuńDo szkoły znowu przychodzą dzieci zasmarkane i rozkaszlone. Niczego się nie nauczyliśmy, to prawda...
UsuńA mąż był uprzejmy się doszczepić?
OdpowiedzUsuńWszystkim, co wpadło w ręce. Wszystkie covidowe i grypa takoż.
UsuńZyczę wam kochani zdrowia...
OdpowiedzUsuńJuż wychodzimy na prostą. Córka już zdrowa.
Usuńzdrówka ! i też już wyczekuję i wypatruję wiosny
OdpowiedzUsuń