Rada dotyczyła przyjaźni. A dokładnie - szczerości w przyjaźni.
Kalina powiedziała, co sama zrobiła kiedyś w podobnej sytuacji, nie udzielając rad ani instrukcji. Córka chwilę jeszcze poleżała obok Kaliny, wtulając się w jej kolana, i poszła uśmiechnięta do swojego pokoju.
Kalina nigdy nie spyta, co córka ostatecznie zrobiła, bo w tej sprawie nie rada była ważna. I nie było ważne to, co córka postanowi zrobić.
Ważne było to, że Kalina ma córkę, a córka ma Kalinę. I że Kalina ma kolana. I inne, wygodne miejsca na ciele.
Jutro młodsza córka Kaliny zaczyna pewien etap w swoim życiu. Nowy. Wczoraj, jeszcze przed kolanami, powiedziała, że wcale się go nie boi.
Nie boi.
Córka.
Nowego się nie boi.
Juhu!
A czego mialaby sie bac, skoro Kalina tak dobrze ja do zycia przygotowala?
OdpowiedzUsuńTo typ, który musi bardzo powolutku radzić sobie z własnymi lękami :-)
Usuń:-))))
OdpowiedzUsuńkalina jest jakby matką prawie doskonałą :) brawo
OdpowiedzUsuńKalina stara się każdego dnia. Uważa na to co mówi i co robi. To męczące jest, ale daje ogromną satysfakcję, gdy córki doceniają.
UsuńMa szczęświe wsparcie w Kalinie, nie ma czego się bać...
OdpowiedzUsuń