czwartek, 12 stycznia 2023

wierzy

 Jeśli ktoś coś Kalinie mówi, to Kalina wierzy.  Jeśli sprawa się nagle "rypnie", kłamstwo wychodzi na jaw, autor zaczyna bezradnie walczyć z pogrążaniem się w kolejnych kłamstwach, żeby ratować poprzednie, to Kalinie trudno jest potem uwierzyć w cokolwiek, co ten ktoś mówi. 

Ale nigdy Kalina nie znalazła w sobie tyle odwagi, żeby przyznać się, że widzi, słyszy i czuje kłamstwo.

Ciekawe, czy kłamca wie, że Kalina wie i gramy w podwójną grę, czy też nie.

Kiedyś, przed laty, Kalina znała osobę, kłamiącą bezustannie. Kalina w pewnym momencie straciła serce do tej osoby i przestała się z nią kontaktować. Teraz dotarły do Kaliny informacje, że ta osoba czuje się przez Kalinę potraktowana bardzo źle. Czyli kłamać Kalinie - jest dobrze. Zostać porzuconym przez okłamywaną Kalinę - bardzo źle. 

Jednak dobrze, że Kalina poszła swoją drogą. 


10 komentarzy:

  1. Klamanie to jakis sport narodowy (modne ostatnio slowo), klamia politycy, ksieza, zwykli ludzie, dzieci, dorosli, starzy i mlodzi. Mam wrazenie, ze wszyscy. Ja na ogol wiem, kiedy ktos klamie i przygladam sie, a raczej przysluchuje, jak preparatowi na szkielku, bo ja wiem, ze klamie, a on nie wie, ze ja wiem, bo udaje, ze wierze. I mam zabawe. I gardze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to stresuje. Wiem, że ktoś kłamie a sama się stresuję. Pół biedy, jeśli kłamstwo dotyczy czegoś błahego, ale czasem ludzie kłamią w naprawdę "mistrzowski" sposób.

      Usuń
    2. Wydaje im sie, ze robia to w mistrzowski sposob, w gruncie rzeczy sa latwi do przejrzenia. A Kalina nie powinna sie stresowac, powinna zaczac obserwowac i robic beke z delikwenta, ktoremu sie wydaje, ze mydli oczy wszystkim.

      Usuń
  2. To ciekawe, że mitomania, potrzeba ciągłych konfabulacji, są tak słabo rozpoznawane przez społeczeństwo jako zaburzenie, choć prawdopodobnie każdy z nas zna kilka takich osób (bezustannie zmyślających bez sensu).

    OdpowiedzUsuń
  3. o tak, bezustannie ludzie konfabuluja i kłamią i krzyczą, że inni to robią. to jest ciekawy przypadek kliniczny. ja sie przyznaję na blogu i to doprowadziło jedną sklepową do ataku nerwowego i teraz mam stalkera w postaci sklepowej z doktoratem. znam takie osoby tez w realu ofkorsss. Kalino może trzeba wprost powiedzieć? wiem, że ciężko ale trzeba, bo taki typek nie będzie o co ci chodzi. chyba.Mówiłam i mówię, że ludzie to pojeby. I wypierdy z cyklu:nie umiem nienawidzić ludzi bleble wszystkich świętojebliwych mnie rozkładają na łopatki. serio. nusz ci wsadzi w plecy, w łyżce wody utopi, oczy wydrapie, ale ona jest taka dobra, taka cierpliwa że żywcem do nieba normalnie i ona nigdy i never ....fuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tacy też są. To prawda.

      Usuń
    2. wszyscy kłamią. rzecz w tym, żeby z siebie nie robić świętej kunegundy a z Teatralnej potwora i idiotki.Wiesz takie żywcem w oczy płytkie kłamstwa, to mnie zwyczajnie obrażają.

      Usuń
  4. Ale tak naprawdę, to trzeba się nieźle pilnować, żeby nie kłamać. Samo się kłamie, że się wyrażę.

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety jest taka choroba, że niektórzy kłamią chronicznie i zupełnie niepotrzebnie bo nic tym nie zyskują. Miałam taką klientkę kiedyś. Zawsze jak ją złapałam na kłamstwie to jej mówiłam i mówiłam też że nie musi kłamać bo nic to w jej sytuacji nie zmienia na lepsze ani gorsze ale ona i tak kłamała. Za którymś razem mnie przeprosiła, że ona nie wie czemu tak kłamie i że to jest właśnie silniejsze od niej. Ale znamy się lata i nadal tak robi. Tak już ma.

    Te osoby wiedzą, że my wiemy więc to teatrzyk. Ja akurat mówię ludziom jak ich przyłapię i niektórzy się poprawiają. W sensie służbowo jak złapię to mówię wprost, że kłamią i potem, że zapominam o tym co powiedzieli, niech się zastanowią chwilę i powiedzą prawdę załatwimy wszystko ale bez kręcenia. Sporo osób wtedy przeprasza i zaczyna mówić prawdę ale nie wszyscy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Opuściałam gniazdo kłamców, bo czasami jesteśmy zmuszeni przebywać w takiej grupie, ale to nie jest miłe.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":