środa, 2 listopada 2022

batony

 - Jak możesz pić mleko?! Mleko jest okropne! Biedne krowy są trzymane w nieludzkich warunkach, a ty to wzmacniasz! - powiedziała do Kaliny oburzona, pijąc czarną kawę.


Minęło kilka dni.

Kalina zauważyła ją z czekoladowym batonem w ręku. Nadgryzionym.

- Jesz batony? - spytała Kalina.

- Jem tylko marsy i bounty. To taka moja słabość.


Kalina odeszła, bo dalsza dyskusja groziła zejściem na poziom, poniżej którego się nie schodzi. Weganizm w nowej wersji: jak najgłośniej krzyczeć, że się jest weganką. Może nikt nie zauważy, że to tylko krzyk.




8 komentarzy:

  1. A ja to akurat rozumiem. Małymi krokami a nawet wybiórczo. Staram się bardzo byc wegetarianka niemniej mleko od krowy zamieniłam na owsiane ale trwało to dosc dlugo...proces zamiany. Wypróbowałam wszystko co jest na rynku w temacie mleka niekrowiego. Mieszalam z krowim żeby się przestawić. Aktualnie pije owsiane ale tylko jeden rodzaj mi pasuje. Największy problem mam z serami...jogurtami, twarogami. Jajka od kur sąsiadek. Krzyczę. Trzeba jeszcze głośniej.... To jest tragedia. Ale nie na Kalinę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teatralna, jeśli krzyczysz na kogoś, że pije mleko, a sama spożywasz je w najgorszej możliwej wersji - potępiam. Jeśli małymi krokami dochodzisz do jedzenia w zgodzie z naturą - popieram. Ale bądźmy sprawiedliwi.

      Usuń
  2. Kazdy staje przed tym problemem; zaakceptowac weganizm do tego stopnia, ze samemu sie zaczyna byc weganinem. t. ma racje z tymi malymi kroczkami... Ja tez tak robie. Oglosilam sie weganinem w drugim pokoleniu. Wyglada to tak, ze moge pozrec wola, krolika, dziczyzne bo to roslinozerni ... Pochodne odzwierzece produkty tez naleza do memu weganina w drugim pokoleniu wiec mleko od krowy, wielblada, konia ale nie swini czy psa, kota... Jajka - tu mam problem bo kura dziobnie robaka ale jedzac jajko nie konsumuje calej kury... hmmmm. Ryby tez sprawiaja mi moralne rozterki. Jem ale nie wetkuje. Jesli robala znajde w salacie, jablku to go wyrzucam czyli pozbawiam go zycia!!!! A muszki babanowki w bananach? Klaskam jak opetana na ich widok i czesc (trzesc)! Nie mam wyrzutow, to odruch wyssany z mlekiem matki. Hmmm. Hmmm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nic przeciwko filozofiom żywieniowym, ale musi być w nich prawda. Jeśli ktoś chce mnie wyciągnąć z ciemności, nich świeci przykładem.

      Usuń
  3. Qrde, ja pije mleko, zamiast zrec wapno w tabletkach. Ograniczylam mieso, ale z serow, jajek, twarogow czy jogurtow nie zrezygnuje. W przeciwnym razie nie mialabym co jesc, nie jestem w koncu koza, zeby zywic sie trawa czy innym sojowym gownem, ktore mi w ogole nie smakuje. Owszem, probowalam tych erzacy mleka, ale mi nie smakuja, wiec nie bede sie torturowac.
    A teraz mozecie mnie zgrillowac, nie mam zamiaru sie zmienic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikogo nie będę grillować. Przynajmniej nie tutaj :-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":