- Jak możesz pić mleko?! Mleko jest okropne! Biedne krowy są trzymane w nieludzkich warunkach, a ty to wzmacniasz! - powiedziała do Kaliny oburzona, pijąc czarną kawę.
Minęło kilka dni.
Kalina zauważyła ją z czekoladowym batonem w ręku. Nadgryzionym.
- Jesz batony? - spytała Kalina.
- Jem tylko marsy i bounty. To taka moja słabość.
Kalina odeszła, bo dalsza dyskusja groziła zejściem na poziom, poniżej którego się nie schodzi. Weganizm w nowej wersji: jak najgłośniej krzyczeć, że się jest weganką. Może nikt nie zauważy, że to tylko krzyk.
A ja to akurat rozumiem. Małymi krokami a nawet wybiórczo. Staram się bardzo byc wegetarianka niemniej mleko od krowy zamieniłam na owsiane ale trwało to dosc dlugo...proces zamiany. Wypróbowałam wszystko co jest na rynku w temacie mleka niekrowiego. Mieszalam z krowim żeby się przestawić. Aktualnie pije owsiane ale tylko jeden rodzaj mi pasuje. Największy problem mam z serami...jogurtami, twarogami. Jajka od kur sąsiadek. Krzyczę. Trzeba jeszcze głośniej.... To jest tragedia. Ale nie na Kalinę.
OdpowiedzUsuńTeatralna, jeśli krzyczysz na kogoś, że pije mleko, a sama spożywasz je w najgorszej możliwej wersji - potępiam. Jeśli małymi krokami dochodzisz do jedzenia w zgodzie z naturą - popieram. Ale bądźmy sprawiedliwi.
UsuńKazdy staje przed tym problemem; zaakceptowac weganizm do tego stopnia, ze samemu sie zaczyna byc weganinem. t. ma racje z tymi malymi kroczkami... Ja tez tak robie. Oglosilam sie weganinem w drugim pokoleniu. Wyglada to tak, ze moge pozrec wola, krolika, dziczyzne bo to roslinozerni ... Pochodne odzwierzece produkty tez naleza do memu weganina w drugim pokoleniu wiec mleko od krowy, wielblada, konia ale nie swini czy psa, kota... Jajka - tu mam problem bo kura dziobnie robaka ale jedzac jajko nie konsumuje calej kury... hmmmm. Ryby tez sprawiaja mi moralne rozterki. Jem ale nie wetkuje. Jesli robala znajde w salacie, jablku to go wyrzucam czyli pozbawiam go zycia!!!! A muszki babanowki w bananach? Klaskam jak opetana na ich widok i czesc (trzesc)! Nie mam wyrzutow, to odruch wyssany z mlekiem matki. Hmmm. Hmmm.
OdpowiedzUsuńNie mam nic przeciwko filozofiom żywieniowym, ale musi być w nich prawda. Jeśli ktoś chce mnie wyciągnąć z ciemności, nich świeci przykładem.
UsuńQrde, ja pije mleko, zamiast zrec wapno w tabletkach. Ograniczylam mieso, ale z serow, jajek, twarogow czy jogurtow nie zrezygnuje. W przeciwnym razie nie mialabym co jesc, nie jestem w koncu koza, zeby zywic sie trawa czy innym sojowym gownem, ktore mi w ogole nie smakuje. Owszem, probowalam tych erzacy mleka, ale mi nie smakuja, wiec nie bede sie torturowac.
OdpowiedzUsuńA teraz mozecie mnie zgrillowac, nie mam zamiaru sie zmienic.
Nikogo nie będę grillować. Przynajmniej nie tutaj :-)
Usuńoj tak, znam takie przypadki.
OdpowiedzUsuńChowam się przed nimi. :-)
Usuń