środa, 12 października 2022

grzeczny

Kolejna matka pisze do mnie, że jej syn jest grzecznym chłopcem i ona nie rozumie, dlaczego ja uważam inaczej.

Przemyślałam sprawę. Odpisałam jej, że nie kwestionuję, że jej syn jest przy niej grzeczny. Oceniam jego zachowanie na moich lekcjach.

Kolejna koleżanka zrezygnowała z pracy. 

Niedługo zostaną w szkołach tylko osoby, które mają rok do emerytury. 

Jak się czujecie, mamusie "grzecznych chłopców"? To między innymi dzięki wam nauczyciele rezygnują z pracy. Bo praca nauczyciela ma coraz mniej wspólnego z nauczaniem, a coraz więcej z poskramianiem waszych "grzecznych synków". A na studiach nie uczono nas tresury dzikich zwierząt, natomiast wbijano nam różne metody organizowania nauki problemowej i w grupach. W grupach?! Jak mam posadzić kilku takich "grzecznych chłopców" przy jednym stoliku? Przecież oni się pozabijają! Oni nie umieją ze sobą rozmawiać, tylko do siebie krzyczą. Do mnie zresztą też. 

Dziś jeden zaczął biegać po stole. Wpisałam mu uwagę. Dostałam odpowiedź od mamy: inni chłopcy biegają po stołach częściej niż jej syn, a nie dostają uwag.

Matka uwierzyła synowi, że w szkołach dzieci nagminnie biegają po stołach?! Nie mam słów.


12 komentarzy:

  1. raju, wiesz, o edukacji w Irlandii mówi się różne rzeczy w Polsce, że na niskim poziomie, że słaba, ale dzieci słuchają nauczycieli z zamiłowaniem. Widziałam dzisiaj taką scenkę, rodzice w Irlandii dostają rozpiskę ocen dziecka, przeważenie DDDD i trafiło się jedno C z matematyki, rodzice cieszą się, chwalą to C, mówią well done kochanie, że pójdą na lody, by to C pocelebrować, a w Polsce, od wejścia do domu po wywiadówce wulgaryzmy, same dwójki i jedynki, ojciec w końcu rzuca porządnie wielką głośną KURWĄ, i mówi do tego małego dziecka, zabije tego Twojego nauczyciela. Oczywiście scenka przerysowana, ale oddaje sedno problemu. 

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystkiego najlepszego kochana :*

      Usuń
    2. Przerysowana scenka oddaje sens. Rodzic nie współpracuje ze szkołą, tylko oczernia nauczycieli.

      Usuń
  2. Przez tych "grzecznych synków" nawet nie zaczęłam. Choć mogłam. A problemy z rodzicami zaczynają się już w przedszkolu, niektóre mamusie nie dopuszczają do siebie kompletnie informacji, że ich dziecko może mieć jakiś problem. Ze skupieniem uwagi. Z socjalizacją. Z integracją. I choć prosimy, wskazujemy możliwości konsultacji, podstawiamy psychologa - odwracają się na pięcie i niosą te swoje "bezproblemowe" dzieci do kolejnych placówek. Kompletnie nie rozumiejąc, że krzywdzą tym wychuchanego bombelka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, trafiają do nas te bezproblemowe dzieci, które po zerówce nie mogą sobie poradzić z trzymaniem nożyczek, nie umieją założyć sobie butów i podetrzeć pupy w toalecie... Jedna z mam napisała do koleżanki, żeby pomagała w toalecie jej dziecku, bo nie radzi sobie z papierem. Nauczycielka miałaby wchodzić z dzieckiem do toalety? Przecież to jest kryminał..

      Usuń
  3. jeśli o nauczycieli i rodziców chodzi to każdy kij ma dwa końce. Mój mąż zarządza szkołą podyplomową dla nauczycieli i ostatnio kolejny (bo to już nie pierwszy taki przypadek) nauczyciel nie pojawił się na egzaminie bo czym zadzwonił, że był w tym czasie na nartach ale płaci nie mało za te studia więc żąda żeby mu zaliczyć. Także jeśli niektórzy tak podchodzą do nauczania i dalszego kształcenia to wszyscy po trochu mają rację. Rodzice narzekając i nauczyciele narzekając na rodziców też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Studia podyplomowe to osobny temat.
      Zgadzam się, że są różni nauczyciele, ale ich poniżanie i obrażanie przy uczniach to naprawdę zły pomysł.

      Usuń
    2. raczej niedopuszczalny i nieetyczny a już na pewno nieprofesjonalny pomysł :O

      Usuń
  4. Kalino, otóż nie ma rady na rodziców idiotów. Natomiast konsekwentnie wpisuj punkty i uwagi. Pomaga. Zwłaszcza, gdy delikwent dostaje nieodpowiednie na półrocze. Nie daj się zbić z tropu, nie pozwalaj na zastraszanie. ZAPROŚ matki na lekcje. Serio. niech zobaczą jak to wygląda. I po trzecie Wszystkiego najlepszego i dużo uścisków za uprawianie najgorszego zawodu na świecie...nie no jeszcze zakład pogrzebowy jest gorszy, grabarz albo lekarz od trupów, patolog...no ja mam ewidentnie fobię w tym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa. Chociaż dla mnie patolog lepszy od szambonurka ;-)

      Usuń
  5. Kiedy dawno, bardzo dawno nauczałam angielskiego w szkole i uczeń ściągał w sprawie zapowiedzianej kartkówki (cotygodniowego sprawdzania znajomości słówek), wkładając ściągę w przeźroczysty długopis, mama skomentowała to słowami: "O, widzi pani, jaki zaradny!"
    Niestety, bez współpracy z rodzicami jest bardzo trudno. Owszem, zdarzają się jacyś super charyzmatyczni nauczyciele, co to całą klasę pociągną za sobą, ale to głównie w hollywoodzkich produkcjach :)
    W Anglii wcale nie jest tak różowo, ale małe szkoły dają nauczycielom sporą przewagę - bo jakoś to wszystko można łatwiej ogarnąć. I nauczyciel ma duże wsparcie od dyrekcji, pedagogów specjalnych i pomocników nauczyciela, których czasami jest w klasie 2-3.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasy nam się zmieniają swobody więcej ale czy to zawsze na korzyść? Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":