poniedziałek, 10 października 2022

uczy

Nauczycielka mojej córki informuje często swoich uczniów, że nie lubi uczyć i nie lubi młodzieży.

Cholera. 
Pracuje w jednym z najlepszych liceów w mieście, ma okazję rozmawiać z dzieciakami, które na egzaminie ósmoklasisty otrzymały ponad 190 punktów na 200 możliwych. 
Uczy młodzież, która dobrowolnie rozwiązuje kilkadziesiąt dodatkowych zadań z matmy tygodniowo, żeby ćwiczyć tempo pracy. 
Uczy dziewczynki i chłopców, którzy pasjonują się fizyką.

A ona nie lubi?! 
Dlaczego nie pracuje w miejscu, w którym nie ma kontaktu z ludźmi?
Wkurza mnie to. 



6 komentarzy:

  1. może kiedyś lubiła a teraz jest wypalona

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój syn miał najwyższy wynik na egzaminie gimnazjalnym, nauczyciele go nie lubili, jak kończył szkołę jedna z nauczycielek powiedziała mi, że cieszy się, że nie musi już odpowiadać na jego pytania i że świadectwo, to ma średnie na takiego mądralę. Ja go nie cisnęłam, bo wiedziałam, że wyjeżdżamy z Polski. W Irlandii interesowali się tylko jego wynikiem na egzaminie, świadectwo dla odmiany ich nie interesowało. W tutejszej szkole szybko się odnalazł i nikt nie marudził, że zadaje zbyt wiele pytań i jest dociekliwy. Dzisiaj jest w świetnym miejscu życiowo, z fajnymi ludźmi i na wspomnienie szkoły w Polsce, mówi: to była katorga, bywać tam każdego dnia. Taka refleksja.

    OdpowiedzUsuń
  3. To moze niech nie uczy a tylko stwarza dobre warunki do nauki. Wtedy mlodziez sie zajmie nauka i nie zauwazy, ze ktos jej nie lubi. Szczerosc jednak powinna miec swoje przyzwoite granice. A mlodziez lubi taka szczerosc?

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":