niedziela, 19 grudnia 2021

infolinii

Znajomy pracuje w niderlandzkiej infolinii, która obsługuje osoby chore na covid i członków ich rodzin. Młodzi ludzie siedzą w domach ze służbowymi telefonami przy uchu i udzielają pomocy osobom, które nie wiedzą, co robić. Nie są to lekarze, pracownicy "sanepidu" ani pielęgniarki. To przeszkoleni studenci, którym państwo płaci za kontrolowanie sytuacji i kierowanie osób potrzebujących pomocy we właściwe miejsca. Studenci przekazują telefonicznie procedury, informują gdzie i jak się zgłaszać gdy ma się ciężkie objawy, jak wzywać pomocy, gdzie robić testy, jak się przemieszczać po mieście. Są szczęśliwi, że pomagają, są życzliwi, cieszą się, że mogą sobie dorobić, są bezpieczni, bo pracują z domów, a jednocześnie pełnią naprawdę ważną rolę i są z tego dumni.

Gdy mój mąż zachorował, dostałam od tego znajomego długą wiadomość z informacjami: jeśli jesteś zdrowa, a nie możesz wyprowadzić się z domu/mieszkania gdzie są chorzy, wydezynfekuj wszystkie elementy, których dotykają chore osoby: klamki, włączniki światła, krany, sedes. Trzymaj swój ręcznik poza łazienką, z której korzystają chorzy. Wszyscy domownicy muszą się przemieszczać po domu w porządnych maseczkach. Wietrz wszystkie pomieszczenia, myj naczynia w zmywarce lub wyparzaj. Czyść każde pomieszczenie z góry na dół. Chorzy powinni wysterylizować całą łazienkę po każdym jej użyciu.

A rada najważniejsza była: wyprowadź się, jeśli masz gdzie. Opiekuj się chorymi, przychodząc do nich na jak najkrótszy czas. O wiele bardziej pomożesz rodzinie, gdy będziesz zdrowa. 

Dziś Holandia wprowadziła całkowity lockdown. Kraj liberalny najbardziej na świecie zabrania wszystkiego na święta?! Nawet po ulicach można się przemieszczać najwyżej dwójkami?! Zamknięte jest wszystko, co nie jest absolutnie niezbędne do przeżycia?! 

Mają świadomość, że cały ich system opieki zdrowotnej został przekierowany na walkę z covidem i długo tak nie pociągną. A u nas... ?


12 komentarzy:

  1. U Was wybuchlaby rewolucja, gdyby na swieta wprowadzono jakiekolwiek ograniczenia, a klechy wyskoczylyby z butow, gdyby zamknieto koscioly, ktore sa prawdziwa wylegarnia zarazy, zarowno duchowej, jak i tej pandemicznej. Ide o zaklad, ze rodziny beda sie spotykaly w kilkanascie/dziesiat osob, bo taka jest tradycja i juz. Ze nie wspomne o oplatkach, usciskach i calusach zyczeniowych.
    Polscy studenci zas niech sie modla, a nie wtracaja w prace ministerstwa zdrowia, bo ministerstwo swietnie daje sobie rade samo. No!

    OdpowiedzUsuń
  2. a w kraju tutejszym jest ciemnogród, wschód, zabobon, zaprzaństwo, krzyże nad drzwiami, znaki magiczne i amulety, ręka Fatimy, TRADYCJA umierania i oddawania się w ręce boże:bóg dał, bóg wziął...i chamstwo władzy jakiego nie widziałam dotąd!!! w zasadzie to odpowiadaja za te śmierci i powinni być sądzeni. za zbrodnie przeciwko ludzkości. serio. widzisz zastanawiałam się czy nie zadziałać jak na jesieni i czy na wiosnę, że zwolnienie, żeby się chronić i nie ryzykować. Ale wyobraź sobie Kalino, że jak tak liczę kiedy i w jakich okolicznościach załapałam zarazę, to wychodzi mi, że owszem w szkole ale też w ośrodku zdrowia, kiedy czekałam na usg ponad godzinę. w tłumie ludzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama mojej koleżanki jest emerytką. Wychodzi tylko "po bułki". Żadnych wizyt. Żadnych spotkań. I jest chora. Skąd to na nią wlazło?!

      Usuń
    2. Z bułek. leżały w sklepie i ktoś nachuchał.
      Ja mam może paranoję, ale wszystko, co przekracza opróg mieszkania mówi być albo zdezynfekowane, albo podpieczone, albo umyte mydłem. Co nie możę - stoi przy drzwiach na kwarantannie. Ubrania zmieniam przy drzwiach, idę pod prysznic po wejściu, a jak nie byłam w czapce, myję też od razu włosy. Na zewnątrz maska co najmniej FFP2 i zawsze jednoraowe rękawiczki, gdy dotykam czegokolwiek. Ci, co u mnie bywają, wiedzą, że nie wejdą w ciuchach, w których np. byli w pracy albo w sklepie. Dwie bliskie osoby przebierają się u mnie. Z innymi widuję się na dworze.
      Wygląda to z boku na paranoję. Ale ja mam zespół aspergera. Albo już nie wiem co. Zaszczepiona jestem dwa razy, po drugiej dawce dostałam NOP, neuropatię obwodową, więc boję się trzeciej, neurolog też kręcił głową.

      Usuń
    3. Każdy wybiera zestaw zachowań bezpieczny i dobry dla niego. Masz prawo robić to, co uważasz za konieczne.
      My już nie stosujemy takich zabezpieczeń. Czytaliśmy o drodze zarażania: z powierzchni szansa jest znacznie mniejsza niż z powietrza. Ale rozumiem reżim domowy u innych.

      Usuń
    4. bo widzicie dziewczyny ja się wyluzowałam, to się przyznaję, bez bicia. Przestałam uważać. Dodatkowo pracuję z ludżmi, dziećmi...organizuje imprezy. Aniu bardzo dobrze robisz, BARDZO, masz szanse nie załapać tego gówna.

      Usuń
  3. Testowałam się 2 dni temu, bo marnie się czułam, na szczęście wynik negatywny . Wczoraj zadzwonił do mnie policjant z komisariatu z pytaniem, jak się czuję na kwarantannie i czy czegoś nie potrzebuję, zdziwił się, że już mam wynik negatywny i postraszył , że to chyba nie oznacza zdjęcia kwarantanny, ale powiedział, że sam już się nie łapie w przepisach. Dobrze, że dzwonią, ale szkoda, że nie znają przepisów...
    Wspaniale, że mąż wrócił już do domu, teraz tylko cierpliwości i pomalutku wrócicie do sprawności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy mój mąż zachorował pytali go o zdrowie córki, ale o moje już nie... A pracuję z dziećmi. Epidemiologicznie powinnam mieć status "uważać na takich". 😉

      Usuń
  4. U nas też będzie całkowite zamknięcie, jesteśmy na to gotowi, jak zawsze, działam w trybie covid, maseczki i odlegość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działam w trybie covid - brzmi jak ogólna prawda...

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":