![]() |
| jeja.pl |
Czytam zwykle w tym samym czasie jakąś książkę dla dzieci (teraz "Uroczysko"), kryminał Agaty Christie (przeważnie kilka jednocześnie), do tego coś filozoficznego albo popularnonaukowego (obecnie podstawy teorii względności), mam też na tapecie poezję (ostatnio wróciłam do haiku) i kończę właśnie wydanie z lat 80. rozważań na pograniczu etyki i nauk przyrodniczych, które traktuję jak książkę historyczną.
Do tego należy dołożyć audiobooki, których słucham w zależności od rodzaju zajęć domowych. Aktualnie: "Jądro ciemności", Chmielewska, Harry Potter, Adam Szustak i "W Dolinie Muminków".
W wannie czytam zawsze jakieś krótkie opowiadania, a gdy kryzys napada mnie ze wszystkich stron, oglądam książki z obrazkami. Mogą to być np. "Rasy psów", albo album Larsa Jonssona, a nawet "Przewodnik ilustrowany - pogoda", z którego usiłuję się nauczyć nazw chmur (samo usiłowanie jest tak przyjemne, że nie spodziewam się szybkiego efektu...).
Wciskam gdzieś w środek to, co poleca mi mama, która czyta naprawdę sporo (sama wybieram dla niej książki w bibliotece i czekam na jej opinię, czy warto...). Słucham też pilnie, co polecają znajomi i podłączam się ich wyborów. Zwykle nie żałuję (dzięki, teatralna!)
No i jeszcze książki, które są mi potrzebne do pracy, ale tego nie uważam za czytanie.
I jak to wszystko wyjaśnić komuś, kto czyta jedną książkę rocznie, podczas wakacji, i to tylko wtedy, gdy jest ona bestsellerem empiku? A ma nadzieję, że ja polecę "coś fajnego"?

Jak to dobrze, że mnie nikt nie pyta, co polecam :P spokój i radość z grudnia.
OdpowiedzUsuńA co polecasz? ;-)
UsuńWiesz, ja w poezji robię, ale chętnie sięgam po książki Margaret Atwood, Magdaleny Tulli, wracam do Anaïs Nin, do Myśliwskiego, Bukowskiego po angielsku, bo jednak inaczej się czyta, pochłaniam powieści Davida Mitchella, mieszkamy po sąsiedzku i czasami rozmawiamy o książkach, na szczęście świetnie pisze, więc nie jest to katorga. Przede mną antologia opowiadań współczesnych z FORMY i mam nadzieję, że odkryję w tej antologii coś świeżego, co mnie zainspiruje.
Usuńo kurde niezła jesteś. Ja nie mogę kilku równocześnie bo potem nie kapuję czemu w romantycznej powieści ktoś podciął gardło narzeczonej głównego bohatera. No ale jak się czyta na raz kryminał i romans to się potem pierniczy. Czytam jedną tylko i od 2 lat zrobiłam sobie zakładkę na blogu co przeczytałam żebym nie wróciła do tego zapomniawszy tytułu. Wychodzi mi, że przerabiam 30 książek rocznie. Dupy nie urywa ale zawsze to lepiej niż 1 na wakacjach (gdzie notabene na to czasu nie mam :D)
OdpowiedzUsuńByć może mogę jednocześnie czytać kilka książek, bo nie zwracam aż tak wielkiej uwagi na treść. Nie przeszkadza mi, że nie pamiętam, komu upadła srebrna łyżeczka przy stole. Wolę opis, jak spadała ;-)
Usuńo nieeee to ja te opisy zawsze pomijam bo umieram z nudów pamiętam, że jak pominęłam opisy przyrody w Panu Tadeuszu to całkiem mi wyszła cieniutka nowelka z tej lektury :D
UsuńKiedys tez tak mialam, ale teraz mi sie robi jak Polly - myle watki i nie wiem o co chodzi. Moge tylko 1 na raz.
OdpowiedzUsuńA jak sie ktos pyta o polecanie, to po prostu mów o tym, co aktualnie masz na tapecie, i tyle. Albo tytul, który akurat pamietasz - bo ja z reguly nie pamietam i to wlasnie dlatego nie potrafie polecac ksiazek :)))
Na przyklad o kwantach tez czytalam teraz jakas, swietna byla - ale i autor, i tytul ulotnili sie jeszcze w trakcie lektury...
Naturalnie, że też nie pamiętam autorów.
UsuńZresztą i tak, jak uważa większość dzieci, wszyscy autorzy już dawno umarli, to po co ich pamiętać? ;-)
ooo kurcze to ja czytuję zdecydowanie samych żyjących :D niektórzy nawet są w moim wieku :D
Usuńachacha ha ha SIOSTRO )))
OdpowiedzUsuńmam tak samo, identycznie, dokładnie, no może tylko w wannie staram się nie czytać.
Aktualnie na tapecie pierwsza książka Miłoszewskiego Domofon, pewnie czytałaś, ja tego Miłoszewskiego bardzo lubię, nie tylko za książki )
ale go czytam trochę od dupy strony )))
Poza tym zastanawiam się nad Rdzą Małeckiego...bo wydaje mi się, po Trójkowych odgłosach, nieco okrutna i mam podobnie jak przy Malowanym ptaku Kosińskiego.
i ściskam już prawie świątecznie ) dziękując za wzajemnie wzajemnie Kalina
oraz odkryłam przepięknie wydawane książki dla dzieci - Pinokio, Piękna i Bestia, Alicja w krainie czarów... w moim nowym poście zdjęcia wydania Odyseusza)) ilustracje palce lizać.
cmok
"Malowanego ptaka drugi raz nie czytałam". Za pierwszym dostatecznie silnie go nie zrozumiałam i nie podeszłam drugi raz.
UsuńMama odradziła mi "Domofon", więc nie przeczytałam.
Natomiast zastygłam, słuchając jak Ferency czyta "Jądro ciemności". Sama tego nigdy nie czytałam i spodziewałam się zupełnie innych emocji. Myślałam, że to będzie "Stary człowiek i morze", a tymczasem to wwiercanie się w duszę bez znieczulenia. Czuję, że wpadłam po uszy.
Oooo właśnie, wróciłam do 'Jądra ciemności', bo w młodości, byłam w innej bajce, kiedy czytałam.
UsuńWłaśnie, do wielu książek czytanych w młodości chciałabym wrócić, aby sprawdzić, jakbym odebrała je teraz. Problem w tym, że nie nadążam z czytaniem tych, które chciałabym przeczytać pierwszy raz, a stos na szafce nocnej rośnie. "Malowanego ptaka" czytałam dawno temu i jednak czuję, że nie chcę do niego wracać.
UsuńCzytam zazwyczaj jedną książkę na raz, może dlatego, że najbardziej lubię takie, od których nie można się oderwać, nawet kosztem zarwanej nocy. Tylko coraz trudniej mi takie znaleźć.
PS. David Mitchell - zazdraszczam.