Shit! Cholera! Jasna pogoda!
![]() |
| tumblr |
No dlaczego, ach dlaczego wczoraj, zdejmując moją ulubioną białą koszulę z suszarki uznałam, że powinnam wyciąć z niej metkę? No co mi ten kawałek papiero-tkaniny przeszkadzał, się pytam? No co?
I teraz nie mam metki, mam za to dziurę w koszuli w kształcie podłużnego przecięcia... Trochę kształtem przypomina Kanał Panamski, a trochę Rów Mariański...
Shit, cholera, jasna pogoda!

szczerze sie przyznam, ze ja zawsze wycinam od razu po zakupie. Mi przeszkadza kazda metka w okolicach szyi. Sciubie nozyczkami do paznokci nitka po nitce, zeby Rowu Marianskiego nmie bylo, ale MUSZE wyrwac chwasta.
OdpowiedzUsuńA Tobie wczesniej nie przeszkadzala, i teraz nagle zaczela?
Też wycinam. Prawie zawsze. Ta metka się zachowała (albo odrosła...). I nie znoszę tych wszystkich papierów, wiszących mi pod pachą, na pośladkach albo na plecach i nie rozumiem, dlaczego są coraz większe. Ale naturalnie nie mogę swojej wściekłości na własną głupotę przelewać na wszystkich producentów odzieży, chociaż gdzieś w głębi duszy chciałabym, żeby ta dziura była ich winą... ;-)
UsuńOdrosła! Tak, na pewno odrosła, bestia złośliwa.
UsuńNo, nieraz to są wręcz całe broszurki, mini książeczki, pół biedy jak z miękkiej tkaniny, ale właśnie ten papier kłujący rogami w miękkie to jest katastrofa!
Kiedyś na plaży widziałam młodą dziewczynę, której z majtek, na wysokości lędźwi wystawała karteczka długa jak papier toaletowy... Nie był to jednak papier... ;-)
UsuńObszyc lamówką i doszyc guziczek. Krawcowa będzie wiedziała ;-)
OdpowiedzUsuńTo była metka z boku. Pod pachą. Ta, która ma zwykle rozmiary obrusu i zawiera niezbędne dla życia każdej Kaliny informacje o tym, jak prać... ;-)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCerowanie artystyczne i wyszyj białą nitką w tych okolicach jakieś esy-floresy. Nie dość, że dziura zniknie, to jeszcze wszyscy będą ozdóbstwa zazdrościć - bo przecież tak miało być firmowo, no nie?
OdpowiedzUsuńMoże naszyję w tym miejscu coś wyciętego z innej koszuli... To jest myśl!
UsuńEeeee.... może niedokładnie to miałam na myśli ale ok. 2w1 też jest jakimś rozwiązaniem ;)
UsuńJak z boku i pod pachą, to zeszyć na okrętkę i luz. Tylko od środka najlepiej. W czasie wizyt oficjalnych nie wymachiwać ręką, pod którą była metka.
OdpowiedzUsuńO.prosta męska rada
UsuńDopisek - pewnie będzie najskuteczniejsza.
UsuńCzyli nie machać lewą? Albo prawą... Raczej lewą... Chyba jednak...
UsuńHm...
Wcale nie będę machać i już!
Dziury sa modne, uzywac i udawac, ze tak powinno byc, dla niepoznaki wyciac jeszcze kilka dziur przypdkowo gdzies tam.
OdpowiedzUsuńWycinam wszystkie metki, bo mnie drapia, powoduja swedzenie, laskocza, slowem sa mocno upierdliwe wiec wycinam.
Widziałam nawet w sklepie swetry z dziurami, wyglądające jak mój sweter z czasów, gdy bawiłam się w chowanego w tych kolczastych krzakach przy płocie... Mama jakoś nie pochwaliła mnie za nie.
UsuńMetki się nie wycina, tylko wypruwa - rozpruć szew, usnąć metkę, zaszyć w te same dziurki po rozpruciu i śladu nie ma. To zdarzenie miało miejsce po to, żebyś się tego nauczyła :D
OdpowiedzUsuńStrasznie ciężko będzie mi się do tej rady zastosować... 😉
UsuńA ja obcinam kawałek metki a potem wyciągam koteczku - najpierw te równoległe do szwa, a potem prostopadłe. Nawet po jednej. Ale skubię cierpliwie, aż wydłubię wszystko. W tej kwestii jestem tak samo cierpliwa jak zawzięta.��
OdpowiedzUsuńIle nitkogodzin zajmuje Ci jedna metka? 😉
Usuńkurde zawsze wycinam bo mnie żrą ale nigdy se nie zrobiłam dziury ... zdolnaś niesłychanie :D
OdpowiedzUsuńNie mów "nigdy"! Też uważałam, że nigdy nie będę blondynką 😉
UsuńMasz punkty ujemne za niesprawność manualną :*
OdpowiedzUsuńAle tylko trochę ujemne, dobrze?
Usuńjasne :* teraz dziury w modzie :D
Usuń