Żadne kosmetyczki, nowe ciuchy, masaże!
Tylko kulki!
![]() |
| wikipedia |
Wydatek ten spowodował, że przed południem na mój balkon przylatują całe bandy rozwydrzonych modrych sikorek, całe pochody arystokratycznych bogatek, pojedyncze zawstydzone sójki i samotne aroganckie sroki.
Patrzenie na nie daje mi tyle szczęścia, że nawet nie chce mi się spać.
Pewną niesprawiedliwością jest to, że ptaki przylatują wyłącznie przed południem i nikt inny ich nie widzi. Tylko ja.
A może to właśnie jest sprawiedliwe...?
Tak.
Mam prywatną armię ptactwa balkonowego. Jeśli będą kręcić film "Pan Tadeusz osiemdziesiąt lat później", to zgłoszę się na casting do roli Zosi :-)
PS. Kulki mają dwie wady:
1. niewiarygodnie szybko znikają
2. okruszki z kulek i to, co z nich powstaje po przejściu przez przewód pokarmowy ptaków lądują
na tarasie sąsiadów z parteru.
Pierwszy problem jakoś przeżyję. Drugi jest problemem sąsiadów z parteru, a nie moim. Nie muszę w końcu rozwiązywać problemów wszystkich sąsiadów... ;-)

A ja się czaję na karmę z Aldiego - od soboty. Niestety siedzę w domu i nie wybieram się do sklepu, ale może poproszę mamę żeby nakupiła mi tych kulek...
OdpowiedzUsuńTaki widok to raj dla oczu i balsam na serce :-))
Balsam. To dobre słowo :-)
UsuńOh, wspaniałe! A jaki wspaniały widok by miały nasze koty.... ;-). Już widzę te ich wytrzeszczone oczy, drgające brody i pomiałkiwania...
OdpowiedzUsuńMam taką samą minę, gdy patrzę na sikorki. Tylko bez konsumpcyjnych inklinacji ;-)
UsuńNie wiem, doprawdy, nie wiem...jakimi grząskimi dróżkami podążają moje myśli...ale pierwsze skojarzenie nie odnosiło się do ptaków. A przynajmniej nie tych z piórkami. Chyba skończę, bo się pogrążę. Kulki powiadasz...jesienią czuję najbardziej zew natury, chyba:-)
OdpowiedzUsuńwPieprzu! Przywołuję Cię do porządku!
UsuńAlbo nie! Właśnie Cię nie przywołuję! Natychmiast musisz coś konstruktywnego zrobić z tymi skojarzeniami! Konstruktywnego, powiadam! ;-)
o nie !!! jestem zdecydowanym przeciwnikiem dokarmiania ptaków na balkonach !!! :P
OdpowiedzUsuńMieszkasz na najniższym piętrze w bloku? ;-)
Usuńnie ale mam jeszcze nas sobą 3 piętra :)
UsuńRacja Polly - chyba, że karmnik jest ustawiony na parapecie balkonu, ale nie na balustradzie. Zgadzam się z tobą. Nie śmiećmy sąsiadom. ;)
Usuńgeneralnie nie mam nic do dokarmiania sikorek słoninką (w karmniku rzecz jasna) ale w blokowisku sikorek raczej nie mamy a do dokarmiania za to przylatują wszelkie wróble i gołębie których dokarmiać nie należy bo same sobie radzą. Gołębie kupy są tak toksyczne, że zżerają mi rokrocznie farbę z parapetu że o szorowaniu kafelek na podłodze nie wspomnę ... ohyda! ja bym za to mandaty dawała
UsuńBTW: ostatnio nam w pracy takie ulotki poprzynosili na temat tego jakie choroby i zarazki przenoszą gołębie bo też mamy tam amatorki dokarmiania gołębi i potem sprzątaczki się wściekają bo muszą te fekalia szorować ...
Ja w pewną niedzielę rano, żeby zdążyć przed ludźmi (tak sobie pomyślałam, że owego dnia rano to ludziska dłużej śpią i zdążę przed nimi do sklepu) a więc w niedzielę rano pojechałyśmy z córką kupić karmnik. I tu od razu śpieszę z wyjaśnieniem. Uparcie mówiłam KARMIK aż w końcu poradziłam się mądrzejszych ode mnie i otrzymałam następującą odpowiedź. W języku polskim wiele rzeczowników tworzy się przez dodanie końcówki -nik np. grzejnik, palnik, czajnik - a więc moi drodzy KARMNIK. Postawiłam go na parapecie mojego balkonu, więc nie przeszkadza mieszkającym niżej (g woli ścisłości niżej mieszkam też ja, bo to dom jest, nie blok) Nie mogłam ustawić go na parterze bo są tu koty. Na razie okupują go wyłącznie wróble, ale łudzę się, że inne ptaszyny też zajrzą. Balsam dla oczu - zgadzam się.
OdpowiedzUsuńA do nas bardzo skromnie przylatują wróble. Masz inną karmę (w każdym znaczeniu...) ;-)
UsuńJak niewiele człowiekowi potrzeba do szczęścia :) a jak miło!
OdpowiedzUsuńDokładnie!
Usuńpędzę kupić, bo się sprawdziły w zeszłym roku i rzeczywiście też zauwazylam, że ptactwo lepsze od telewizora )
OdpowiedzUsuńA ja sypię ziarno, więc przylatują normalne, szare wróble, wróbelki moje kochane, my precious. Mam misję. Bo wróbelków coraz mniej.
OdpowiedzUsuńTo znaczy, że ziarno lubią tylko wróble? Bo ja mam wróble a karmię ziarnem, które kupiłam w sklepie zoologicznym. A to ziarno to wygląda bardzo smakowicie: słonecznik, kukurydza i jakieś tam różniste zboża.
UsuńVenus: Wróble lubią ziarno, sikorki wolą tłuszczyk.
UsuńOve: wróbli jest rzeczywiście bardzo mało. Jesteś pewny, że nie mylisz ich z mazurkami? Do karmników częściej niż wróble przylatują mazurki, które różnią się od wróbli nienachalnie ;-)
Super artykuł. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń