niedziela, 5 listopada 2017

milimetrach

- Telefoniczne zgłoszenie szkody komunikacyjnej będzie trwało około 10 minut. Czy jest pani gotowa?
- Tak.
- Jakiego formatu jest uszkodzenie w pani samochodzie, określając formatami papieru, np: A4, B5, C3, A2?
- Żadnego. Uszkodzenie w moim samochodzie jest formatu zderzaka od ciężarówki.
123rf
- Rozumiem. Przejdźmy do kolejnego pytania: Jeśli nie może pani określić wielkości uszkodzenia formatami papieru, proszę podać średnicę uszkodzenia.
- Ono nie ma średnicy, bo jest podłużne. Bardzo podłużne. Od początku przednich drzwi do końca tylnych.
- Rozumiem. Zadaję kolejne pytanie: Jaka jest głębokość uszkodzenia, podając w milimetrach?
- Yyyy... Czy mogę przekazać słuchawkę mężowi? On się lepiej zna na milimetrach.
- Bardzo proszę.

- Dzień dobry panu. Proszę podać wysokość, na której doszło do uszkodzenia samochodu pani Kaliny.
- Wie pan, to było w Warszawie. Nie wiem, na jakiej wysokości. To jest chyba nizina. Musiałbym sprawdzić na mapie, jaka to wysokość.
- Rozumiem. Chodzi mi o wysokość uszkodzenia od dołu pojazdu, a nie o wysokość nad poziomem morza.. W milimetrach
- Licząc z kołami czy bez?
- Z kołami.
- To nie wiem.
- A licząc bez kół?
- Też nie wiem.
- Rozumiem. Czy może pan podać głębokość wgniecenia w milimetrach?
- Czy to ma jakieś znaczenie dla dalszego rozliczenia szkody?
- Nie. Informacje i tak zostaną zweryfikowane przez rzeczoznawcę i obecnie mają tylko charakter orientacyjny.
- O, to mogę podać wszystkie dane. Uszkodzenie ma format A3, średnicę 78 cm, głębokość wgniecenia wynosi 73 mm, a wgniecenie znajduje się na wysokości 585 mm od ziemi. Proszę chwileczkę poczekać.
na boku:
- Kalinko, chcesz mieć wgniecenia raczej wyżej czy raczej niżej?
- Raczej wyżej poproszę.

- Halo? Chciałbym zmienić z 585 mm na 592.
- Bardzo dziękuję za informację.

- No i widzisz, Kalinko? Tak się rozmawia przez telefon!

27 komentarzy:

  1. to prawdziwa sytuacja ??? nie do wiary lepiej żebym nie miała stłuczki ani zdrapki :/

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślałam, że mam trudno na infolinii Netii (tfu!).
    Ale swoją drogą pęckłam ze śmiechu i jestem całkiem pęcknięta :)
    Panu Mężu pogratuluj refleksu i pomysłowości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notuję w notesiku pod literką "N": Netia - nie dzwonić...
      ;-)

      Usuń
  3. Ha!Odnajduję tu pewne podobieństwa z infolinią Orange. Nie będę podawała przykładów, bo nie lubię się nakręcać. Zostaje nam się tylko pośmiać:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, notuję w notesiku po raz drugi, tym razem pod literką "O" - Orange - nie dzwonić.
      ;-)

      Usuń
  4. Jaka wiara w ludzkość, że ludzkość zna formaty papieru! Szok i niedowierzanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I że potrafi te formaty w myślach odwracać, żeby dopasować do dziury w samochodzie...

      Usuń
    2. To samo od razu pomyslalam :))) Kto zna format C3?!

      Usuń
    3. No może to nie był format C3...
      A nie ma takiego? Znam tylko A4, przy każdym innym dostaję dreszczy. Muszę prowadzić wewnętrzny monolog detektywistyczny, w stylu: A4 to kartka do drukarki, formaty się zmniejszają a liczby rosną, czyli A5 to kartka z zeszytu... itd itp... Bardzo męczące... ;-)

      Usuń
    4. I jeszcze chciałam dodać, że pewna znana ilustratorka w swobodnej rozmowie przy kawie zdradziła mi w sekrecie (więc nikomu nie powtarzam!), że jeździ tylko do tych centrów handlowych, w których parkingi nazywane są formatami papieru, czyli np A1, A2, A3, B1, B2, B3, bo jest w stanie zapamiętać wyłącznie rozmiar papieru i dzięki temu odnaleźć zaparkowany samochód. Żadne tam: poziom jelonka, strefa żółta, parking Plastusia.
      Do dziś nie mogę się pozbierać, że można tak po prostu zapamiętać te A5, B3... Bez zapisywania w notatkach telefonu naturalnie, albo bez robienia zdjęcia tabliczkom informacyjnym... Ja tylko jelonkami i kolorami trafiam do celu, jeśli akurat nie mam telefonu przy sobie... ;-)

      Usuń
    5. Jest, jest :)) Jest A, B i C, ale konia z rzedem temu, kto zna wymiary na pamiec. Ja tylko A4 i A5, chociaz od lat w tym "siedze".
      A kolezance sie nie dziwie, ja po prostu (szczególnie na urlopie w obcych miastach) robie zdjecie ze znakiem swojej strefy parkingowej, kto by tam pamietal Plastusia na zóltym jelonku..

      Usuń
  5. Jedyne co mi przychodzi do glowy to: JA PIERDOLE !!!!
    Wybacz Kalino, ale poza tymi dwoma slowami wszystko mi z mozgu ucieklo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie mogłam pierdolić, bo by mi kasy za naprawę samochodu nie zwrócili :-)

      Usuń
  6. dane orientacyjne w milimetrach... łzy wyciska ze śmiechu.
    w szkołach powinni uczyć trudnej sztuki konwersacji telefonicznej z automatem i "przedstawicielem operatora" z Biura Obsługi Klienta... mąż miałby zatrudnienie gwarantowane bo opis przecudnej urody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż po tej rozmowie przez dłuższą chwilę dochodził do siebie, bo odszedł bardzo daleko. Tak daleko, że aż się zdziwiłam, że go grawitacja jeszvze trzymała...😉

      Usuń
    2. Jakby jeszcze raz zadzwonili, to od razu przywiaz meza sznurkiem do jakiegos ciezkiego mebla! Tak na wszelki wypadek.

      Usuń
    3. Masz rację. Przywiążę go do... yyyy... do... do krzesła przy stole kuchennym. Kablem do ładowania telefonu go przywiążę, na wszelki wypadek, gdyby przy tym siadła bateria po kilku godzinach rozmowy...

      Usuń
  7. A może po prostu tam minuta połączenia kosztuje 6 zł plus VAT? Kwoty odszkodowania ubezpieczycielowi to nie zwróci, ale zawsze trochę poprawi wynik finansowy na koniec roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowiedziałam się właśnie, że znajomi poszli do blacharza naprawić samochód. Blacharz wycenił naprawę na 1500 zł. Znajomi uznali, że wolą skorzystać ze swojej polisy AC. Zgłosili w firmie ubezpieczeniowej szkodę i upoważnili tego właśnie blacharza do odbioru odszkodowania (tzw naprawa bezgotówkowa). Ten sam blacharz dla firmy ubezpieczeniowej wycenił tę samą naprawę na 2500 zł. Dostał odszkodowanie.

      Tato!? Jesteś tam?! Dlaczego nie posłałeś mnie do zawodówki samochodowej, zamiast do liceum i na studia??

      Usuń
    2. mieliśmy kiedyś to samo ... mechanik zaproponował że się tym zajmie przez ubezpieczalnię i jak policzył szkodę to za sumę z odszkodowania zrobił nam w cenie remont połowy samochodu z wymianą zderzaka włącznie ...

      Usuń
    3. O, może to szkoda, że nie skorzystałam. Przydałoby mi się wymienienie mojego fotela, bo czasem skrzypi ;-)

      Usuń
  8. achachacha ))) mnie o takie gupoty nie pytano

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest tylko fragment rozmowy. Najbardziej rozbawiło mnie chyba trzecie pytanie, dotyczące modelu mojego samochodu. No w życiu nie podejrzewałam, że mój samochód ma tyle liter i numerów w nazwie! Zatkało mnie!
      Brzmiało to mniej więcej: "Czy pani samochód to (tu marka), model WC5 ADHD4 RH+ ZX?"
      Czy ktoś, kto nazywa te modele, typy, podgatunki i subpopulacje ma olej w głowie, czy tylko w silniku? ;-)

      Usuń
  9. Raju... 10 min? w milimetrach to mogłaś podać :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawie to zostało opisane. Będę tu zaglądać.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":