 |
| choZoba.pl |
- Byłyśmy na kawie. Mały stoliczek, dwie spore kawy oraz pół godziny przeznaczone na konsumpcję i pogawędkę o życiu. Już w trzeciej minucie oparłam się o stolik i wylałam zawartość obu filiżanek na stół. Szybkość zniknięcia kawy z filiżanek wpłynęła niekorzystnie na długość pogawędki. Wróciłam do domu po dwóch godzinach... Następnym razem zamówię od razu dwie puste filiżanki. Po co płacić za patrzenie na brudne naczynie po kawie?!
Pewnie, na brudne naczynia to sobie moge popatrzec za darmo we wlasnej kuchni:))
OdpowiedzUsuńAle ze nie dali nastepnej kawy juz za darmo to troche nie teges. W Ameryce daliby nastepna kawe w tekturowym kubku z ostrzezeniem "uwaga gorace! uwaga plynne! uwaga moze sie wylac!"
Nikt mnie nie ostrzegł, że jak przechylę stół to się wszystko wyleje... Nikt nie pomyślał o podstawowych sprawach... 😉
UsuńNie kupiłaś drugiej?
OdpowiedzUsuńO, teraz czytam to, co napisała Star i miałam to poruszyć - powinni dać Ci nową kawę.
Ale ja się domyślam, że wypiłaś ze spodeczka?
Przelałam ze spodeczka do foliowego woreczka. Będę miała na jutro :-)
UsuńI brawo! Możesz sobie aplikować jako kroplówkę, zobacz jaka oszczędność.
UsuńWystarczy do kwietnia! Szkoci mogą się ode mnie uczyć oszczędności! 😉
Usuńja miałam kiedyś lepszy numer. Przyniosłam na śniadanie serek wiejski ten z granulkami i oczywiście otworzyłam go do siebie tak, że cała woda wylała mi się na spodnie. Od 7.00 zaczynam pracę a o 7.15 już gnałam do domu się przebrać :D
OdpowiedzUsuńzapomniałam dodać, że gnałam autobusem :D
UsuńKiedyś gwałtownie zahamowałam gdy mój mąż na siedzeniu obok pił jogurt... Jogurt objął swym zasięgiem całego męża... 😉
UsuńOdpowiedzią na Twe problemy będzie dziecięcy kubeczek z pokrywką. Wlewasz kawę i możesz fikać do woli.
OdpowiedzUsuńPowinni mi od razu wlać do takiego... Chyba mają szkolenie z rozpoznawania temperamentu klientów i wiedzą, że jak Kalina wchodzi do kawiarni, to trzeba zwiększyć czujność ;-)
Usuńo matko... siostro w działaniu )))) ale fakt w kraju w ktorym mieszkasz powinni podać Ci nową kawę ....
OdpowiedzUsuńTeż tak obficie machasz? Jeśli się kiedyś spotkamy, pójdziemy na łąkę, dobrze? Żadnej porcelany w najbliższym otoczeniu :-)
UsuńJa się nie oblewam, ale z przyjemnością oblewam innych. Należę bowiem, do klanu niedokręcaczy. Nie dokręcam musztardy, ogórków, syropów, ketchupu...i pewnie już tak zostanie. A kawę piję bardzo nieelegancko, w ilościach hurtowych. (żeby mnie przytrzymać przy stoliku należy nalać mi wina, lub innego napoju wyskokowego, nawet naparstek będę opróżniała godzinami).
OdpowiedzUsuńNawet jedzac jablko potrafie sie oblac.
UsuńMój mąż uważa, że też jestem niedokręcaczem... Ale to są tylko pomówienia 😉
UsuńMoje dziecko jest niedokręcaczem.
UsuńStrasznie to jest denerwujace dla mnie jako dokręcacza. STARANNEGO dokręcacza. Bo ja zawsze zakrecam do oporu, inaczej boje sie, ze sie wyleje. (Chociaz nie wiem JAK mialby sie wylac sok stojacy na póleczce w drzwiach lodówki. Ale i tak dokrecam)
O, nie obwiniaj dziecka. Każde dziecko ma niedokręcalność wpisaną w umowę o byciu dzieckiem!
UsuńNiektórzy nigdy z tego nie wyrastają, to prawda, ale wtedy należy się związać z jakimś dokręcaczem i to zapobiega największym kataklizmom ;-)
A mnie ten twoj mem zainspirowal o tak o:
OdpowiedzUsuńNapij sie wina/whisky/ popraw prosecco...
Nadal bedziesz czuc sie chujowo.
Ale przynajmniej bedziesz wiedziala dlaczego.
Amen
Słuszna poezja! Słuszna 😉
Usuń