- Postanowiłam zrobić gołąbki. Prawdziwe, pyszne, takie jak robiła mama. Przepis wyciągnęłam z bezmiaru Internetu i zakupiłam niezbędne produkty. Niestety, nie spojrzałam na proporcje i przygotowałam tyle farszu, że w trakcie produkcji kapuścianych zawiniątek musiałam pojechać po jeszcze jedną kapustę.
 |
| muka.pl |
Efektem moich gołąbkowych poczynań stały się cztery wielkie gary wypchane gołąbkami.
Pytanie: Czy gołąbki mogą się kiedyś znudzić?
Odpowiedź: Nie po czterech garnkach... To stanowczo za mało...
nie znoszę gołąbków ...
OdpowiedzUsuńGłodowałabyś u mnie w sobotę i niedzielę ;-)
UsuńNie znoszę wszystkiego co ma związek z kapustą...ale gar farszu wtrząchnę bez problemu:-)
OdpowiedzUsuńto ja się dopisuję do farszu. Obrócimy prędko szukaj kogoś na kapustę :D
UsuńByłam nieprecyzyjna - surową główkę obrócę w dwa, trzy dni. Jeśli dorwę tę kapustę przed ugotowaniem to zaklepuję! Ugotowaną można nasączyć jakimś fajnym maceratem i obłożyć ciało.Lubię kosmetykę naturalną:-)
Usuńja biorę farsz Ty kapustę i pozamiatane
UsuńDeal:-) i puste gary!
UsuńZ golabkow to wlasnie kapusta mi zawsze najbardziej smakuje
UsuńNie dogodzisz... No nie dogodzisz... Człowiek spędza w kuchni kilka godzin, a tu jeszcze jakieś wybrzydzanie. 😉😉
Usuńale jakie wybrzydzanie przecież ładnie podzieliliśmy kto co bierze i wszyscy są zadowoleni a Ty nie musisz jeść ich cały tydzień :D
UsuńNie muszę! Chcę! 😀
UsuńDobre gołąbki nie są złe, ale kopytka lepsze. Z kapustą...
OdpowiedzUsuńKopytka, zwane w niektórych kręgach szagówkami, też lubię...
UsuńJa zawsze robie ogromniasty gar golabkow albo i dwa, bo jak juz sie pieprzyc z taka robota to niech bedzie warto. A potem zamrazam i jest na czas kiedy nie chce mi sie gotowac. Wlasnie dzis byl taki dzien, bo prawie caly dzien spedzilam u doktorow. Rano wyjelam porcje (cztery golabki) z zamrazarki, jak juz bylam blisko domu to Wspanialy podgrzal i obiad z glowy. A nawet na dwa dni, bo ani on ani ja nie zjemy wiecej niz jeden golabek na twarz:)))
OdpowiedzUsuńJeden?! Stardust, po jednym to ja dopiero zaczynam się zachwycać... 😉
UsuńKalino, my starzy oboje:))) Jak bys zobaczyla ile jemy to bys pekla ze smiechu i tak dobrze, ze nie dzielimy tego golabka na pol;))
UsuńO, to jesteś idealnym gościem! Powąchasz posiłek i już jesteś najedzona!
UsuńJeeeej, golabki!! Ja sie odwazylam tylko 2 razy, za duzo roboty jak dla mnie. Ale uwielbiam.
OdpowiedzUsuńA fars, to chyba mozna tez zamrozic i miec na pózniej, nie?
O zamrożonym farszu nawet nie pisałam, bo mi wstyd... Będzie go na kolejne gołąbki... Chyba się zatrudmię jako kucharka w wojsku 😉
Usuń:)))
UsuńJa tak mam z curry. Jak narobie to oooohoho, dla legionów.
I tez potem zamrazam ;)
gołąbki z farszem warzywnym, kaszą to mogę jeść dzień w dzień )))tylko mi dieta nie pozwala... buuuu
OdpowiedzUsuńZmienić dietę! Każda dobra dieta musi od czasu do czasu zawierać coś tak pysznego jak gołąbki!
UsuńGołąbki MUSZĄ występować w dużych stadach.
OdpowiedzUsuńO, i to jest glos rozsadku.
UsuńKluczowa jest definicja słowa "dużych"... 😉
UsuńOj,uwielbiam gołąbki i zawsze robię dla pułku z własciwą proporcją :)To jedno z dań,które nie jest w stanie się znudzić.Raz sosik pomidorowy,raz grzybowy.Mus tylko tradycyjne z ryżem i z mięsem,z kaszą grożą uduszeniem:(zrobiłam raz na tym finito.I jeszcze łazanki,też pułkowo:)Własciwie wszystkie dania z kapustą bardzo lubię,kapuściana ze mnie dziołcha (nie mylić z głową:):) )Gołabki number one Martyna
OdpowiedzUsuńRobię gar gołąbków mięsnych i gar bezmięsnych
OdpowiedzUsuńtaki żywot. U nas się nie nudzą. Nadwyżki zamrażam.