wtorek, 5 września 2017

garach

- Postanowiłam zrobić gołąbki. Prawdziwe, pyszne, takie jak robiła mama. Przepis wyciągnęłam z bezmiaru Internetu i zakupiłam niezbędne produkty. Niestety, nie spojrzałam na proporcje i przygotowałam tyle farszu, że w trakcie produkcji kapuścianych zawiniątek musiałam pojechać po jeszcze jedną kapustę.
muka.pl
Efektem moich gołąbkowych poczynań stały się cztery wielkie gary wypchane gołąbkami.

Pytanie: Czy gołąbki mogą się kiedyś znudzić?
Odpowiedź: Nie po czterech garnkach... To stanowczo za mało...


27 komentarzy:

  1. nie znoszę gołąbków ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głodowałabyś u mnie w sobotę i niedzielę ;-)

      Usuń
  2. Nie znoszę wszystkiego co ma związek z kapustą...ale gar farszu wtrząchnę bez problemu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja się dopisuję do farszu. Obrócimy prędko szukaj kogoś na kapustę :D

      Usuń
    2. Byłam nieprecyzyjna - surową główkę obrócę w dwa, trzy dni. Jeśli dorwę tę kapustę przed ugotowaniem to zaklepuję! Ugotowaną można nasączyć jakimś fajnym maceratem i obłożyć ciało.Lubię kosmetykę naturalną:-)

      Usuń
    3. ja biorę farsz Ty kapustę i pozamiatane

      Usuń
    4. Z golabkow to wlasnie kapusta mi zawsze najbardziej smakuje

      Usuń
    5. Nie dogodzisz... No nie dogodzisz... Człowiek spędza w kuchni kilka godzin, a tu jeszcze jakieś wybrzydzanie. 😉😉

      Usuń
    6. ale jakie wybrzydzanie przecież ładnie podzieliliśmy kto co bierze i wszyscy są zadowoleni a Ty nie musisz jeść ich cały tydzień :D

      Usuń
    7. Nie muszę! Chcę! 😀

      Usuń
  3. Dobre gołąbki nie są złe, ale kopytka lepsze. Z kapustą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kopytka, zwane w niektórych kręgach szagówkami, też lubię...

      Usuń
  4. Ja zawsze robie ogromniasty gar golabkow albo i dwa, bo jak juz sie pieprzyc z taka robota to niech bedzie warto. A potem zamrazam i jest na czas kiedy nie chce mi sie gotowac. Wlasnie dzis byl taki dzien, bo prawie caly dzien spedzilam u doktorow. Rano wyjelam porcje (cztery golabki) z zamrazarki, jak juz bylam blisko domu to Wspanialy podgrzal i obiad z glowy. A nawet na dwa dni, bo ani on ani ja nie zjemy wiecej niz jeden golabek na twarz:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden?! Stardust, po jednym to ja dopiero zaczynam się zachwycać... 😉

      Usuń
    2. Kalino, my starzy oboje:))) Jak bys zobaczyla ile jemy to bys pekla ze smiechu i tak dobrze, ze nie dzielimy tego golabka na pol;))

      Usuń
    3. O, to jesteś idealnym gościem! Powąchasz posiłek i już jesteś najedzona!

      Usuń
  5. Jeeeej, golabki!! Ja sie odwazylam tylko 2 razy, za duzo roboty jak dla mnie. Ale uwielbiam.
    A fars, to chyba mozna tez zamrozic i miec na pózniej, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O zamrożonym farszu nawet nie pisałam, bo mi wstyd... Będzie go na kolejne gołąbki... Chyba się zatrudmię jako kucharka w wojsku 😉

      Usuń
    2. :)))
      Ja tak mam z curry. Jak narobie to oooohoho, dla legionów.
      I tez potem zamrazam ;)

      Usuń
  6. gołąbki z farszem warzywnym, kaszą to mogę jeść dzień w dzień )))tylko mi dieta nie pozwala... buuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmienić dietę! Każda dobra dieta musi od czasu do czasu zawierać coś tak pysznego jak gołąbki!

      Usuń
  7. Gołąbki MUSZĄ występować w dużych stadach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj,uwielbiam gołąbki i zawsze robię dla pułku z własciwą proporcją :)To jedno z dań,które nie jest w stanie się znudzić.Raz sosik pomidorowy,raz grzybowy.Mus tylko tradycyjne z ryżem i z mięsem,z kaszą grożą uduszeniem:(zrobiłam raz na tym finito.I jeszcze łazanki,też pułkowo:)Własciwie wszystkie dania z kapustą bardzo lubię,kapuściana ze mnie dziołcha (nie mylić z głową:):) )Gołabki number one Martyna

    OdpowiedzUsuń
  9. Robię gar gołąbków mięsnych i gar bezmięsnych

    taki żywot. U nas się nie nudzą. Nadwyżki zamrażam.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":