- Jak sobie radzisz?
- Nie radzę sobie.
- No właśnie widzę, że nawet wyglądasz fatalnie.
- To bardzo miłe z Twojej strony. Przypomniałaś mi, że aby się dobić kompletnie, powinnam jeszcze spojrzeć w lustro...
A ja mam opanowna umiejetnosc kontrolowaia fryzury w lustrze bez patrzenia na twarz. Serio. Bo wlosy mi sie ciagle glupio ukladaja, to musze kontrolowac, ale na diabelska facjate ochoty nie mam spogladac - i takiego tricku sie wyuczylam, ze normalnie patrze, a nie widze. Bo co sie bede dolowac bez potrzeby. Lata treningu.
Nic tak nie poprawia człowiekowi samopoczucia jak widok bliźniego w podłej kondycji.
OdpowiedzUsuńNawet dodałabym do tej teorii aneks. Otóż człowiek w sytuacji tragicznej działa jak magnes na wszystkich tych, którzy potrzebują się pocieszyć...
UsuńA ja mam opanowna umiejetnosc kontrolowaia fryzury w lustrze bez patrzenia na twarz. Serio. Bo wlosy mi sie ciagle glupio ukladaja, to musze kontrolowac, ale na diabelska facjate ochoty nie mam spogladac - i takiego tricku sie wyuczylam, ze normalnie patrze, a nie widze. Bo co sie bede dolowac bez potrzeby.
OdpowiedzUsuńLata treningu.
W razie potrzeby zawsze jeszcze mogę patrzeć w lustro bez okularów... Wtedy niby wszystko widzę, a jednak bez żadnych konkretów... ;-)
Usuń