piątek, 15 marca 2013

rosół

- Kiedyś moja znajoma przygotowywała niedzielny obiad. W kuchni szaleństwo. Szybko wzięła do ręki sitko, do drugiej gar z rosołem, biegiem nad zlew i chluuup, cały rosół przelała przez sitko... Zostały warzywka i szumowinki...
- Która twoja znajoma?
- No co się czepiasz...? Po prostu anegdotę opowiedziałam, a co?
- Bo tak mi coś intuicja podpowiada, że też znam tę "znajomą"...
- No i co? Każdy się mógł kiedyś spieszyć i głupot narobić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miejsce na "myśli nieuczesane":