piątek, 7 lutego 2025
klawisze
sobota, 1 lutego 2025
napisami
Kalina nie lubi w domu napisów.
Na szamponach, płynach do mycia naczyń, nawet na okładkach książek.
Kalina odruchowo zawsze je czyta. Potem ma w myśli słowa, których nie może dopasować do przedmiotu. I kręcą się w Kaliny głowie wyrazy zlepione w kłębki.
Czasami męczą Kalinę koszulki z napisami. Zamiast rozmawiać z człowiekiem, Kalina rozmawia z napisem. Litery włażą Kalinie do głowy.
Nie lubi Kalina napisów na samochodach, ponieważ je czyta. Podobnie dużych reklam przy drodze. Kalina skupia spojrzenie na kompletnie zbędnych informacjach o promocjach w sklepach z dachówkami, poszukiwaniu kierowców kategorii T albo stacji benzynowej za 50 km. Z darmową zupą przy tankowaniu za 300 zł.
W idealnym świecie Kaliny litery zamknięte byłyby w książkach i stamtąd można by dozować je według uznania.
To stan na dziś. Być może jutro będzie zupełnie inaczej.
piątek, 31 stycznia 2025
casting
Młodsza córka Kaliny ma kłopoty z jedzeniem. Kalina widzi. Na wyjazd do Holandii Kalina zamówiła córce jedzenie pudełkowe, żeby córka nie musiała nic robić, tylko jeść. Jadła. Teraz Kalina robi śniadanka, obiadki i kolacyjki, poi i dba o wszelkie okoliczności. Córka je, chociaż widzi Kalina, że sama nie pomyślałaby, że jest głodna. Niedobrze.
Dzisiaj młodsza córka Kaliny przeszła prześmieszny casting i wygrała zatrudnienie. Będzie pracować jako niania dla lękowego pieska. Pieskowa mama pracuje wieczorami, piesek wtedy płacze, więc ktoś powinien z nim być, rozmawiać, siedzieć na sofie i głaskać za uszkiem. Młodsza córka Kaliny będzie się zatem z pieskiem przygotowywać do matury. Być może piesek będzie potrzebował wytłumaczenia niektórych trudniejszych zagadnień, ale i tu córka poradzi sobie znakomicie. Ciekawe, czy piesek będzie wolał, żeby córka Kaliny mówiła mu o poezji i prozie Gór Izerskich, czy też o obwodzie trójkąta, wyliczanego z sinusa koła bez środka.
Raczej Izerskich. Bo piesek jest rasy "pies na trufle". To po co mu jakieś obwody.
środa, 29 stycznia 2025
kolejny
Kalina wróciła z Hagi.
Spędziła uroczy czas z przyjaciółką, z córką i z obiema jednocześnie.
Kupiła filiżankę pokrytą prawdziwym złotem za 1,5 euro. Bardzo brudną - chyba leżała latami na strychu w najciemniejszym miejscu.
Odbyła długą rozmowę z kobietą, pracującą jako towarzyszka osób z niepełnosprawnościami i zrozumiała, jak powinno wyglądać wsparcie i usamodzielnianie takich osób. A jak w Polsce nie wygląda.
Kolejny raz odczuła niewiarygodnie skomplikowaną organizację ruchu ulicznego w Hadze. Oznakowanie pasów (jazda na wprost, skręt w prawo, skręt w lewo) jest tylko swobodną interpretacją tego, co naprawdę wydarzy się na skrzyżowaniu. Jadąc w prawo bardzo często należy ustawiać się na pasie dla jadących prosto. Ale o tym człowiek dowiaduje się dopiero wtedy, gdy znalazł się w zupełnie niewłaściwym miejscu za skrzyżowaniem.
Kolejny raz zwiedziła Lejdę, Delft i Goudę. Kupiła ser, spodnie w sklepie vintage, tradycyjne wafle z nadzieniem i białą, ceramiczną Maryjkę.
No i pozostała do wymienienia Haga. Spokojna, dostojna, nieco powolna. Mała i duża jednocześnie.
niedziela, 19 stycznia 2025
Dermatologicznie
Kalina czyta napis na kremie do rąk. Informuje on, że produkt został przetestowany dermatologicznie.
I zapewne jest to neutralna informacja, ale Kalina natychmiast zastanawia się, czy należało dodawać, że test miał charakter dermatologiczny. Bo chyba dość oczywiste wydaje się, że nie był to test odporności na zgniatanie, rozciąganie, czy też skuteczność przeciwbiegunkową.
W końcu to krem do rąk. Testowano go raczej na skórze.
Ale może Kalina niepotrzebnie się czepia. Bo przecież krem całkiem dobry. Mimo że wszystkie napisy na nim po angielsku, choć sprzedawany w Polsce...
A od kilku dni boli Kalinę głowa. Raz mocno, raz jeszcze mocniej. A już miała Kalina nadzieję, że prawie trzytygodniowy brak bólu głowy rozciągnie się na wieczność... Widocznie testu nie było. Na rozciąganie.
Na zdjęciu nr 1 - kubek rybny przed pierwszym wypałem.
Na zdjęciu nr 2 - kubek jaszczurowy i kwietny przed drugim wypałem, pomalowane szkliwem.
sobota, 18 stycznia 2025
tydzień
poniedziałek, 13 stycznia 2025
książki
Przejrzałam moją listę na Biblionetce i ostatnimi miesiącami podobały mi się:
Niezwykle szlachetne stworzenia - łagodna, spokojna, niewymagająca
Serce jak smoła - kryminał J.K.Rowling
Rozpad umysłu: biografia schozofrenii - popularno-naukowa, świetna
Dzika droga - na dwa wieczory
Bracia Burgess - uwielbiam Strout, więc to oczywistość
Wieloryb i koniec świata - niewymagająca
Mózg autystyczny - popularno-naukowa
Dom dzienny, dom nocny - Tokarczuk, wiadomo
Kobieta, która kochała owady - magiczna
Mężczyzna imieniem Ove - szwedzka łagodność
Rzeczy, które spadają z nieba - magiczna
A na zdjęciu Kalinowy wypał. :-)
sobota, 11 stycznia 2025
skrzydła
Kalina przeżyła pierwszy tydzień w pracy.
Minęły wszystkie wątpliwości, czy powinna pracować z dziećmi. Powinna.
Dostała urocze prezenty, cudowne przytulasy na korytarzu (ustawa Kamilka powinna się wstydzić za ich zakazywanie!) i najwspanialsze zapewnienia od dzieci z niepełnosprawnościami ("tęskniłam za panią", "jak dobrze, że znowu mam z panią zajęcia", "będzie z nami pani już do końca?", "przy tamtej pani nie zachowywaliśmy się zbyt grzecznie...").
No jasne, że będą jakieś problemy, No jasne, że dzieci są dziećmi i czasem zachowują się źle. Ale gdy mały urwis podchodzi po lekcji uśmiechnięty i zostaje z nauczycielką na przerwie, bo chce jeszcze coś powiedzieć na temat, o którym rozmawiali na lekcji, to rosną skrzydła. I urwisowi, i nauczycielce.
środa, 8 stycznia 2025
wspierające
Wspierające koleżanki z pracy - część 1:
- Słyszałam, że dobrze poradziłaś sobie z moją klasą. To dlatego, że nie było dwóch najgorszych uczniów...
- Chyba działa efekt nowej miotły, że tak spokojnie siedzieli na Twojej lekcji...
Kalina ma teraz wywalone i śmiać jej się chce, że małość ludzka tak duża jest.
poniedziałek, 6 stycznia 2025
życie
Kalina wraca jutro do pracy. Na 3 godziny, więc szału nie będzie.
A ponieważ przygotowuje się Kalina od miesięcy do pracy z uczniami szkół ponadpodstawowych, ma Kalina nadzieję, że tylko do czerwca będzie Kalina zmuszona do pisania wszystkiego na tablicy, sprawdzania czy każdy dobrze zapisał i chwalenia za rysunki.
Życie pokaże.
I wszystkiego dobrego w nowym roku życzy Kalina swoim blogowym znajomym!
środa, 18 grudnia 2024
plusy
Kalina dostała dziś zaświadczenie od swojego lekarza, że jest zdolna.
Co prawda do pracy, ale to jednak miłe, że ktoś dostrzega w Kalinie jakieś plusy.
Pojutrze pomaszeruje Kalina z tym zaświadczeniem do lekarza medycyny pracy, który w ciągu 28 sekund odptaszkuje wszystkie formularze, przystawi pięć pieczątek i spyta Kalinę, czy dobrze się czuje. Bo tak wyglądają badania wykonywane przez lekarza medycyny pracy.
Druczek od lekarza medycyny pracy jest niezbędny do tego, żeby Kalina mogła wrócić do jarzma krzewienia wiedzy przyrodniczej.
Kurierzy napisali na stronie sąsiedzkiej, że mieli dziś w dzielnicy Kaliny do rozłożenia w paczkomatach 8000 paczek. A miejsc w paczkomatach w okolicy jest około 2000. Oznacza to, że 6000 paczek wyląduje w punkcie odbierania paczek (punkt jest wielkości większego kiosku). Ciekawe, czy kolejka do tego punktu będzie widziana z kosmosu....
wtorek, 17 grudnia 2024
oznacza
Kalina mailowo zamawiała menu w restauracji. Trele morele, różne atrakcje i do tego jedno danie wefetariańskie. Tak właśnie napisała Kalina: wefetariańskie.
Brzmi to tak cudownie sepleniąco, że aż powinno coś oznaczać, prawda? Szkoda, żeby takie zgrabne słowo się marnowało.
Wefetarianizm. Radykalny wefetarianizm. Spotkanie wefetarianistów. Mój syn ma poglądy wefetariańskie. Gdzie można znaleźć literaturę wefetariańską?
A może przymiotnik powinien być: wefetarianistyczny?
Jaka odpowiedzialność spoczywa na Kalinie. Nowe słowo może zmienić przyszłość narodów.
Kalina sprawdziła w tłumaczu google, co oznacza wefetar. I otóż uwaga, uwaga: wefetar oznacza po kurdyjsku zmarłego.
Czyli wefetarianizm byłby nurtem filozoficznym, uznających zmarłych za żywych, a żywych za zmarłych. Albo coś innego. Kalina jest otwarta na propozycje. Słowo jest, brakuje teraz tylko sensu. A nawet sęsu.
hamulce
Wiatr wieje z dziwnej strony...
Zwykle porywy dochodzą równolegle do okien Kaliny, co sprawia, że wiatr ślizga się po ścianie budynku. A teraz przychodzą ukośnie i wydaje się, że coś wielkiego i ciężkiego nagle opiera się o drzwi balkonowe.
Dziś kolejna porcja zakupów na święta, czyli dramatyczna historia o tym, jak Intermarche drive ratuje Kalinie życie.
W czwartek przyjeżdża świąteczny gość. Spędzi u Kaliny 2 tygodnie i Kalina liczy na to, że dzięki niemu wspólny czas będzie jeszcze lepszy. No bo przecież spanie w jednym łóżku z gościem-mopsem to najlepszy możliwy prezent na święta.
Kalina ma ciężki czas. Wszyscy wokół są podenerwowani i tracą hamulce. Kalina źle znosi jazdę bez hamulców. Zwłaszcza teraz. W Kalinie wyłączył się przycisk od mówienia. Słucha, pyta, opowiada o głupotach, ale nie mówi...
- Mamo, przygotowujesz teraz kolejną książkę?
- Kiedy jedziesz do Hagi?
- Co dzisiaj robiłaś?
- Kalina, masz plany na weekend?
- Czego się teraz uczysz?
- Zredagujesz mi kilka artykułów?
A mimo to jakoś się nie klei..
sobota, 14 grudnia 2024
kulinarnych
Kalina zaliczyła ostatnio serię kulinarnych wpadek. A nawet katastrof.
Kalina nie lubi gotować i nie umie tego robić. Obiady rodzina Kaliny zawdzięcza urządzeniu samogotującemu. Niestety okazuje się, że nawet urządzenie dla kulinarnych debili nie jest w stanie poradzić sobie z nieumiejętnościami Kaliny.
Kalina czasem coś zmienia w przepisie, ponieważ musi zastąpić produkt nieobecny czymś, co jest w domu. I robią się potem żywieniowe koszmary.
Ostatnio:
1. Hummus w kolorze psiej kupy (zamiast oliwy Kalina dodała olej z pestek dyni, który ma ciemny kolor)
2. Zupa z soczewicy o smaku okropnym i konsystencji mazistej (rozgotowały się kluski kładzione)
3. Sos o smaku mango, który Kalina robiła na żeliwnej patelni (zaszła jakaś reakcja między mango a patelnią i sos przypominał barwą krowią kupę)
4. Kotlety schabowe o strukturze i twardości pnia sosny (przyczyna nieznana).
nazwę
czwartek, 12 grudnia 2024
ugina
W rodzinie Kaliny każdy chodzi z bólem. Fizycznym albo psychicznym. Jest nadzieja, że wszyscy ogarną się do świąt i będą mieli dobry czas.
Pogoda wymarzona dla samobójców. Warstwa chmur tak ciężka, że sufit się ugina. Człowiek budzi się rano, a tu wieczór. Wilgoć wszędzie.
W poszukiwaniu czegoś, co zapełni ciszę podczas udawania, że robi się coś pożytecznego, Kalina znalazła na spotifaju Japanese Relaxation and Meditation. I tego słucha.
Ostatnie prezenty jadą już do paczkomatów, a za ponad tydzień starsza córka Kaliny przyjedzie z drugiego końca świata.
Młodsza córka ugina się pod ciężarem problemów, które spadły na nią ostatnio. I gdy odrobinkę udało jej się podnieść z kolan, dostała kolejny cios.
Miało być już lepiej, cholerny losie!
piątek, 6 grudnia 2024
Wielorazowego
środa, 4 grudnia 2024
wolutku
Kalina powolutku, po cichutku próbuje poradzić sobie ze swoimi lękami i strachami.
Bo najdrobniejsze rzeczy ją ostatnio przytłaczają.
Zrobiła sobie Kalina listę rzeczy do zrobienia i odhacza. Odhacza dzielnie.
Dziś zrobiła zakupy, potwierdziła rezerwację w knajpie, wybrała menu, umówiła wizytę córki u lekarza i sprzątnęła pewne zapomniane przez boga i ludzi miejsce w sypialni.
Skończyła Kalina słuchać swoich ukochanych "Perswazji" i teraz zabiera się za kolejną powieść Jane Austen. Zna je Kalina wszystkie jak własną kieszeń, ale to nie przeszkadza w miłości. A nawet pomaga.
PS. Język polski jest uroczo zaskakujący. No bo jak inaczej wytłumaczyć pisownię "powolutku" i "po cichutku"... No jak?
po wolutku, po cichutku
powolutku, pocichutku
czwartek, 28 listopada 2024
Wnioski
W nocy we śnie coś zgubiłam. Bardzo ważny przedmiot.
Mieszkałam wtedy w kamienicy z pięknym wewnętrznym podwórkiem.
Koleżanka pomagała mi to odszukać, ale ciągle coś nas odciągało i nie zdążyłyśmy. Co chwilę musiałyśmy robić coś innego. Banalnego.
To bardzo frustrujące.
Nie dość, że nie odnalazłam, to jeszcze nie wiem, co to było.
I na dodatek powodem klęski było to, że angażowałam się w wiele drobnych, niepotrzebnych rzeczy.
I tu przydałby się tybetański mnich, który siedząc na podłodze w ciemnej obórce, otulony dymem z kadzidełka wyjaśniłby Kalinie, że powinna wyciągnąć z tego snu wnioski dla siebie.
Same wnioski nie wystarczą. Kalina wie. Potrzebny jest jeszcze przycisk "start" i rozpoczęcie wdrażania.



