czwartek, 14 listopada 2019

rady

Nie chcę dawać rad.
Jeśli człowiek ma problem, to zapewne już o nim myślał i nie potrzebuje mojego mędrkowania. A jeśli potrzebuje rady, to sam mi o tym powie.
Amen.

wtorek, 12 listopada 2019

objawami

     Kalina zarejestrowała się do lekarza. To naprawdę wiekopomny moment i świadczy o tym, że Kalina źle się czuje. Lekarz zapytał Kalinę przez telefon, czy była ze swoimi objawami wcześniej u jakiegoś innego lekarza. Nie była. Zaczyna od tego lekarza i na nim skończy - poinformowała Kalina doktora, który zaniemówił. A że był w tym czasie na drugim końcu świata, w słuchawce oprócz zaniemówienia słychać było dziwne trzaski i chrzęsty.
- Czuję ogromną odpowiedzialność - powiedział Kalinie.
- Dlatego wybrałam pana - Kalinie spadł kamień z serca i od razu poczuła, że to był dobry wybór. Wszak jednym z celów wizyty u lekarza ma być poprawa samopoczucia, a bez kamienia Kalina nieco ozdrowiała. Efekt natychmiastowy. A nawet falstartowy.  
     Lekarzowi wpadł ciężar na barki, mimo że był na drugim końcu świata. Chrzęstów w słuchawce pojawiło się jakby więcej. I trzasków też.

sobota, 9 listopada 2019

nadziei

Czuję brak wiary, nadziei i miłości.
Wszystko jakoś się toczy. Nic złego się nie dzieje, a co chwilę mam wrażenie, że to plastik, erzac, chińszczyzna i marność nad marnościami. Albo nawet marność pod marnościami.

czwartek, 7 listopada 2019

zmiana

Wcześnie robi się ciemno. Za wcześnie. Rozumiem sens zmiany czasu, choć tego nie popieram, ale nie rozumiem, dlaczego zmiana czasu musi od razu powiększać ciemności za moim oknem.

sobota, 2 listopada 2019

święto

Wszystkich świętych. W tym roku uznałam, że to nie moje święto. Na grób taty i brata kupiłam dwa malutkie, tradycyjne, dymiące znicze. Nie chcę dywanów kwiatowych.

W noc przed pierwszym listopada runął w moim salonie karnisz. Wielki, długi, ciężki. Pod nim mnóstwo kwiatów, ale ani jeden listeczek się nie ułamał. Cud. Gdy wstawałam, żeby przyjrzeć się szkodom, zauważyłam, że w sypialni spadły na podłogę moje okulary. Pękły. Drugi cud.
O karnisz podejrzewam brata. O okulary - tatę.
Chociaż grono rodzinne uznało, że to dziadek huśtał się na karniszu.
Może i tak.

I następnym razem proszę śp. tatę, żeby się stosowniej zachował, jak już przyjdzie.

wtorek, 29 października 2019

innej

- Zróbmy sobie szafa party - powiedziała siedząca obok Kaliny.
- Szafa party, szafa party - podchwyciły inne.
     Organizują szafa party już od lat i bardzo to lubią. Przynoszą swoje w-bardzo-dobrym-stanie ciuchy i sprzedają za 10-15 zł. Pozbywają się sukienek "na jeden raz", spodni "3 kg temu", płaszczy "chyba jednak nie ten fason" i bluzek "już wszyscy mnie w niej widzieli".
     Kalina siedziała cicho i uczyła się emocji, które towarzyszą myśli o swobodnych, lekkich, przyjemnych zakupach w gronie przyjaciół.
- Kalina, przyjdź też!
     Dobre samopoczucie Kaliny stanęło jak wryte.
- Nie mam ciuchów - zaśmiała się Kalina, przerzucając w głowie krótki spis swojej garderoby.
- To nic, Kalina. Tym się nie martw. Nie musisz przynosić ciuchów - machnęła ręką jedna, a inne pokiwały głowami "tak, tak, tak". Kaliny kamień na sercu delikatnie drgnął, szykując się do upadku. - Nie musisz przynosić ciuchów. My przyniesiemy. Ty możesz przynieść swoje wszystkie torebki.
     Kamień pozostał na swoim miejscu. Na sercu.
     Kalina uwielbia różnorodność. Rozmowy z ludźmi z innej niż Kalina szuflady. Słuchanie opinii z drugiej strony. Ale czasami, przez króciutki moment, robi jej się przykro, gdy czuje, jak bardzo inna jest niż inni. I jak bardzo czasami nie pasuje.

czwartek, 24 października 2019

poczekać

Wyznaję głęboką wiarę w naturalne możliwości samoleczenia organizmu. Zwłaszcza mojego. O ile znajomym często radzę pójście do lekarza, to sama takich rad sobie nie udzielam. Wolę poczekać.

I tylko zupełnie nie rozumiem, dlaczego mój ząb nie chce się sam zakleić...

wtorek, 22 października 2019

sztuka

"Nie sztuka być osiemnastolatkiem, gdy ma się osiemnaście lat!"
To moje motto na nadchodzący tydzień.


sobota, 19 października 2019

zamoderować

Bezradosny komentator, który usiłował zepsuć radość Wam i mnie, spowodował, że włączyłam moderowanie.
I nie lubię tego. Uwielbiam zaglądać na bloga i widzieć nowe wpisy, a tak zawsze widzę nic. Muszę zamoderować, żeby się pojawiły.

Zatem pytam doświadczone blogowe przyjazne dusze, będące wcześniej niż ja żywicielami nieszczęsnego komentatora: czy on pojawi się natychmiast, gdy wyłączę moderowanie, czy wraz z moderowaniem odszedł na wieki?

wtorek, 15 października 2019

urny

Na wycieczce szkolnej chłopiec z trudnościami w mówieniu dyskutował z kolegą o wynikach wyborów.
Jakiekolwiek nasze wybory są, przyniosły coś dobrego: wydobyły z pewnego ucznia głos. Nawet jeśli nie był to głos wrzucony do urny.

pogodę

Uwielbiam taką pogodę.
Jak latem, tylko łagodniej.
Jak chłodnym letnim dniem, gdy trzeba już założyć sweter, ale można mieć bose stopy w klapkach.
Latają owady, pojawiły się pączki stokrotek, trawa jest intensywnie zielona i tylko liście na drzewach jakby nie z tej epoki...

niedziela, 13 października 2019

książki

- Możesz być dumna. Poznałaś się na Tokarczuk przed Noblem.
- Myślisz, że teraz będzie wstyd mówić, że "Bieguni" to książka mojego życia?
- Sami "Bieguni" - chyba nie. Ale mówienie, że "Bieguni" i "Czarodziejska Góra" to książki twojego życia uważam za przesadę. Nie można żyć tylko z powodu Nobla.

sobota, 12 października 2019

mikroskop

Kalina ma w klasie mikroskop, podłączony do komputera. Może pokazywać uczniom różne przedmioty w powiększeniu 60x.

Brud spod paznokcia robi na wszystkich największe wrażenie. I włosy, które w takim powiększeniu wyglądają jak rurociąg północny.

czwartek, 10 października 2019

zgubiłyśmy

      Jedna z córek Kaliny wraca jutro z innego świata.
- Jak ci tam? - pyta na messengerze Kalina
- Zgubiłyśmy się jadąc do szkoły. Kierowca zatrzymał autobus na poboczu, wypytał nas dokładnie dokąd jedziemy i wytłumaczył, gdzie mamy wysiąść. A potem na odpowiednim przystanku krzyknął do nas, że to tu.
     W imieniu wszystkich matek na świecie Kalina pragnie podziękować panu kierowcy z innego świata i jednocześnie apeluje do kierowców z tego świata, żeby byli ludźmi.

środa, 9 października 2019

obserwuję

Obserwuję na facebooku stronę informującą o ważnych sprawach w moim mieście. Piszą tam, gdy gdzieś się zatka skrzyżowanie, pęknie rura, straż pożarna zamknie przejazd - wszystko to, co warto wiedzieć, żeby poruszać się po ulicach.
Zadziwia mnie, co ludzie wypisują pod takimi informacjami. Całe rzeki złośliwości, nienawiści i ubliżania. A wydawałoby się, że neutralne wpisy o tym, że wykoleił się tramwaj, nie mają szans spowodować wybuchu pandemii hejtu.

Na moim blogu też pojawił się jakiś komentator. Ze swoim zdaniem i radami skierowanymi do mnie. Anonimowy, bo przecież na tym to polega. Używający jakże odważnych słów w rodzaju "kupa" czy "kibel".
Zjawisko jak wiele innych - do obejrzenia i zapomnienia. Wzbudzający raczej politowanie niż złość.

Za Waszą radą włączyłam moderowanie komentarzy. Dziękuję.

Obcego komentatora zachęcam do zajęcia się innymi sprawami. Jak słusznie zauważył, u mnie na blogu jest tak strasznie nudno, nic się nie dzieje... Nuda, panie, nuda...
I obawiam się, że nic się w tej kwestii nie zmieni.
Rokowania beznadziejne.



żałuje

Wszyscy wiedzą, że nie należy robić zakupów, gdy jest się głodnym.
Kalina też wie.
Teoretycznie Kalina wie.
W praktyce głodna jak stado dzikich hien Kalina poszła kupić "coś" do zjedzenia i nabyła pierogi, śliwki, jabłka, sałatę, wuzetkę i mleko.
Większość z tego zżarła natychmiast po przyjściu do domu.
Teraz żałuje, że teoria nie szła w parze z praktyką...

wtorek, 8 października 2019

pogoda

- Pogoda się poprawiła - powiedziała Kalina, wychodząc z pracy.
Kalina przeszła przez korytarz, otworzyła drzwi i wtedy zauważyła niemal równikową ulewę.
Strach pomyśleć, jak wyglądałaby pogoda, gdyby się pogorszyła...

poniedziałek, 7 października 2019

ochłodziło

Przymrozek
Wniosłam doniczki do domu a w nocy się ochłodziło.
Chociaż raz zdążyłam.
Amen.

niedziela, 6 października 2019

przeprowadzanie

     Przeprowadzanie doświadczeń naukowych przez uczniów bywa w szkole integracyjnej trudne. Jedna połowa uczniów jest niepełnosprawna fizycznie i ma problemy z utrzymaniem w dłoniach probówki. Druga połowa jest niesprawna intelektualnie i cieszy ją oglądanie pustej zlewki. Trzecia połowa ma ADHD i ma ogromną ochotę sprawdzić czy probówka pęknie odbijając się od sufitu, czy dopiero przy upadku na podłogę. Czwarta połowa ma stany lękowe i akurat boi się wąskich naczyń, a piąta ma problemy z pamięcią operacyjną i już na samym początku doświadczenia nie będzie pamiętała, czy to co jest w naczyniu należy wypić, czy właśnie wypijać nie wolno. Szósta połowa ma problemy z czytaniem, więc nie zrozumie polecenia, siódma połowa (ta z mutyzmem) nie powie, że zraniła się w palec, a ósma połowa (ta z autyzmem) będzie w milczeniu patrzeć jak wszystkie inne połowy źle wykonują polecenia. Ale nic nie powie, bo nikt jej o to nie prosił.
     A wychodząc z klasy wszystkie połowy podejdą do Kaliny, ustawią się w kolejce i kolejno powiedzą, że biologia to ich ulubiony przedmiot i czy moglibyśmy na wszystkich lekcjach przeprowadzać te ekshumacje. To znaczy eksfoliacje. Nie, nie, raczej ekstradycje. No, to coś, co dziś. Wszystkie połowy z wyjątkiem tej z mutyzmem. Ta tylko podejdzie i spojrzy, bo dziś jest dzień na spoglądanie. Mówienie przyjdzie później. Czeka na swoją kolej.