sobota, 9 marca 2019

spanie

Wieloznaczność mnie zachwyca.
Na przykład określenie "spanie w szkole".
Pozornie oznacza ono spędzenie nocy w śpiworze w sali szkolnej i spanie w towarzystwie koleżanek i kolegów. W rzeczywistości "spanie w szkole" oznacza spędzenie nocy w towarzystwie koleżanek i kolegów bez spania.
Cudowna noc.
Dzieciaki to uwielbiają.
Rano wyglądają jak efekt skrzyżowania bakłażana z pancernikiem.
A wspominają miesiącami. :-)

piątek, 8 marca 2019

możliwości


Zycie otwiera przed nami nowe możliwości, gdy jesteśmy na nie gotowi.
Dlatego mam nadzieję, że gdy sama nauczę się robić linoryty, znajdzie się prasa drukarska, na której będę mogła drukować.
Rzekłam.
Czy życie usłyszało?

sobota, 2 marca 2019

lobby

I czy to jest możliwe, że w erze płacenia telefonem, w erze robienia badań genetycznych rybkom akwariowym i wszczepiania kapuście genów odporności na malarię, nie można wymyślić farby do włosów, która powodowałaby, że włosy wyrastają z cebulki w oczekiwanym kolorze?!

Czuję tu spisek producentów farb do włosów. Lobby tubkowe i tyle!
;-)

kaw

Mają w domu nowoczesny ekspres do kawy, ale gościom zawsze nasypują odmierzoną łyżeczkę rozpuszczalnych granulek do filiżanki i zalewają wodą z czajnika bezprzewodowego. I to się nazywa "kawa".
Mąż Kaliny nie jest szczególnie wybredny i wypije taką kawę, jaką dostanie, jednak rozpuszczalna stanowi dla niego spore wyzwanie.

- Od czasu do czasu lubię do nich iść na kawę - powiedział dzisiaj. - Jej smak ustala mi poziom zero na mojej prywatnej skali smaczności kaw i potem już wszystkie inne mi smakują.

Och, życie....

piątek, 1 marca 2019

sprzed

Historia sprzed jakiegoś czasu, ale aktualna:

Załamana zwierzam się znajomej:
- Zmarł mój brat. Tyle spraw spadło na nas po jego śmierci. Jesteśmy przytłoczeni ilością biurokratycznych procedur...
- To jeszcze nic! - przerywa mi rozochocona znajoma. - Koleżanka mi opowiadała, że niedawno zmarł jej kolega. Nie zmarł w Polsce, tylko w Turcji. To jest dopiero katastrofa! Wyobrażasz sobie, jaki ta rodzina ma teraz koszmar do przejścia?! Przekazanie zwłok do Polski, zgody na transport trumny, tureckie sądy... A on tam jeszcze zostawił dom! Smierć twojego brata to pikuś! Pomyśl o tamtych! Oni będą miesiącami ciągani po tureckich prokuraturach, policjach, żandarmeriach i bankach. Gorzej nie można!
- Wiesz, tak się składa, że mój brat zmarł właśnie w Turcji. I to prawdopodobnie o mnie mówiłaś, jako o tej rodzinie, która będzie załatwiać wszystkie formalności w tureckich urzędach.

Wyraz twarzy znajomej - bezcenny.
Nie lubię "To jeszcze nic". Rywalizacja nie na medal.

jedni

Ten rok obfituje w towarzyskie zawirowania. Jedni odchodzą, inni przychodzą, jak na dworcu.

środa, 27 lutego 2019

osoby

Koleżanka optometrystka zaprezentowała test na astygmatyzm.
Zrobiłam sobie.
Zepsuty.

Nie działa, bo po uważnym przyjrzeniu się obrazkowi należało powiedzieć, które patyczki są innego koloru i innej grubości, a obrazek bardzo wyraźnie, już na pierwszy rzut oka, składał się z zupełnie różnych patyczków w dwóch bardzo różnych kolorach.

Przeczytałam instrukcję obsługi testu: osoby z astygmatyzmem widzą niektóre patyczki innego koloru.
Ale żeby aż tak???

wtorek, 26 lutego 2019

założyć

Siostra Kaliny zorganizowała przyjęcie z okazji urodzin mamy. Na tę uroczystość Kalina wraz z mężem dowiozą mamę swoim środkiem transportu.

- Mamo, przyjedziemy po ciebie godzinę wcześniej, bo tyle jedzie się do siostry Kaliny. Impreza zaczyna się o 14, więc będziemy po ciebie o 13. Musisz się ładnie ubrać, bo to Twoja impreza.
- Oczywiście, Kalinko, nie musisz mi o tym mówić. A co mam założyć?
- Może tę śliczną sukienkę, którą ci niedawno kupiłam?
- O, tak! Będzie idealna. Chociaż ja się Kalinko zastanawiam, jak ty sądzisz: czy ja się muszę na tę imprezę ubrać jakoś ładniej, czy wystarczy jak założę moje wygodne spodnie i jakąś bluzę z polara, bo u twojej siostry zawsze jest dość chłodno...?

Kalina z mężem przyjadą po mamę dziesięć minut wcześniej niż się umówili. Kalina zamierza bez uprzedzenia wtargnąć do mamy domu i sprawdzić, czy mama ma na sobie wygodne spodnie i polara. Przez 10 minut uda się jeszcze przebrać mamę i sprawić wrażenie, że akcji nie było...

błędy

Współpracuję na stałe z dwoma fantastycznymi kobietami.
W ostatnim tygodniu jedna z nich zgubiła dwa zredagowane przeze mnie artykuły, a druga pomyliła tygodnie i w nocy z soboty na niedzielę przysłała mi rozpaczliwego maila z pytaniem, czy pamiętam, że w poniedziałek wyjeżdżam na cztery dni.
Naturalnie zredagowane artykuły były we właściwej skrzynce odbiorczej, a na cztery dni wyjeżdżam w poniedziałek za tydzień i mam już zarezerwowane noclegi.

Uwielbiam je obie, a po takich akcjach moje uczucia są jeszcze większe.
Bo czyż nie jest cudownie współpracować z osobami, które popełniają błędy, nie robią z tego tragedii, śmieją się z samych siebie i rozumieją, że ja też potrafię wszystko tak pomieszać że żaden Herkujeż, Zamordeusz ani Demokryt z Abwery nie potrafiłby tego rozciąć swoim mieczem?

niedziela, 24 lutego 2019

przyjemnością

Kupiłam młodszej córce wymarzony instrument muzyczny i musiałam zarejestrować go na stornie producenta. Mnóstwo pytań, prześwietleń, sprawdzianów, testów, zapewnień i zgód...
No dobra, nie wiem dokładnie jak to się robi, bo mój mąż się tym zajął, ale ostatecznie dostałam od producenta instrumentu maila następującej treści:

Witaj Kalina Kwiatowa z przyjemnością,
informujemy że zakupiony przez ciebie instrument został zarejestrowany w naszej bazie danych.

Ciekawa jestem, czy mam to odczytać tak:
witają mnie tylko wtedy gdy jestem w pakiecie z przyjemnością,
czy
z przyjemnością mnie witają.
Jeśli oddzielili przyjemność od informowania, rozumiem, że zrezygnowali z tej opcji ;-)

pamięci

Będę sędzią w dziecięcym konkursie recytatorskim.
Ciekawe, czy uczestnicy zdają sobie sprawę, że jury przeżywa takie same stresy jak oni?

Bo jury najbardziej się denerwuje tym, że ktoś zapomni tekstu, a wybrany wiersz będzie na tyle nieznany, że nie da się go podpowiedzieć z pamięci. ;-)

przewidujemy

Pralka postanowiła przejść do krainy wiecznych łowów - z tym zdążyłam się już pogodzić.
Niestety w ślad za nią poszła zmywarka. Musiały się bardzo przyjaźnić, skoro nie dały rady wytrzymać bez siebie nawet tygodnia.
Zegnajcie tabletki do zmywarki, witaj płynie do mycia naczyń!

I czy możesz sobie wyobrazić, jak czule spoglądam teraz na lodówkę?!
Mam nadzieję, że polubią się z nową pralką, bo nowej lodówki na razie nie przewidujemy...

piątek, 22 lutego 2019

aparaty

Mama Kaliny nosi aparat słuchowy. A nawet dwa. Niestety, każdy aparat od czasu do czasu wymaga przeglądu, remontu i drobnych napraw. Mamy aparat też. A nawet dwa.
Niekontrolowany aparat zaczyna stopniowo i niemal nieodczuwalnie gorzej działać. Najbliższe otoczenie aparatu nie od razu się orientuje, że coś jest nie tak.
Otoczenie zaczyna automatycznie mówić do nosiciela aparatu nieco głośniej, ale, słowo harcerza, tego się nie odczuwa jako wyraźną zmianę.

Aparaty mamy były dziś na przeglądzie technicznym. Po nim - świat jest piękny! - mama słyszy, gdy mówię normalnym, cichym głosem.

- Kalinko, a tak na próbę, powiedz teraz do mnie coś tak, jak musisz mówić, gdy aparat gorzej działa - powiedziała mama w samochodzie.
 Kalina rzekła głosem donośnym, niemal bardzo donośnym.
Mama spojrzała przerażona.
- Jeśli tak do mnie krzyczałaś, to dlaczego nic mi o tym nie powiedziałaś?

No właśnie... Też tego nie rozumiem. Trudno uwierzyć, że się nie zorientowałam. Teraz natomiast czuję, że wróciłam do domu bez kaszlu. To dopiero szał! A nawet dwa!

czwartek, 21 lutego 2019

palce

Australijka, ucząca nas na studiach angielskiego, bardzo narzekała na polski palec u nogi. Mówiła, że w angielskim nazywa się on "toe" i nie trzeba niczego niezwykłego pamiętać. A po polsku palce są skomplikowane jak nie wiem co - bo trzeba pamiętać że palec jest u nogi, a nie np. do nogi, przy nodze, albo z nogą...

Podobnie ma się sprawa z palcem u ręki.
Na przykład z małym palcem u prawej ręki.
Same z nim kłopoty.
Bo gdy na lekcji wf wygiął się podczas skoku przez kozła, napuchł jak serdelek i przybrał barwę lazurowo-błękitną, to stał się powodem spędzenia wieczoru na izbie przyjęć...
Taka historia z tymi palcami.

środa, 20 lutego 2019

bywa


Perfekcjonizm - zastanawiam się nad tą cechą. Jak często bywa wadą, a jak często zaletą...

wtorek, 19 lutego 2019

pora

Klucze ptaków na niebie świadczą o tym, że nastanie wreszcie pora bezczapkowa. Alleluja!
Historia uczy, że tak będzie....

poniedziałek, 18 lutego 2019

ustawione

O ileż łatwiej uwierzyć w krytykę, niż w pochwały...

A może to tylko ja mam pokrętła źle ustawione w głowie…?

niedziela, 17 lutego 2019

każdego

Podobno Biblia ma w sobie tak uniwersalną zawartość, że zawsze losowo wybrane z niej zdanie okazuje się nieść treści adekwatne do każdej sytuacji każdego człowieka o każdej porze życia.
Sprawdziłam.
Moje wylosowane zdanie brzmi:
Do klaczy mej w zaprzęgu faraona
przyrównam cię, przyjaciółko moja.

Może powinnam czytać raczej podręcznik układania paneli podłogowych, albo książkę kucharską dla osób z indolencją kuchenną, żeby dowiedzieć się czegoś ważnego dla mojego życia. Bo z biblijnej klaczy faraona nic nie mogę wywnioskować dla siebie na przyszłość. Ani na teraźniejszość.
Gdyby ktoś umiał cenne wnioski wyciągnąć z mojego zdania, to chętnie posłucham...

erupcji

- Młodsza córko, jeśli chcesz, żebym pomogła Ci w powtarzaniu materiału na sprawdzian z angielskiego, to zróbmy tak: powiem ci zdanie po polsku, a ty przetłumaczysz je na angielski, ok?
     Mama przewertowała rozdział w podręczniku i ze słówek, które tam znalazła, skleciła zdanie, które w swym założeniu miało wskazać córce dalszy kierunek nauki:
 Od czasu do czasu z krateru wulkanicznego wylatują chmury pyłu. które są rezultatem erupcji gazu, powstałego z wpadających do płynnej lawy fragmentów skał.

To miało miejsce wczoraj. Od tamtej pory siedzę na sofie i patrzę niewidzącym wzrokiem przed siebie. Ona to przetłumaczyła...

sobota, 16 lutego 2019

słyszę

- Halo, Kalinko, to ty?
- Tak, cześć mamo.
- Halo, kto mówi?
- Tu Kalina, mamo.
- Halo, nic nie słyszę.
- Mamo, tu Kalina! Dzwonisz do Kaliny - Kalina drze się do słuchawki.
- Nic nie słyszę. Czy to Kalina, czy córka Kaliny?
- Mamo! - Jeśli poprzednia wypowiedź była darciem się, ta jest regularnym wyciem. - Tu Kalina!
- No w każdym razie u mnie wszystko dobrze. Jestem już w domu.
- To super, ma...
- Wróciłam taksówką, tylko nadal nic nie słyszę. Chyba coś mi się zepsuło w telefonie. Czy to Kalina?
- Tak, mamo! - Kalina zaczyna tracić głos. - Dzwonisz do...
- Wszystko u mnie dobrze. To pa. - Mama rozłączyła się w ułamku sekundy.

I na co ten krzyk, Kalino? I po co ten wrzask? Nie lepiej było milczeć? Już dawno stwierdzono, że mowa jest tylko srebrem, nawet jeśli staje się regularnym wyciem...