- A skąd ja mam wiedzieć, ile to jest: szczypta?
- Szczypta to jest taka trochę większa ociupinka...
- Możesz pisać książki kulinarne! Masz ten sam poziom dokładności określeń: gotować do miękkości, dodać odrobinę, nieco przysmażyć...
- Nie wiesz, gdzie jest moja czapka?
- Ta zielona?
- No...
- Latem oddałaś ją do pojemnika z używaną odzieżą.
- Cholerny pojemnik.
- Raczej cholerne lato.
- A nie było opcji zakupu robota kuchennego z montażem?
- Przestań. Przecież chyba każda kobieta umie uruchomić robota kuchennego!
- Każda tak. Ale nie my...
- Dziwnie się skończył ten film...
- Taka konwencja. Masz teraz możliwość włączenia własnej wyobraźni! Możesz sobie sama dopowiedzieć taki koniec, jaki uważasz za odpowiedni!
- Nie chrzań! Płacę 18 zł za bilet i jeszcze mam sobie koniec sama dopowiadać?!
- Zrozumiałaś coś z tego?
- Prawie nic.
- Czyli jednak coś zrozumiałaś. To i tak więcej niż ja!
- W sumie... Zrozumiałam, że wszystko jest już
jasne...
-Wiadomo jak długo mama będzie w szpitalu?
- Nie wiadomo.
- Kto nie wiadomo? Lekarze, czy ty?
- Ja. A sądząc po minie lekarza dyżurnego, to on: bardzo nie wiadomo już od dawna....
- Kupiłam chleb żytni razowy bez dodatku drożdży, produkowany na naturalnym zakwasie chlebowym...
- Jezu, jaka nazwa... Jesz kanapkę, czytasz taką etykietkę i potem masz niestrawność...
- Tak... Zwłaszcza intelektualną...
- Niedobrze mi...
- Może coś zjesz? Albo napijesz się gorzkiej herbaty? A może zrobię ci mięty? A może...
- Czy człowiek już nie może sobie prymitywnie pomarudzić, bez tej całej pseudotroskliwej otoczki?
- Przyniosę miskę...
-Może pojedziemy w sobotę na grzyby?
- Świetny pomysł. A do czego będziemy je zbierać?
- Potraktujemy je profesjonalnie.
- ??
- Tak jak wędkarze... Znajdziemy, obejrzymy i wypuścimy na wolność!
- Rozumiesz o co chodzi z tym atakiem w Kongo?
- Po pierwsze, to jest napad w Kenii, a nie w Kongo, a po drugie chodzi o politykę zewnętrzną partii rządzącej w Kenii. Otóż...
- Dzięki, dzięki... Miałam nadzieję, że wytłumaczenie tego zajmie Ci mniej niż 3 godziny...
- Znowu kupiłaś jabłka? Jest jesień, wszędzie tysiące różnych owoców: śliwki, winogrona, a ty ciągle te jabłka i jabłka...
- Możesz nie jeść.
- A żebyś wiedziała, że nie zjem!
- Tylko że to nie są jabłka, ale granaty, matole!
- Mogę jeszcze zmienić?
- Nie. Nie jesz i już!
- Myślisz, że powinnnam zadzwonić, i powiedzieć mu prawdę?
- Myślę, że tak.
- Wolałabym, żebyś powiedziała, że nie...
- Ach tak... Nie musisz. W końcu to jego wina!
- Nie, no bez przesady...
-Aha... Wina może jego nie jest, ale mógł się bardziej postarać, żebyś mu prawdę od razu powiedziała!
- O, to jest to! Dzięki!