Kalina zapomniała przez chwilę, że powinna żyć w trybie slow.
Kilka intensywnych fizycznie i emocjonalnie dni sprawiło, że pół Kaliny naderwało się i odpadło.
Pozostała przy życiu część Kaliny próbuje się pozbierać, ociera rękawem łzy, wmawia sobie, że wszystko jest dobrze i je chleb z żółtym serem i pieczarkami.
A wszystko to niechętnie.
Apetyt jest ważny, by wrócić do równowagi...bądź dobra dla siebie!
OdpowiedzUsuńZe skrajności w skrajność: albo szaleję, albo padam ze zmęczenia. Muszę się przywołać do porządku i żyć zwyczajnie.
Usuńbardzo mi sie rada jotki podoba, bądź dobra dla siebie i ja dodaję I ROZPĘDZAJ się powoli.
OdpowiedzUsuńprzytulam.
Powoli. Po woli.
UsuńNiech się Kalina poskłada. Z tych kawałeczków, na które się rozpadła. Spokojności i odpoczynku Kalinie życzę.
OdpowiedzUsuńJuż jest trochę lepiej. Jeden audiobook, leniwe składanie prania i pyszny obiadek czynią cuda.
UsuńPo najgorszej nawet burzy wychodzi słońce.
OdpowiedzUsuńI wtedy łatwiej o uśmiech.
Gdy siedzi się nawet pod malutką chmurką, to gubi się perspektywę...
Usuńpodnieś Kalino odpadniętą część i przyłataj. A te pieczarki to na surowo ??
OdpowiedzUsuńTak. Uwielbiam w wersji: kanapka z żółtym serem i na to grubaśne plastry pieczarek.
UsuńJako żyje ponad 40 lat ze sporym okładem nie słyszałam o tak przedziwnej kanapce choć surowe pieczarki zdarza mi się chapsnąć
UsuńNie wiem, co napisać, bo zdaję sobie sprawę, że słowa raczej tu nie pomogą, ale będzie lepiej, Kalino. Naprawdę. Po burzy zawsze wychodzi słońce.
OdpowiedzUsuńA z tego chleba z pieczarkami i serem wyszłaby zacna zapiekanka, aż mi ślinka pociekła!
Faktycznie. O zapiekance nie pomyślałam. Dziękuję za pomysł.
UsuńOpiekuj się sobą, uściski posyłam.
OdpowiedzUsuńPowinnam...
Usuń