Kalina zaczęła ginąć w papierach.
Aktualnie poszukuje oryginału umowy, którą przeskanowała dwa tygodnie temu. No nie ma.
Będzie trzeba napisać nowy oryginał.
Trudno cokolwiek znaleźć, bo cała sypialnia Kaliny jest obłożona pracami uczniów.
Kalina obiecuje sobie tym samym, że koniec z przynoszeniem prac uczniów do domu. Należy poprawiać je w szkole, na przerwach, gdziekolwiek i kiedykolwiek, tylko nie w domu.
Amen.
w związku z panującym trendem nieoceniania uczniów a moja placówka rości sobie pretensje dołączenia do szkół bez ocen, nie robię klasówek i nie sprawdzam prac :-) w tym semestrze. Przygotowują lekcje, robią projekty i oceny mam. Nie zalegają już prace w moim domu.
OdpowiedzUsuńA u nas minimum 4 oceny na semestr. Przy jednej godzinie tygodniowo to koszmar!
Usuńfspółczuję.
Usuńto bardzo interesujące gdyż Kalina jawi mi się jako osoba niezwykle uporządkowana i niemożliwe żeby coś zgubiła :)
OdpowiedzUsuńAch, jakie to miłe! Kalina sprawia wrażenie osoby niezwykle uporządkowanej, ale w środku - lepiej nie zaglądać :-D
UsuńDobrze, że nie jesteś sędzią z Krakowa, który zgubił akta różnych spraw :P
OdpowiedzUsuńJesuuu. Aż strach pomyśleć, kto je znalazł...
UsuńByć może sami zainteresowani :P ale wyczytałam, że to nie pierwszy raz sędzia zgubił papiery, kolega Ziobry :) więc on chyba może.
Usuń