Same stresy w pracy.
Kalina ledwo żywa.
Kompensuje sobie Kalina stresy, bawiąc się na lekcjach, ale i tak stres zżera powolutku, po kawałeczku.
Jutro Kalina ma robione ostatnie badanie - to, którego boi się Kalina najbardziej...
A w przyszłym tygodniu wędruje Kalina do rehabilitanta i będzie uczona jak ćwiczyć, żeby nerw kulszowy schował się ze wstydu i nie przypominał, że istnieje.
Jak tak czytam blogi albo slucham znajomych, to mam wrazenie, ze zycie wszystkich sklada sie z samych stresow. Moje nawet ze stresow do potegi. Zycie ma jakas zlosliwa radosc w doswiadczaniu nas samymi stresami.
OdpowiedzUsuńNiestety prawda...co to sie kurcze na stare lata dzieje? że człowiek zamiast mieć wylane i umieć !! to jakby wprost odwrotnie ma.??
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńKalino, rozumiem ten kulsz, bo mam z tym problem i zamierzam wreszcie tomograf zaliczyć i rezonans... trzymam kciuki za wyniki i wspieram dobrą myślą.
Usuńa placówki ?
Kalino, ja rozumiem ale radzę szczerze: Nie przejmuj się idiotkami i idiotami w tej robocie, bo polegniesz. Jest ich całe stado ...
Trzymaj się kochana i olej stresy z roboty, serio.
OdpowiedzUsuń