I życie byłoby piękne, gdyby nie to, że na żółtych lepach od wczoraj znowu przyklejają się dziesiątki tych małych potworów.
Kalina zaczęła stosować drastyczne środki: owinęła wszystkie doniczki folią, teraz będzie kolejno odwijać i sprawdzać, w której mieszkają te paskudy...
- Czy rośliny w naszym domu nie mogłyby mieć walorów dekoracyjnych ?- spytał mąż Kaliny, patrząc na ofoliowane chochoły, stojące przy oknach.
Kalina spojrzała na niego tym samym wzrokiem, jakim patrzy na ziemiórki.
Mąż wyszedł do drugiego pokoju.
Ziemiórki nie.
Niech się cieszy, że jego nie ofoliowałaś
OdpowiedzUsuńMogłaby go przykleić do żółtej taśmy.
UsuńCzłowiek czyta komentarze na własnym blogu, a tu tyle wspaniałych inspiracji... :-DD
UsuńPani jest De Best
OdpowiedzUsuńZiemiórki biją mnie na głowę :-)
UsuńJakiś nowy kwiat przyniosłaś do domu, czy one tak się biorą z powietrza? U nas powtykane są w kwiatki żółte lepy... Mąż wygrywa internety kwiatowe.
OdpowiedzUsuńMyślę, że przyniosłam je z ziemią... Albo są samorodne ;-)
Usuńże też ci się chce...ja miałam siłę tylko na przesadzenie 3 kwiatkow...
OdpowiedzUsuńBardzo to lubię... Odpoczywam. :-)
UsuńNie chce krakac ale Kaline czeka wyjscie z siebie. Ziemiórki "huncfoty" zostana.
OdpowiedzUsuńAż tak źle?! Nie pozbędę się przecież moich roślin... :-(
Usuń